Coaching – jedna z metod wsparcia w rozwoju!

Nie lubię bardzo nazwy ( coaching) na tę szczególną metodę wsparcia rozwoju, kojarz mi się z ” nieludzkim” tresowaniem/ wykorzystywaniem „zasobów ludzkich” ( specjalnie piszę zasobów a nie ludzi) dla osiągania założonych celów. Ciekawa jestem jakie wy macie skojarzenia? Semantyka jest bardzo ważna i może mieć wpływ na nas i nasz odbiór.

Oczywiście moim zdaniem nic co istnieje nie jest ani dobre ani złe, oceniamy i nadajemy znaczenia z perspektywy własnego etapu rozwoju lub własnych doświadczeń. Nie ma nic złego w osiąganiu celów i wykorzystywaniu zasobów ludzkich. W ogóle, tak sobie myślę, świadomość własnych zasobów tych wew. i zewn. oraz mocnych i słabych stron bardzo pomaga w codziennym funkcjonowaniu. Ale ja nie o tym…

W tym wpisie chciałabym pokazać, że ” coaching” jest jedną z metod wsparcia w rozwoju dorosłych/ młodych dorosłych dedykowana konkretnej grupie ludzi, z konkretnymi potrzebami/ wartościami/ logiką działania.

Z internetu zdjęcie

Po co w ogóle wsparcie w rozwoju jako usługa? I czemu tak trudno nam po nie sięgać?

Po pierwsze istnieje przekonanie, że dorosły człowiek się nie rozwija, w sensie większej dojrzałości i świadomości. A człowiek rozwija się przez całe życie. Poza tym nie mamy, jako społeczeństwo, dostępnej powszechnie mapy „jak się rozwijamy”, więc nie mamy punktu oparcia. Jeszcze chodzi mi po głowie brak potrzeby rozwoju wynikający z etapu rozwoju, jednak potrzeba zawsze jest, tylko inne są po prostu logiki /motywacje/ wartości, które nami kierują. Dodatkowo duchowość „nie zeszła z nieba” i nie zamieszkała wokół nas :-), więc jest trudno osiągalna a w duchowości jest dużo o świadomości i dojrzałości, która wiąże się z odpowiedzialnością.

Coaching to specyficzna metoda wsparcia w rozwoju. Kierowana jest do osób, które chcą osiągać ” naprzód i w górę” i w tym widzą sens swojego działania. Tu wiara w naukę, racjonalność, kontrolę jest bardzo duża. Jest zgoda na inne punktu widzenia, jednak bez otwartości na przyjęcia darów innych perspektyw i poszerzenia własnej świadomości. To co motywuje te osoby to osobiste i zespołowe osiągnięcia. Bardzo potrzebne są takie osoby, taki jak i inne…

Achiever – etap rozwoju według mapy ego rozwoju Susan Cook Greuter

Są też wśród nas tacy, którzy też potrzebują wsparcia w rozwoju a nie są motywowani lub wręcz odrzucają osiągnięcia. Co innego ich napędza i innego rodzaju wsparcia potrzebują. Moim zdaniem, to właśnie wiedza i świadomość, że rozwijamy się przez całe życie wprowadziła na rynek psychoterapię ( psychoterapia łączy i terapię i rozwój), coaching, szkolenia i inne metody wsparcia rozwoju.

Mapa rozwoju ego Susan Cook Greuter – karty własne

Często też pójście naprzód wymaga cofnięcia się do przeszłości ( klienci z coachingu mogą potrzebować terapii), klient coachingu może potrzebować nowych umiejętności, wiedzy, więc idzie na szkolenia. Ważna w rozwoju jest integracja, czyli włączanie kolejnych wyzwań rozwojowy a nie przeskakiwanie z jednego na drugi – dążymy w rozwoju do spełnienia, do pełni. Coaching jest ” symbolem” naszego dzisiejszego świata: świata celu, racjonalności, działania i kontroli. Tylko nie samymi osiągnięciami człowiek żyje:-)

Do mnie osobiście przemawia mocno idea, która przyświeca też psychoterapii ” stawania się bardziej sobą” , w której zawiera się również etap osiągania, ale nie zatrzymuje się tylko na tym jednym aspekcie, integruje, dotyka innych aspektów. Pełna akceptacja klienta i koncentracja na tu i teraz to dwie mocne ” interwencje”, które już dziś sobie biorę z psychoterapii, również w coachingu, który u mnie jest raczej szerzej wsparciem w rozwoju.

