” Ja” nieoddzielna

Jestem w sądzie, wytoczyłam sprawę bankowi, przesłuchują mnie już trzeci raz. Wciąż pytają o mnie, o moje decyzje sprzed 12 lat! Spoglądam na siebie sprzed tych lat i wcale nie widzę siebie…

Wojciech Tut Chechliński ” Synteza”

Moje decyzje, moje myśli, „ja” jestem sumą doświadczeń i tworem mojego otoczenia. Ile w tym wszystkim jest mnie?! Kto jeszcze powinien stać ze mną w sądzie ? Rodzice, szkoła, to bliże i dalsze społeczeństwo, ludzkość? Kto miał wpływ na to co wiedziałam, jakie miałam przekonania, w co wierzyłam?!

Kto więc stoi przed sądem? Komu wytoczyłam sprawę! Mam wrażenie, że po obu stronach nie stoją dwie oddzielne strony, pod sąd poszedł nasz porządek, nasza uzgodnioną rzeczywistość, która nas tworzy, którą my uosobiamy. Wygraną może być tylko bardziej zintegrowany porządek naszego współistnienia!

Wojciech Tut Chechliński
Podejmowanie decyzji

Nasza indywidualność jest mocno wyolbrzymiona. Oczywiście każdy z nas jest wyjątkowy, i jednocześnie częścią większej całości. Współtworzymy się nawzajem. Nasza niezależność, nasza współzależność – dwa bieguny bez który nie ma pełnego porządku. Po nitce nieskończoności wciąż przechodzimy od jednego do drugiego bieguna, bez uwzględnienia środka, który łączy i przekracza nasz dualny świat. Nie może być dnia bez nocy!

To czego potrzebujemy się nauczyć, to łączyć to co wydaje się nie do połączenia. Naszą niezależność i współzależność. Naszą indywidualność i połączenie. Jest takie miejsce, to tu i teraz, to miejsce pozwala na zintegrowanie i przekroczenie dwubiegunowej rzeczywistości.

” Pastele koliber nieskończoność ” anilalah.wordpress.com

Ela

Pomiędzy

Czasami mam wrażenie, że jestem niczym Alchemik, przemierzam bezkresy wiedzy zawartej w książkach, własnego umysłu i duszy i szukam składników, tego kluczowego, szczególnego składnika potrzebnego do przemiany, uzdrowienia 🙂

„ALCHEMIK MIŁOŚCI” akwarela artystki Adriany Laube

Stojąc na krawędzi mojego konceptu ” ja” robię krok, przekraczam granicę i szukam kontaktu, szukam potwierdzenia i szukam łączności. Chce dotknąć innego i być zauważona. To co spotykam, nie satysfakcjonuje mnie 😦 Monolog, słowa, zorganizowane myśli. Cały czas czegoś mi brakuje do pełnego kontaktu!

Cisza, pustka, przestrzeń pomiędzy – to tego nie zauważam, tego nie włączam w procesie kontaktowania się. Ta przestrzeń to my, to nasza jedność, to źródło, z którego wszystko powstaje.

Akwarela „Robimy śnieg” artystki plastyka Adriany Laube

W terapii ACT ( akceptacji i zaangażowania) jednym z „diamentowy” składników jest ” ja jako kontekst”. Jesteśmy czymś więcej niż konceptem, o który opowiadamy, dzięki temu możemy nasze zachowanie, nasze myśli obserwować.

Jednak po przeczytaniu książki ” Terapia w Dialogu” Rich Hycner, Lynne Jacobs i własnych poszukiwaniach, klaruje mi się, że kontekstem, polem „szachowym”, na którym odgrywamy teatr życia, jest nasza jedność, tak więc kontekstem, w którym pojawiam się „ja” jako koncept”, jest ” my”.

TRZY ŚWIATY” obraz techniką mieszaną artystki Adriany Laube

Monolog zmienia się w dialog, gdy uwzględnimy nasze ” my” pomiędzy. To w dialogu dochodzi do przemiany i do uzdrowienia, tam jest potencjał możliwości. Ta przestrzeń pomiędzy otwiera nas na siebie, tak dziś zamkniętych w koncepcjach.

