Niezgodna ” Divergent”, czyli o wolności wyboru!

Znacie film Niezgodna? Ona, główna bohaterka”, miała prawdziwy wybór, bo należała do wszystkich frakcji ( w filmie społeczeństwo podzielone było na 5 frakcji) i do żadnej szczególnej. Ten motyw z filmu bardzo pasuje to teorii integralnej ( ego rozwoju) i do koncepcji wolności wyboru.

Bo kiedy możemy mieć faktycznie wybór? Moim zdaniem do pewnego etapu rozwoju ( na który wpływa często otoczenie, w którym wzrastamy) jesteśmy zdeterminowani. Co to znaczy zdeterminowani? tzn. wypełniamy wyzwania, które stawia przed nami droga rozwoju. Potrzebujemy przejść kolejne etapu rozwoju, by dotrzeć do etapu własnej aktualizacji i wyboru.

Wypełniając już wszystkie wyzwania, integrując spolaryzowane doświadczenia, kiedy już przeszłości nie wpływa na naszą przyszłość a my żyjemy w chwili obecnej, możemy zacząć wybierać. ” Niezgodna” to osoba, która mogła prawdziwie wybierać, bo zintegrowała w sobie wszystkie frakcje. Ona mogła prawdziwie wybrać, w której frakcji chce być! Choć inni też mieli prawo wyboru, mimo, że byli wyznaczani przez testy do konkretnych frakcji.

W teorii ego rozwoju też mówimy o zintegrowaniu wszystkich etapów zanim będziemy mogli je przekroczyć. Nie możemy pominąć żadnego etapu. Wpierw są etapy różnicowania się i zdobywania niezależności w ramach systemu społecznego. Potem są etapy przekraczania tego co zewnętrznie osiągnięte, poprzez podróż do własnego wnętrza, to właśnie proces aktualizacji i wyboru.

Dość ciekawie też film nawiązuje do sposobu radzenia sobie z trudnymi, ” nawiedzającymi” nas myślami. Bohaterka przechodzi test mentalny ( w głowie), w którym musi pokonywać przeszkody. Pokonuje je mówiąc do siebie” to nie jest prawdziwe „. Dzisiejsze teorie terapeutyczne, jak ACT, mówią o tym ( podam od razu na przykładzie), że słowo „mleko” , myśl w głowie ” mleko” to nie jest prawdziwe mleko, choć możemy poczuć smak mleka w ustach myśląc o mleku 🙂 Ah ten nasz mózg! Słowo, myśl ” mleko” nie jest mlekiem, jest tylko reprezentacją mleka ! Tak jak ta fajka z podpisem ” to nie jest fajka”, nie jest fajką 🙂

To co jest ważne to to, że ona jest ” Niezgodna” i dlatego potrafi zdystansować się do swoich myśli i powiedzieć sobie, że one nie są prawdziwe! Dlatego warto się rozwijać. I jak mówi Kazimierz Dąbrowski ” NIE SZUKAJ ZDROWIA PSYCHICZNEGO! SZUKAJ ROZWOJU A ZNAJDZIESZ I JEDNO I DRUGIE ” 🙂

Ela

Zaufanie

Ludzie proszą mnie o zaufanie.

Ja jestem pełna zaufania do samego procesu życia z jednej strony a z drugiej strony nie ufam, gdy mój najlepszy interes, moje potrzeby nie są częścią interesów, potrzeb innych ludzi, co może wynikać z ich etapu rozwoju. Często też ludzie „wiedzą” co jest dla mnie najlepsze. 🙂 Prawdą jest też, że póki sama nie poznałam siebie, swoich potrzeb i co jest dla mnie ważne, nie mogłam tego innym powiedzieć a i oni nie mogli się domyślić.

Zgodnie z teorią ego rozwoju odchodzimy od egocentryzmu na rzecz współtworzenia. Im bardziej czujemy się bezradni, zlęknieni tym bardziej dbamy tylko o swój interes, potrzeby, myśląc, że w ten sposób przetrwamy. Gdy na drodze rozwoju wchodzimy w przestrzeń akceptacji, odwagi do przekraczania siebie tym bardziej zaczynamy zauważać innych, ich potrzeby i uwzględniać je w podejmowanych decyzjach. Zaufanie to przekonanie, że moje interesy i potrzeby będę zauważone i uwzględnione.