Zapraszam

Ela ( Elżbieta Rogalewicz)

Asertywność

Asertywność stała się powszechnie używanym słowem w wielu społecznych kontekstach. Często dochodzi do nadużyć i przeinaczeń jej znaczenia w życiu: sprowadzana jest do słowa NIE, wyszkolona wykorzystywana jest jako narzędzie kontroli, często odrzucona przez wrażliwe osoby, bo kojarzona jest z brakiem empatii. W tym poście postaram się pokazać asertywność od strony poczucia własnej wartości.

Czym jest asertywność? Najprościej asertywność pozwala na spokojne i stanowcze wyrażanie swoich potrzeb i uczuć w postawie szacunku dla siebie i innych, to prawo do odmawiania bez tłumaczenia się, prawo do błędów. To wiara we własną bezwarunkową wartość i wartość drugiego człowieka. To postawa szacunku i akceptacji w stosunku do siebie i do innych.

Czy da się asertywności nauczyć? Nie odrzucam szkoleń jako formy rozwoju i uzupełniania „narzędziownika” w wiedzę, umiejętności i kompetencje. Jednak nauka technik to ostatni etap nauki asertywności. Asertywność wynika z poczucia własnej wartości, dania sobie prawa do autentycznego bycia, a to praca rozwojowa na głębszym poziomie.

Co to jest poczucie wartości? Według Donny Hicks autorki książki ” Leading with dignity” ( i nie tylko według niej) mamy dwa aspekty ” ja” : ” ja wewnętrzne” i „ja zewnętrzne”, z którymi wiąże się różna jakość poczucia własnej wartości.

” Ja wewnętrzne” nazywane też w psychologii ” ja prawdziwym” to źródło poczucia własnej bezwarunkowej wartości. Każdy kto się rodzi, rodzi się wartościowy. To poczucie wartości jest odporne na osąd i krytykę. Tu w tym ” ja” stajemy się bardziej refleksyjni, co jest przeciwieństwem reaktywności. Tu nie ma potrzeby udowadniania swojej wartości.

” Ja zewnętrzne” nazywane też w psychologii ” ja fałszywym” kształtuje się w odpowiedzi na społeczne uwarunkowania. Poczucie wartości wynikające z ” ja fałszywego” jest zależne od innych, jest podatne na zranienie, szuka wciąż poklasku, akceptacji. Będąc w ” ja fałszywym” stajemy się reaktywni, nie ma tam przestrzeni na refleksyjną, szanującą siebie i innych odpowiedź.

Tu mi się przypomina koncepcja dialogu Martina Buber ja – ty, ja – to. Dialog na poziomie ja – ty jest dialogiem na poziomie naszych „prawdziwych ja”, w który każdy z nas jest godny wartości, szacunki i akceptacji, bez osądu naszego ukształtowanego w kontekście życia społecznego „ja zewnętrznego” – dialog ja – to.

Nauka asertywności to poznanie i zaakceptowanie własnych emocji i potrzeb, to odkrywanie różnych oddziaływań z przeszłości, relacji z ważnymi dla nas osobami, które miały wpływ na kształtowanie się naszego ” zbyt reaktywnego ja”, zrozumienie istoty granic psychologicznych. Asertywność to odkrycie naszej bezwarunkowej wartości i przyznanie sobie prawo do bycia. To zobaczenie jak wstyd i strach wobec oczekiwań społecznych, lęk przed odrzuceniem hamuje nas i przeszkadza nam w pełnym i autentycznym wyrażaniu siebie w postawie szacunku do innych.