Ela

Zapraszam do dialogu 🙂

Niezgodna ” Divergent”, czyli o wolności wyboru!

Znacie film Niezgodna? Ona, główna bohaterka”, miała prawdziwy wybór, bo należała do wszystkich frakcji ( w filmie społeczeństwo podzielone było na 5 frakcji) i do żadnej szczególnej. Ten motyw z filmu bardzo pasuje to teorii integralnej ( ego rozwoju) i do koncepcji wolności wyboru.

Bo kiedy możemy mieć faktycznie wybór? Moim zdaniem do pewnego etapu rozwoju ( na który wpływa często otoczenie, w którym wzrastamy) jesteśmy zdeterminowani. Co to znaczy zdeterminowani? tzn. wypełniamy wyzwania, które stawia przed nami droga rozwoju. Potrzebujemy przejść kolejne etapu rozwoju, by dotrzeć do etapu własnej aktualizacji i wyboru.

Wypełniając już wszystkie wyzwania, integrując spolaryzowane doświadczenia, kiedy już przeszłości nie wpływa na naszą przyszłość a my żyjemy w chwili obecnej, możemy zacząć wybierać. ” Niezgodna” to osoba, która mogła prawdziwie wybierać, bo zintegrowała w sobie wszystkie frakcje. Ona mogła prawdziwie wybrać, w której frakcji chce być! Choć inni też mieli prawo wyboru, mimo, że byli wyznaczani przez testy do konkretnych frakcji.

W teorii ego rozwoju też mówimy o zintegrowaniu wszystkich etapów zanim będziemy mogli je przekroczyć. Nie możemy pominąć żadnego etapu. Wpierw są etapy różnicowania się i zdobywania niezależności w ramach systemu społecznego. Potem są etapy przekraczania tego co zewnętrznie osiągnięte, poprzez podróż do własnego wnętrza, to właśnie proces aktualizacji i wyboru.

Dość ciekawie też film nawiązuje do sposobu radzenia sobie z trudnymi, ” nawiedzającymi” nas myślami. Bohaterka przechodzi test mentalny ( w głowie), w którym musi pokonywać przeszkody. Pokonuje je mówiąc do siebie” to nie jest prawdziwe „. Dzisiejsze teorie terapeutyczne, jak ACT, mówią o tym ( podam od razu na przykładzie), że słowo „mleko” , myśl w głowie ” mleko” to nie jest prawdziwe mleko, choć możemy poczuć smak mleka w ustach myśląc o mleku 🙂 Ah ten nasz mózg! Słowo, myśl ” mleko” nie jest mlekiem, jest tylko reprezentacją mleka ! Tak jak ta fajka z podpisem ” to nie jest fajka”, nie jest fajką 🙂

To co jest ważne to to, że ona jest ” Niezgodna” i dlatego potrafi zdystansować się do swoich myśli i powiedzieć sobie, że one nie są prawdziwe! Dlatego warto się rozwijać. I jak mówi Kazimierz Dąbrowski ” NIE SZUKAJ ZDROWIA PSYCHICZNEGO! SZUKAJ ROZWOJU A ZNAJDZIESZ I JEDNO I DRUGIE ” 🙂

Ela

Zaufanie

Ludzie proszą mnie o zaufanie.

Ja jestem pełna zaufania do samego procesu życia z jednej strony a z drugiej strony nie ufam, gdy mój najlepszy interes, moje potrzeby nie są częścią interesów, potrzeb innych ludzi, co może wynikać z ich etapu rozwoju. Często też ludzie „wiedzą” co jest dla mnie najlepsze. 🙂 Prawdą jest też, że póki sama nie poznałam siebie, swoich potrzeb i co jest dla mnie ważne, nie mogłam tego innym powiedzieć a i oni nie mogli się domyślić.