Gdy uwzględniamy i bierzemy „jako swoje” interesy i potrzeby innych ludzi, to nie możemy ich zranić bez zranienia siebie. Tak więc drogą do budowanie zaufania i większego naszego połączenia jest poznanie swoich potrzeb, interesów i wzajemne komunikowanie ich. Co ciekawe poznając swoje potrzeby i innych zaczynamy zauważać, że wszyscy mamy takie same potrzeby, mamy tylko inne strategia ich spełniania.

Nasze poczucie separacji powoduje nasz lęk i poczucie bezradności. Im więcej poznamy siebie i zauważymy tego co nas łączy, tym łatwiej będzie nam tworzy prawdziwe samo-organizujące się wspólnoty. W odczuciu separacji walczymy o przetrwanie w walce, w której ja wygram, tylko wtedy gdy ty przegrasz. Łączą nas dziś tylko opowieści i symbole a to za mało.

Ela

Połączenie

Moim marzeniem jest nasze połączenie 🙂

W poczuciu odseparowania, obserwując nasze trudy w teatrze życia, wciąż szukam sposobów na nasze zobaczenie się nawzajem i połączenie. Gdzieś głęboko na subtelnym poziomie wiem i czuje, że jesteśmy jednością, jednak na powierzchni w codziennej materialnej, gęstej rzeczywistości, oplecionej ograniczonymi wierzeniami i przekonaniami, widzę nas i my widzimy się w oddzieleniu.

Co nam daje a co zabiera to poczucie i widzenie siebie jako oddzielonych? I to nie tylko od siebie, ale i od natury! Poczucie oddzielenia to etap w rozwoju pełnej świadomości. Aby poznać siebie potrzebujemy się wyróżnić z jedności, odseparować od źródła. Zapominając skąd pochodzimy zaczynamy szukać swojej tożsamości. Kim jestem?! A uciekając od bólu odseparowanego, nieadekwatnego istnienia, wciąż szukamy szczęścia i spełnienia i głęboko też naszego połączenia. Chcemy wciąż czuć się lepiej i lepiej, szukamy na zewnątrz uciech i sukcesów. Zarysowujemy wyraźne granice co jest moim ” ja ” a co nie jest a łączą nas jedynie wspólne opowieści o świecie i o sobie. Nie czujemy jeszcze naszego głębokiego połączenia.

Smilies stickers on blue background

Przychodzi jednak przełomowy etap naszego rozwoju, w którym odkrywamy, że ucieczka od bólu i szukanie wciąż „nowych ” sposobów by czuć się lepiej i lepiej, są daremne. A że życie jest ruchem to zaczynamy zamiast uciekać od bólu, iść w jego kierunku. Skierowanie się stronę tego co czujemy, nawet jeśli są to trudne uczucia i emocje, skierowanie uwagi do naszego ” wnętrza”, jest drogą do świadomości naszego głębokiego połączenia, na subtelnym poziomie. Potrzeby innych ludzi stają się też moimi potrzebami. Moja odpowiedzialność obejmuje nie tylko mnie i moją rodzinę, naród, ale i wszystkich i wszystko. Moje granice rozpuszczają się i wpuszczają wszystko, co wcześniej nakreśliłam jako ” nie ja”.

Gdzieś głęboko na subtelny poziomie wszystko jest ze sobą połączone, jest jednością. Twarda skorupa naszej materialnej i racjonalnej rzeczywistości potrzebuje pęknąć, by wpuścić tam więcej światła świadomości. Wiedza na temat naszej jedności potrzebuje przenikać naszą codzienność, potrzebujemy rozwoju, które doprowadzi nas do świadomości naszego ” ja” jako obserwatora, kontekstu dla wszelkich myśli, emocji, uczuć i doświadczeń. Życie i my stajemy się pełni akceptując to co jest.

Ela

Autentyczność

Kiedy byłam zupełnie małą i zupełnie już starszą dziewczyną nie mogłam zrozumieć dlaczego nie mogę być sobą, przecież nic nikomu nie robię i nie przeszkadzam? Wiecznie byłam upominana, krytykowana, tylko dlatego, że nie spełniałam oczekiwań moich rodziców i tych społecznych, nie chciałam się wpasować w powszechny ” wzór”. Kiedy dziś podzieliłam się powyższą refleksją z moim mężem, on to skwitował jednym zdaniem ” to nazywamy przecież wychowaniem, socjalizacją” 😦 ja jeszcze widzę konstrukt społeczny!

Zaczęłam szukać wyjaśnienia ” czemu nie mogę być sobą” już na studiach a dziś zdałam sobie sprawę, że za moimi poszukiwaniami kryje się moja autentyczność, którą znów ja łączę z pełnią, integracją.