Ela

Zaufanie

Znów wróciłam do tematu zaufania. Chciałabym się z wami podzielić moimi odkryciami, które łączą zaufanie z radykalną akceptacją oraz z moim spolaryzowanym obrazem siebie, innych i świata. Radykalna akceptacja uczy mnie przyjmowania wszystkiego takim jakim jest, bez wystawiania temu oceny. Jednak nie zrobię tego bez zaufania. Potrzebuje ufać temu co się wydarza pomimo, że mogę myśleć, że to nie jest dla mnie ok, według mnie ok. I tu wkracza moje spolaryzowane widzenie – wybieram czarne a odrzucam białe, które oceniam jako właśnie nie- ok. I odrzucam część siebie i cześć świata, tego co jest. Nie ufam, nie akceptuje, odrzucam część siebie i świata!

Wiecie co, mam teraz chęć i potrzebę usiąść ze wszystkimi ludźmi w kręgu i opowiedzieć, pogadać o naszej ludzkiej wspólnej kondycji, którą tylko razem możemy przekroczyć 🙂 Chce usiąść z tym co zabija i z tym co ratuje, z tym co kradnie i z tym co daje, z tym co myśli tylko o sobie i z tym co dba o innych a często zapomina o sobie :-), z tym co ceni bycie i z tym co woli działanie, z tym co jest odważny i z tym co jest roztropny, z tym co stawia jasne granice i z tym co ich nie ma…

Wierzę w głęboki porządek bez potrzeby go ustanawiania. Nasz taniec wokół spolaryzowanych biegunów jest tańcem życia. To życie ma swój plan a ja taka jak jestem, jestem jego częścią. Ty taki jaki jesteś jest jego częścią. Uczymy się doświadczając, próbując, popełniają błędy, dając miejsce i przestrzeń dla naszych emocji, myśli, działań. Mam normy i zasady, które przestrzegamy i je łamiemy. Mamy porządki, które nam służą i które nas ograniczają. Zaufanie, akceptacja jest biegunem dla kontroli. Próbujemy kontrolować i próbujemy akceptować i w tym potrzebujemy znaleźć równowagę.

Ela

Wstyd

Dziś chcę wam napisać o moim wstydzie! Gdzieś głęboko, przenika moje całe ciało wstyd, to poczucie nieadekwatności, małości, obrzydzenia. Każdego ranko budzę się i jest mi ciężko, to wstyd mi ciąży. Moje autentyczna ” ja” , które nigdy nie zostało odzwierciedlone, wciąż domaga się uwagi. Szukam potwierdzenia i akceptacji. Czy ja mam prawo żyć i być?

Moje otoczenie, gdy byłam mała, zawiodło mnie. Nie zauważyło mnie i nie odzwierciedliło. Moje autentyczne ” ja’ zostało w dzieciństwie samotne i opuszczone. Na pozór dorosła, wciąż uwięziona w perspektywie dziecka, czekam na bycie zauważoną. Wstyd zajął miejsce mojego autentycznego ” ja”. Poczcie obrzydzenia, odrazy, nieistnienia. Zakładam tylko maskę np. wiedzy, żeby nikt tego wstydu nie dostrzegł i trwam.

Chce zauważyć. Chce zauważyć moje autentyczne ” ja” i twoje autentyczne ” ja” i zdjąć z nas ciężar wstydu. Nasze maski dobrze nas chronią, wiem o tym! Samej trudno mi zdjąć maskę, gdy jestem w twojej obecności. Tak długo ją nosiłam, że omal stała się moją twarzą. Udaję, więc jestem? 🙂 Niestety tylko trwam a nie jestem! Życie może być lekkie, gdy zamiast wstydu zagości w nas autentyczność.

Gdy człowiek przychodzi na świat potrzebuje odzwierciedlenia, zauważenia i akceptacji. Tak często odwracamy wzrok i kierujemy go na powinności , lub sami zmagamy się z własnym wstydem, że nie zauważamy tego co przychodzi, co się rodzi. Rodzi się autentyczność, którą my przykrywamy wstydem!