Zgodnie z teorią ego rozwoju odchodzimy od egocentryzmu na rzecz współtworzenia. Im bardziej czujemy się bezradni, zlęknieni tym bardziej dbamy tylko o swój interes, potrzeby, myśląc, że w ten sposób przetrwamy. Gdy na drodze rozwoju wchodzimy w przestrzeń akceptacji, odwagi do przekraczania siebie tym bardziej zaczynamy zauważać innych, ich potrzeby i uwzględniać je w podejmowanych decyzjach. Zaufanie to przekonanie, że moje interesy i potrzeby będę zauważone i uwzględnione.

Gdy uwzględniamy i bierzemy „jako swoje” interesy i potrzeby innych ludzi, to nie możemy ich zranić bez zranienia siebie. Tak więc drogą do budowanie zaufania i większego naszego połączenia jest poznanie swoich potrzeb, interesów i wzajemne komunikowanie ich. Co ciekawe poznając swoje potrzeby i innych zaczynamy zauważać, że wszyscy mamy takie same potrzeby, mamy tylko inne strategia ich spełniania.

Nasze poczucie separacji powoduje nasz lęk i poczucie bezradności. Im więcej poznamy siebie i zauważymy tego co nas łączy, tym łatwiej będzie nam tworzy prawdziwe samo-organizujące się wspólnoty. W odczuciu separacji walczymy o przetrwanie w walce, w której ja wygram, tylko wtedy gdy ty przegrasz. Łączą nas dziś tylko opowieści i symbole a to za mało.

Ela

Połączenie

Moim marzeniem jest nasze połączenie 🙂

W poczuciu odseparowania, obserwując nasze trudy w teatrze życia, wciąż szukam sposobów na nasze zobaczenie się nawzajem i połączenie. Gdzieś głęboko na subtelnym poziomie wiem i czuje, że jesteśmy jednością, jednak na powierzchni w codziennej materialnej, gęstej rzeczywistości, oplecionej ograniczonymi wierzeniami i przekonaniami, widzę nas i my widzimy się w oddzieleniu.

Co nam daje a co zabiera to poczucie i widzenie siebie jako oddzielonych? I to nie tylko od siebie, ale i od natury! Poczucie oddzielenia to etap w rozwoju pełnej świadomości. Aby poznać siebie potrzebujemy się wyróżnić z jedności, odseparować od źródła. Zapominając skąd pochodzimy zaczynamy szukać swojej tożsamości. Kim jestem?! A uciekając od bólu odseparowanego, nieadekwatnego istnienia, wciąż szukamy szczęścia i spełnienia i głęboko też naszego połączenia. Chcemy wciąż czuć się lepiej i lepiej, szukamy na zewnątrz uciech i sukcesów. Zarysowujemy wyraźne granice co jest moim ” ja ” a co nie jest a łączą nas jedynie wspólne opowieści o świecie i o sobie. Nie czujemy jeszcze naszego głębokiego połączenia.

Smilies stickers on blue background

Przychodzi jednak przełomowy etap naszego rozwoju, w którym odkrywamy, że ucieczka od bólu i szukanie wciąż „nowych ” sposobów by czuć się lepiej i lepiej, są daremne. A że życie jest ruchem to zaczynamy zamiast uciekać od bólu, iść w jego kierunku. Skierowanie się stronę tego co czujemy, nawet jeśli są to trudne uczucia i emocje, skierowanie uwagi do naszego ” wnętrza”, jest drogą do świadomości naszego głębokiego połączenia, na subtelnym poziomie. Potrzeby innych ludzi stają się też moimi potrzebami. Moja odpowiedzialność obejmuje nie tylko mnie i moją rodzinę, naród, ale i wszystkich i wszystko. Moje granice rozpuszczają się i wpuszczają wszystko, co wcześniej nakreśliłam jako ” nie ja”.