20 lat temu natknęłam się na słowa Aleksandra Neilla ( twórcy wolnej szkoły Summerhill), które kierował do swoich podopiecznych : ” Możecie robić wszystko co chcecie, nie możecie tylko przeszkadzać innym i ich krzywdzić”. No tak, pomyślałam, przecież ja właśnie tak chce a nie mogę?! Jak moja autentyczność może przeszkadzać i krzywdzić innych? Czemu moja autentyczność jest odrzucana, krytykowana? Czemu ja jestem odrzucana? Jak być w tym świecie?

Tak często spotkała się ta moja autentyczność z odrzucaniem, że w końcu ja sama ją odrzuciłam, schowałam głęboko. I postawiłam na straży dwóch obrońców: jeden nazywa się ” ja wam pokaże” a drugi ” jestem bezproblemowy, wygodny dla innych”. A moja autentyczność wciąż się upomina o swoje miejsce, schowana za lękiem przed odrzuceniem społecznym. Tak, można powiedzieć, że odrzuciłam siebie, by należeć do tego świata! By ten świat ( konstrukt społeczny) mnie zaakceptował, musiałam się starać dopasować i spełnić oczekiwania.

Jak jest ta moja autentyczność!? Przede wszystkim nie jest „sztywna” jak moja nie- autentyczność, którą wykreowałam, żeby się dopasować. Nie musi niczego bronić, bo autentyczność broni się sama. Czasami mam wrażenie, że moje reakcje na wydarzenia są jedną wielką obroną! Moja autentyczność po prostu ” jest ” a nie musi ” być jakaś”. Ja nie muszę być jakaś, żeby należeć!

Szukamy zmiany w sobie, w świecie a zmiana, moim zdaniem, polega na integracji tego, co odrzucamy. Jeśli z ” pełni ” bierzemy tylko niektóre aspekty a innych nie, to tworzymy świat rozbity. Jeśli ja przyszłam na świat jako pełna a nie zostałam w pełni zaakceptowana to, żeby funkcjonować musiałam odrzucić te aspekty siebie, które nie spełniały oczekiwań. Można powiedzieć, że oczekiwania mnie rozbiły 😦 Dziś jestem w procesie integracji – potrzebuje tylko/ aż zaakceptować lęk przed odrzuceniem społecznym, co ja widzę jako akceptację śmierci. Wiem, że to brzmi trochę strasznie, ale bojąc się śmierci ( bo tym jest lęk przed odrzuceniem) nie żyjemy w pełni 🙂 Ja nie żyje pełnią siebie!

Wiecie jaka postać filmowa była moją inspiracją w młodości? Mafioso Ray Luca z filmu” Crime Story „. Inspirowała mnie w nim wolność, jednak nie wolność, która łamie wszelkie zasady, normy ( te wynikające z konstruktu społecznego też ), ale wolność pomimo zasad 🙂 Dziś takiej wolności poszukuje…być autentyczna ( pełna) w nieautentycznym ( niepełnym) świecie.

Ela

Z jakiej perspektywy patrzysz?

Ja wciąż jestem w procesie rozumienia czym jest coaching a czym psychoterapia, czy nawet szkolenia, bo przecież jestem po kursie trenerskim 🙂 Ja wiem, że oczekujecie, żeby „ekspert” wszystko wiedział ( i to się podkładam, mówiąc, że nie wiem), ale to wynika z perspektywy, z której patrzycie. Już wyjaśniam!

Na drodze naszego rozwoju, jeszcze niepełna, uproszczona perspektywa „tego co jest” wymusza na nas specyficzny sposób myślenia o naszej kondycji ludzkiej, o nas, o świecie i o innych ludziach. Na drodze rozwoju ludzkości wraz z poszerzająca się perspektywą tego co jest pojawiają się coraz to nowsze ” metody, podejścia” terapeutyczno – rozwojowo.

I tak np. na szkoleniach wierzymy, że nauka nowego zachowania np. asertywnego spowoduje, że będziemy asertywni! A tak naprawdę nakładamy jedynie maskę asertywności. I co jeszcze może być chytre w szkoleniach np. z asertywności, jedynie ćwicząc asertywność wzmacniasz poczucie, że nie jesteś asertywny. Czy ja odrzucam szkolenia? NIE! jednak widzę, że jest to ograniczone podejście, choć może też pomóc!