Ela

Przekroczyć przeciwieństwa!

Moje wnętrze jest jak pole bitwy dla dwóch przeciwstawnych sił- na jednym biegunie jestem zła a na drugim dobra. Nie chce, żeby wygrało dobro, nie chce też by wygrało zło. Obserwując tę bitwę zdałam sobie sprawę, że tworzymy sobie obraz siebie, mówimy ” to jestem ja” – tylko z części możliwości naszego „konstruktu” istnienia. A przecież – Jestem zła i dobra. Jestem mądra i jestem głupia, jestem wrażliwa i obojętna, jestem ładna i jestem brzydka. Odrzucam biegunowość a jednocześnie ją akceptuje. Oh jak czuje mocno moje rozdarcie, jak piszę te słowa! Czuje się rozdarta a mocno pragnę integracji. Przyszła mi do głowy myśl, że może radykalna akceptacja mojego rozdarcia pozwoli mi na integrację?! Radykalna akceptacja ma przecież potężną moc zmiany!

Naomi Alice

Zdałam sobie sprawę, że nadajemy znaczenie naszemu doświadczeniu, życiu korzystając z biegunowego myślenia. Coś wybieramy i coś nazywamy- to jest dobre lub złe, w zależności jakie założenia, przekonania i wierzenia przyjmiemy! A przecież nic co się wydarza nie jest dobre ani złe. Po prostu jest! Teraz zastanawiam się, jak zintegrowanie przeciwieństw a potem przekroczenie ich może pomóc mi, nam w większej akceptacji tego, co jest i zgodnie z teorią radykalnej akceptacji- zmienić nasz świat!?

Jeśli to co dziś jest jest elementem procesu naszego rozwoju to nie jest ani dobre ani złe a po prostu jest. Moim zdaniem dziś jako ludzkość jesteśmy na etapie osiągania, wierzymy w swoją moc, w moc nauki, że możemy znaleźć na wszystko rozwiązanie. Kolejnym krokiem jest zakwestionowanie naszego dotychczasowego racjonalnego podejścia. Zobaczymy to jak tworzymy znaczenia, właśnie w ramach biegunowości. Zobaczymy subiektywność, która pokaże nam, że jest tyle światów, ile jest ludzi! Potem zacznie się upragniony przez mnie etap aktualizacji. Nie jestem ani dobra ani zła, jestem czymś więcej….

The Freedom to be….

” Ja” nieoddzielna

Jestem w sądzie, wytoczyłam sprawę bankowi, przesłuchują mnie już trzeci raz. Wciąż pytają o mnie, o moje decyzje sprzed 12 lat! Spoglądam na siebie sprzed tych lat i wcale nie widzę siebie…

Wojciech Tut Chechliński ” Synteza”

Moje decyzje, moje myśli, „ja” jestem sumą doświadczeń i tworem mojego otoczenia. Ile w tym wszystkim jest mnie?! Kto jeszcze powinien stać ze mną w sądzie ? Rodzice, szkoła, to bliże i dalsze społeczeństwo, ludzkość? Kto miał wpływ na to co wiedziałam, jakie miałam przekonania, w co wierzyłam?!

Kto więc stoi przed sądem? Komu wytoczyłam sprawę! Mam wrażenie, że po obu stronach nie stoją dwie oddzielne strony, pod sąd poszedł nasz porządek, nasza uzgodnioną rzeczywistość, która nas tworzy, którą my uosobiamy. Wygraną może być tylko bardziej zintegrowany porządek naszego współistnienia!

Wojciech Tut Chechliński
Podejmowanie decyzji

Nasza indywidualność jest mocno wyolbrzymiona. Oczywiście każdy z nas jest wyjątkowy, i jednocześnie częścią większej całości. Współtworzymy się nawzajem. Nasza niezależność, nasza współzależność – dwa bieguny bez który nie ma pełnego porządku. Po nitce nieskończoności wciąż przechodzimy od jednego do drugiego bieguna, bez uwzględnienia środka, który łączy i przekracza nasz dualny świat. Nie może być dnia bez nocy!