Gdzieś głęboko na subtelny poziomie wszystko jest ze sobą połączone, jest jednością. Twarda skorupa naszej materialnej i racjonalnej rzeczywistości potrzebuje pęknąć, by wpuścić tam więcej światła świadomości. Wiedza na temat naszej jedności potrzebuje przenikać naszą codzienność, potrzebujemy rozwoju, które doprowadzi nas do świadomości naszego ” ja” jako obserwatora, kontekstu dla wszelkich myśli, emocji, uczuć i doświadczeń. Życie i my stajemy się pełni akceptując to co jest.

Ela

Autentyczność

Kiedy byłam zupełnie małą i zupełnie już starszą dziewczyną nie mogłam zrozumieć dlaczego nie mogę być sobą, przecież nic nikomu nie robię i nie przeszkadzam? Wiecznie byłam upominana, krytykowana, tylko dlatego, że nie spełniałam oczekiwań moich rodziców i tych społecznych, nie chciałam się wpasować w powszechny ” wzór”. Kiedy dziś podzieliłam się powyższą refleksją z moim mężem, on to skwitował jednym zdaniem ” to nazywamy przecież wychowaniem, socjalizacją” 😦 ja jeszcze widzę konstrukt społeczny!

Zaczęłam szukać wyjaśnienia ” czemu nie mogę być sobą” już na studiach a dziś zdałam sobie sprawę, że za moimi poszukiwaniami kryje się moja autentyczność, którą znów ja łączę z pełnią, integracją.

20 lat temu natknęłam się na słowa Aleksandra Neilla ( twórcy wolnej szkoły Summerhill), które kierował do swoich podopiecznych : ” Możecie robić wszystko co chcecie, nie możecie tylko przeszkadzać innym i ich krzywdzić”. No tak, pomyślałam, przecież ja właśnie tak chce a nie mogę?! Jak moja autentyczność może przeszkadzać i krzywdzić innych? Czemu moja autentyczność jest odrzucana, krytykowana? Czemu ja jestem odrzucana? Jak być w tym świecie?

Tak często spotkała się ta moja autentyczność z odrzucaniem, że w końcu ja sama ją odrzuciłam, schowałam głęboko. I postawiłam na straży dwóch obrońców: jeden nazywa się ” ja wam pokaże” a drugi ” jestem bezproblemowy, wygodny dla innych”. A moja autentyczność wciąż się upomina o swoje miejsce, schowana za lękiem przed odrzuceniem społecznym. Tak, można powiedzieć, że odrzuciłam siebie, by należeć do tego świata! By ten świat ( konstrukt społeczny) mnie zaakceptował, musiałam się starać dopasować i spełnić oczekiwania.

Jak jest ta moja autentyczność!? Przede wszystkim nie jest „sztywna” jak moja nie- autentyczność, którą wykreowałam, żeby się dopasować. Nie musi niczego bronić, bo autentyczność broni się sama. Czasami mam wrażenie, że moje reakcje na wydarzenia są jedną wielką obroną! Moja autentyczność po prostu ” jest ” a nie musi ” być jakaś”. Ja nie muszę być jakaś, żeby należeć!

Szukamy zmiany w sobie, w świecie a zmiana, moim zdaniem, polega na integracji tego, co odrzucamy. Jeśli z ” pełni ” bierzemy tylko niektóre aspekty a innych nie, to tworzymy świat rozbity. Jeśli ja przyszłam na świat jako pełna a nie zostałam w pełni zaakceptowana to, żeby funkcjonować musiałam odrzucić te aspekty siebie, które nie spełniały oczekiwań. Można powiedzieć, że oczekiwania mnie rozbiły 😦 Dziś jestem w procesie integracji – potrzebuje tylko/ aż zaakceptować lęk przed odrzuceniem społecznym, co ja widzę jako akceptację śmierci. Wiem, że to brzmi trochę strasznie, ale bojąc się śmierci ( bo tym jest lęk przed odrzuceniem) nie żyjemy w pełni 🙂 Ja nie żyje pełnią siebie!