To czego potrzebujemy się nauczyć, to łączyć to co wydaje się nie do połączenia. Naszą niezależność i współzależność. Naszą indywidualność i połączenie. Jest takie miejsce, to tu i teraz, to miejsce pozwala na zintegrowanie i przekroczenie dwubiegunowej rzeczywistości.

” Pastele koliber nieskończoność ” anilalah.wordpress.com

Ela

Pomiędzy

Czasami mam wrażenie, że jestem niczym Alchemik, przemierzam bezkresy wiedzy zawartej w książkach, własnego umysłu i duszy i szukam składników, tego kluczowego, szczególnego składnika potrzebnego do przemiany, uzdrowienia 🙂

„ALCHEMIK MIŁOŚCI” akwarela artystki Adriany Laube

Stojąc na krawędzi mojego konceptu ” ja” robię krok, przekraczam granicę i szukam kontaktu, szukam potwierdzenia i szukam łączności. Chce dotknąć innego i być zauważona. To co spotykam, nie satysfakcjonuje mnie 😦 Monolog, słowa, zorganizowane myśli. Cały czas czegoś mi brakuje do pełnego kontaktu!

Cisza, pustka, przestrzeń pomiędzy – to tego nie zauważam, tego nie włączam w procesie kontaktowania się. Ta przestrzeń to my, to nasza jedność, to źródło, z którego wszystko powstaje.

Akwarela „Robimy śnieg” artystki plastyka Adriany Laube

W terapii ACT ( akceptacji i zaangażowania) jednym z „diamentowy” składników jest ” ja jako kontekst”. Jesteśmy czymś więcej niż konceptem, o który opowiadamy, dzięki temu możemy nasze zachowanie, nasze myśli obserwować.

Jednak po przeczytaniu książki ” Terapia w Dialogu” Rich Hycner, Lynne Jacobs i własnych poszukiwaniach, klaruje mi się, że kontekstem, polem „szachowym”, na którym odgrywamy teatr życia, jest nasza jedność, tak więc kontekstem, w którym pojawiam się „ja” jako koncept”, jest ” my”.

TRZY ŚWIATY” obraz techniką mieszaną artystki Adriany Laube

Monolog zmienia się w dialog, gdy uwzględnimy nasze ” my” pomiędzy. To w dialogu dochodzi do przemiany i do uzdrowienia, tam jest potencjał możliwości. Ta przestrzeń pomiędzy otwiera nas na siebie, tak dziś zamkniętych w koncepcjach.

Ela

Zapraszam do dialogu 🙂

Niezgodna ” Divergent”, czyli o wolności wyboru!

Znacie film Niezgodna? Ona, główna bohaterka”, miała prawdziwy wybór, bo należała do wszystkich frakcji ( w filmie społeczeństwo podzielone było na 5 frakcji) i do żadnej szczególnej. Ten motyw z filmu bardzo pasuje to teorii integralnej ( ego rozwoju) i do koncepcji wolności wyboru.

Bo kiedy możemy mieć faktycznie wybór? Moim zdaniem do pewnego etapu rozwoju ( na który wpływa często otoczenie, w którym wzrastamy) jesteśmy zdeterminowani. Co to znaczy zdeterminowani? tzn. wypełniamy wyzwania, które stawia przed nami droga rozwoju. Potrzebujemy przejść kolejne etapu rozwoju, by dotrzeć do etapu własnej aktualizacji i wyboru.

Wypełniając już wszystkie wyzwania, integrując spolaryzowane doświadczenia, kiedy już przeszłości nie wpływa na naszą przyszłość a my żyjemy w chwili obecnej, możemy zacząć wybierać. ” Niezgodna” to osoba, która mogła prawdziwie wybierać, bo zintegrowała w sobie wszystkie frakcje. Ona mogła prawdziwie wybrać, w której frakcji chce być! Choć inni też mieli prawo wyboru, mimo, że byli wyznaczani przez testy do konkretnych frakcji.

W teorii ego rozwoju też mówimy o zintegrowaniu wszystkich etapów zanim będziemy mogli je przekroczyć. Nie możemy pominąć żadnego etapu. Wpierw są etapy różnicowania się i zdobywania niezależności w ramach systemu społecznego. Potem są etapy przekraczania tego co zewnętrznie osiągnięte, poprzez podróż do własnego wnętrza, to właśnie proces aktualizacji i wyboru.

Dość ciekawie też film nawiązuje do sposobu radzenia sobie z trudnymi, ” nawiedzającymi” nas myślami. Bohaterka przechodzi test mentalny ( w głowie), w którym musi pokonywać przeszkody. Pokonuje je mówiąc do siebie” to nie jest prawdziwe „. Dzisiejsze teorie terapeutyczne, jak ACT, mówią o tym ( podam od razu na przykładzie), że słowo „mleko” , myśl w głowie ” mleko” to nie jest prawdziwe mleko, choć możemy poczuć smak mleka w ustach myśląc o mleku 🙂 Ah ten nasz mózg! Słowo, myśl ” mleko” nie jest mlekiem, jest tylko reprezentacją mleka ! Tak jak ta fajka z podpisem ” to nie jest fajka”, nie jest fajką 🙂

To co jest ważne to to, że ona jest ” Niezgodna” i dlatego potrafi zdystansować się do swoich myśli i powiedzieć sobie, że one nie są prawdziwe! Dlatego warto się rozwijać. I jak mówi Kazimierz Dąbrowski ” NIE SZUKAJ ZDROWIA PSYCHICZNEGO! SZUKAJ ROZWOJU A ZNAJDZIESZ I JEDNO I DRUGIE ” 🙂

Ela

Zaufanie

Ludzie proszą mnie o zaufanie.

Ja jestem pełna zaufania do samego procesu życia z jednej strony a z drugiej strony nie ufam, gdy mój najlepszy interes, moje potrzeby nie są częścią interesów, potrzeb innych ludzi, co może wynikać z ich etapu rozwoju. Często też ludzie „wiedzą” co jest dla mnie najlepsze. 🙂 Prawdą jest też, że póki sama nie poznałam siebie, swoich potrzeb i co jest dla mnie ważne, nie mogłam tego innym powiedzieć a i oni nie mogli się domyślić.

Zgodnie z teorią ego rozwoju odchodzimy od egocentryzmu na rzecz współtworzenia. Im bardziej czujemy się bezradni, zlęknieni tym bardziej dbamy tylko o swój interes, potrzeby, myśląc, że w ten sposób przetrwamy. Gdy na drodze rozwoju wchodzimy w przestrzeń akceptacji, odwagi do przekraczania siebie tym bardziej zaczynamy zauważać innych, ich potrzeby i uwzględniać je w podejmowanych decyzjach. Zaufanie to przekonanie, że moje interesy i potrzeby będę zauważone i uwzględnione.

Gdy uwzględniamy i bierzemy „jako swoje” interesy i potrzeby innych ludzi, to nie możemy ich zranić bez zranienia siebie. Tak więc drogą do budowanie zaufania i większego naszego połączenia jest poznanie swoich potrzeb, interesów i wzajemne komunikowanie ich. Co ciekawe poznając swoje potrzeby i innych zaczynamy zauważać, że wszyscy mamy takie same potrzeby, mamy tylko inne strategia ich spełniania.

Nasze poczucie separacji powoduje nasz lęk i poczucie bezradności. Im więcej poznamy siebie i zauważymy tego co nas łączy, tym łatwiej będzie nam tworzy prawdziwe samo-organizujące się wspólnoty. W odczuciu separacji walczymy o przetrwanie w walce, w której ja wygram, tylko wtedy gdy ty przegrasz. Łączą nas dziś tylko opowieści i symbole a to za mało.

Ela