Wiecie jaka postać filmowa była moją inspiracją w młodości? Mafioso Ray Luca z filmu” Crime Story „. Inspirowała mnie w nim wolność, jednak nie wolność, która łamie wszelkie zasady, normy ( te wynikające z konstruktu społecznego też ), ale wolność pomimo zasad 🙂 Dziś takiej wolności poszukuje…być autentyczna ( pełna) w nieautentycznym ( niepełnym) świecie.

Ela

Z jakiej perspektywy patrzysz?

Ja wciąż jestem w procesie rozumienia czym jest coaching a czym psychoterapia, czy nawet szkolenia, bo przecież jestem po kursie trenerskim 🙂 Ja wiem, że oczekujecie, żeby „ekspert” wszystko wiedział ( i to się podkładam, mówiąc, że nie wiem), ale to wynika z perspektywy, z której patrzycie. Już wyjaśniam!

Na drodze naszego rozwoju, jeszcze niepełna, uproszczona perspektywa „tego co jest” wymusza na nas specyficzny sposób myślenia o naszej kondycji ludzkiej, o nas, o świecie i o innych ludziach. Na drodze rozwoju ludzkości wraz z poszerzająca się perspektywą tego co jest pojawiają się coraz to nowsze ” metody, podejścia” terapeutyczno – rozwojowo.

I tak np. na szkoleniach wierzymy, że nauka nowego zachowania np. asertywnego spowoduje, że będziemy asertywni! A tak naprawdę nakładamy jedynie maskę asertywności. I co jeszcze może być chytre w szkoleniach np. z asertywności, jedynie ćwicząc asertywność wzmacniasz poczucie, że nie jesteś asertywny. Czy ja odrzucam szkolenia? NIE! jednak widzę, że jest to ograniczone podejście, choć może też pomóc!

Pójście do psychoterapeuty wiąże się z myśleniem, że coś jest z nami nie tak, co może gruntować poczucie, że coś jest z nami nie tak. Takie myślenie może być udziałem i klienta i terapeuty a to wynika z perspektywy, z której patrzą. Nowe podejścia terapeutyczne jak ACT i coaching patrzą na człowieka już z pełniejszej perspektywy i podkreślają, że człowiek jest ok, jest pełen a jedynie nadbudowa, to co sobie opowiadamy o sobie i o świecie jest niepełne 🙂 Na coaching czy nowoczesne terapie idziesz nie jako ktoś pozbawiony mocy, ale ktoś kto tę moc ma i potrzebuje ją jedynie odzyskać. I w takim podejściu coach/ terapeuta nie jest tym co wie, tylko ty jesteś tym, co wie wszystko o swoim świecie a wszystko co się w nim pojawia jest prawdziwe dla twojej pełni

Przychodzimy na świat jak pełni, jednak nasz świat ( upraszczając) jest podzielony i składa się z dwóch przeciwstawnych biegunów: dobry i zły! Te tzw. złe aspekty nas zmuszeni jesteśmy ukryć, schować przed światem i stajemy się niepełni, rozbici. A to co schowane domaga się przez całe nasze życie wyjścia na powierzchnie, chce żebyśmy znów stali się tego świadomi. Nasze ego staje się podzielone na aspekt świadomy i nieświadomy. Zadaniem rozwojowym jest integracja w świadomym polu wszystkich aspektów ego. Tak więc praca rozwojowa z powierzchni, na zewnątrz ( zmiany zachowania) schodzi coraz głębiej do wewnątrz!

Co ciekawe nie potrafimy docenić coachingu czy ACT, lub korzystamy z tych podejść z naszej perspektywy, bierzemy tylko techniki i terapeuci i klienci 🙂 Ja jako coach czy terapeuta mogę patrzeć na klienta z perspektywy, że coś z nim jest nie tak i muszę go naprawić lub z pełniejszej perspektywy, że jesteś ok i wszystko z tobą jest dobrze 🙂 Jednak klient też może patrzeć na mnie ze swojej perspektywy i może oczekiwać pomocy rady, bo uważa, że coś z nim jest nie tak i ktoś z zewnątrz ma dać mu przepis na życie 🙂 Zobaczcie ile dziennie postów jest z radami ” jak” 🙂

I tu się kłania teoria ego rozwoju, wertykalnego rozwoju i poszerzanej perspektywy, poszerzania pola tego co świadome 🙂 Serdecznie zapraszam i spotkajmy w przestrzeni dojrzałości i przywództwa.

Ela

” Ja” mam swoją górę ” Ty” masz swoją górę :-)

Jako coach idę krętą drogą na swoją górę i wspieram klientów, którzy idą swoją drogą, na swoją górę. Tak, coach też ma swoją górę i nie wie wszystkiego, jednak nawet będąc o krok dalej, może być wsparciem na drodze klienta na jego górę! Jako coach podążam drogą rozwoju, żeby stawać się coraz lepszym wsparciem dla klientów! Oczywiście zdobywam też wiedzę 🙂

Coaching ( rozwój) wertykalny właśnie najłatwiej wyobrazić sobie jako drogę po wijącej się ścieżce na wysoką  górę.

Na dole, na początku podróży, nasz widok jest mocno ograniczony. W miarę jak się wspinamy, zaczynamy widzieć dalej, mamy lepszy widok. Im wyżej tym szerszą mamy perspektywę i widzimy więcej z tego, co wcześniej było niewidoczne, ukryte. Na szczycie, nagle okazuje się, że jest więcej gór, całe łańcuchy rozciągające się poza horyzont. Wertykalny rozwój to kręta, nielinearna a kompleksowa droga.

Cudowne jest to, że każdy z nas patrzy z innej wysokości. Bo to co na dole jest równoważne z tym co na górze. Integralny rozwój nie polega na wejściu na górę zapominając widoku tego co na dole. Integrujemy kolejne etapy, widoki i dzięki temu stajemy się pełni możliwości 🙂 W społeczeństwie jak i w nas samych potrzebujemy zintegrować wszystkie etapy, wszystkie widoki.

Bardzo pomaga mi również w pracy nad swoim rozwojem i wspierając klientów ( oprócz koncepcji ego, wertykalnego rozwoju) koncepcja rozwoju dorosłych Roberta Kegana. Według tej teorii nasza struktura ( organizacja) psychologiczna rozwija się w procesie zmiany tego co dla nas subiektywne ( z czym się identyfikujemy, przez co patrzymy na świat, czym jesteśmy, jakie i czyje poglądy zinternalizowaliśmy) na to co staje dla nas obiektem, który możemy poddać refleksji. Przykład małe dzieci są swoimi impulsami a nie mają impulsów. Dzieci nie potrafią jeszcze obiektywnie spojrzeć, kontrolować swoich impulsów. Ten proces rozwoju „czym jesteśmy a co mamy” ( subject – object) odbywa się przez całe życie. To czym jesteśmy, co jest dla nas subiektywne nas niejako determinuje, determinuje nasze działanie, to jak patrzymy na świat!

I to jest piękne w rozwoju, te wszystkie etapy, każdy kolejny dający nam więcej przestrzeni, szersza perspektywę, możliwość refleksji nad tym kim jesteśmy a może po prostu jesteśmy 🙂

Zapraszam

Ela

NVC porozumienie bez przemocy

Podejście do komunikacji NVC to wspaniały sposób na odkrycie świata emocji, uczuć ( interpretacji emocji, czyli fizjologicznych reakcji na bodźce) i potrzeb.

Pod warstwą naszej codziennej rzeczywistości są potrzeby, które motywują nas do działania i emocje, które nas o spełnionych czy niespełnionych potrzebach informują. Ucząc się świata potrzeb i emocji możemy zacząć je zauważać u siebie i u innych. Wszyscy mamy takie same potrzeby i to one też organizują nasze życie. Kiedy wyjdziemy poza iluzję swojej odrębności możemy zauważyć i zacząć ” wykładać na stół” to co pojawia się w naszym ciele bez wstydu, strachu i winy. Zauważyłam wydarzenie na zewnątrz, zauważyłam emocje, wrażenia w moim ciele, zdałam sobie sprawę ze swoich potrzeb i teraz mam prośbę, która przybliży mnie do spełnienia potrzeby.

Co nam przeszkadza w obserwacji, czyli najważniejszym kroku w NVC? Iluzja naszej odrębności, nasze ego – struktura psychiczna przez pryzmat, której patrzymy, interpretujemy i reagujemy. Jesteśmy ” kimś” , mamy konkretny wizerunek siebie a nie możemy zaobserwować neutralnie tego, co w nas i poza nami się zadziewa. Reagujemy przez pryzmat tego kim uważamy, że jesteśmy i jak widzimy siebie i świat!

Nasze ego zmienia się i rozwija się w procesie rozwoju naszej świadomości. Im więcej świadomości tego co jest, tym granice naszego ego stają się coraz cieńsze i możemy zacząć obserwować i decydować a nie reagować. I jeszcze jedno wiedzieć to co innego niż być świadomym. Możemy dowiedzieć się o krokach NVC ( obserwacja, uczucie, potrzeba, prośba) jednak bez udziału świadomości, nie staniemy się, nie ucieleśnimy NVC i wciąż będziemy pełni przemocy. Piękny opis i rozróżnienie czym jest wiedza a czym jest świadomość przybliża nam Rupert Sheldrake: świadomość jest jak ogień, rozjaśnia nam ciemność paląc się ( doświadczając) a wiedza to jest, jak ktoś nam po prostu oświetla ciemność latarką ( transmisja, przekaz).

Zapraszam na coaching i szkolenia

Ela

Mądrość myślenia biegunowego

Cały rozwój osobisty prowadzi do mądrości. Idziemy drogą, wpierw odróżniania się od innych, budowania swojego oddzielnego ” ja” a potem drogą integrowania tego, co po drodze odrzuciliśmy i dopełniania się tym, co zostawiliśmy w tyle i to co przed nami. Rozwój prowadzi do mądrości i dojrzałości w sensie świadomości jedności, jednego źródła, z którego płynie życie. A życie to energia płynąca od plusa do minusa, od jednego bieguna do drugiego. A każdy biegun ma swoją wartość a nadmiar jednego bez drugiego odczuwamy w postaci negatywnych konsekwencji. Integrowanie mądrości, wartości płynących z obu biegunów to jeden ze sposobów na nasz rozwój.

A jak myślimy dziś? Nauczeni jesteśmy myśleć i wierzyć, że zawsze istnieje tylko jedno rozwiązanie. W przypadku działania 2 + 5 rzeczywiście mamy do czynienia z jednym rozwiązaniem. Co jest rozwiązaniem 2+5, 7 czy 9 ? Jednak w przypadku pewnych ” problemów” trudno jest zostać tylko przy jednym rozwiązaniu, bo czy lepsza jest STABILNOŚĆ czy ZMIANA ? Każda z tych wartości ma swoją mądrość, ale ma i swoją negatywną stronę: zbyt dużo „zmian” powoduje chaos a zbyt dużo „stabilności” prowadzi do sztywności. Każdy z nas reprezentuje ” bieguny” i tym się odróżniamy. Ceniąc jeden biegun boimy się, że wartość, którą niesie ten biegun, nie zostanie uwzględniona a z drugiej strony obawiamy się też negatywnych konsekwencji opozycyjnego bieguna. Moją wartością jest stabilność i boje się, że zmiany przyniosą chaos 🙂 Brzmi znajomo?

Na każdym etapie naszego rozwoju mamy kolejne bieguny do zintegrowania. Lepiej mieć czy być, dbać o siebie czy być w relacji, rozwijać się czy docenić to co, że udało się osiągnąć…W coachingu rozwojowym myślenie biegunowe to jedna z technik, pozwala klientowi wejść wyższej na krętej drodze na szczyt swojej góry rozwojowej.

Zapraszam na coaching i szkolenia

Ela