Pójście do psychoterapeuty wiąże się z myśleniem, że coś jest z nami nie tak, co może gruntować poczucie, że coś jest z nami nie tak. Takie myślenie może być udziałem i klienta i terapeuty a to wynika z perspektywy, z której patrzą. Nowe podejścia terapeutyczne jak ACT i coaching patrzą na człowieka już z pełniejszej perspektywy i podkreślają, że człowiek jest ok, jest pełen a jedynie nadbudowa, to co sobie opowiadamy o sobie i o świecie jest niepełne 🙂 Na coaching czy nowoczesne terapie idziesz nie jako ktoś pozbawiony mocy, ale ktoś kto tę moc ma i potrzebuje ją jedynie odzyskać. I w takim podejściu coach/ terapeuta nie jest tym co wie, tylko ty jesteś tym, co wie wszystko o swoim świecie a wszystko co się w nim pojawia jest prawdziwe dla twojej pełni

Przychodzimy na świat jak pełni, jednak nasz świat ( upraszczając) jest podzielony i składa się z dwóch przeciwstawnych biegunów: dobry i zły! Te tzw. złe aspekty nas zmuszeni jesteśmy ukryć, schować przed światem i stajemy się niepełni, rozbici. A to co schowane domaga się przez całe nasze życie wyjścia na powierzchnie, chce żebyśmy znów stali się tego świadomi. Nasze ego staje się podzielone na aspekt świadomy i nieświadomy. Zadaniem rozwojowym jest integracja w świadomym polu wszystkich aspektów ego. Tak więc praca rozwojowa z powierzchni, na zewnątrz ( zmiany zachowania) schodzi coraz głębiej do wewnątrz!

Co ciekawe nie potrafimy docenić coachingu czy ACT, lub korzystamy z tych podejść z naszej perspektywy, bierzemy tylko techniki i terapeuci i klienci 🙂 Ja jako coach czy terapeuta mogę patrzeć na klienta z perspektywy, że coś z nim jest nie tak i muszę go naprawić lub z pełniejszej perspektywy, że jesteś ok i wszystko z tobą jest dobrze 🙂 Jednak klient też może patrzeć na mnie ze swojej perspektywy i może oczekiwać pomocy rady, bo uważa, że coś z nim jest nie tak i ktoś z zewnątrz ma dać mu przepis na życie 🙂 Zobaczcie ile dziennie postów jest z radami ” jak” 🙂

I tu się kłania teoria ego rozwoju, wertykalnego rozwoju i poszerzanej perspektywy, poszerzania pola tego co świadome 🙂 Serdecznie zapraszam i spotkajmy w przestrzeni dojrzałości i przywództwa.

Ela

” Ja” mam swoją górę ” Ty” masz swoją górę :-)

Jako coach idę krętą drogą na swoją górę i wspieram klientów, którzy idą swoją drogą, na swoją górę. Tak, coach też ma swoją górę i nie wie wszystkiego, jednak nawet będąc o krok dalej, może być wsparciem na drodze klienta na jego górę! Jako coach podążam drogą rozwoju, żeby stawać się coraz lepszym wsparciem dla klientów! Oczywiście zdobywam też wiedzę 🙂

Coaching ( rozwój) wertykalny właśnie najłatwiej wyobrazić sobie jako drogę po wijącej się ścieżce na wysoką  górę.

Na dole, na początku podróży, nasz widok jest mocno ograniczony. W miarę jak się wspinamy, zaczynamy widzieć dalej, mamy lepszy widok. Im wyżej tym szerszą mamy perspektywę i widzimy więcej z tego, co wcześniej było niewidoczne, ukryte. Na szczycie, nagle okazuje się, że jest więcej gór, całe łańcuchy rozciągające się poza horyzont. Wertykalny rozwój to kręta, nielinearna a kompleksowa droga.

Cudowne jest to, że każdy z nas patrzy z innej wysokości. Bo to co na dole jest równoważne z tym co na górze. Integralny rozwój nie polega na wejściu na górę zapominając widoku tego co na dole. Integrujemy kolejne etapy, widoki i dzięki temu stajemy się pełni możliwości 🙂 W społeczeństwie jak i w nas samych potrzebujemy zintegrować wszystkie etapy, wszystkie widoki.

Bardzo pomaga mi również w pracy nad swoim rozwojem i wspierając klientów ( oprócz koncepcji ego, wertykalnego rozwoju) koncepcja rozwoju dorosłych Roberta Kegana. Według tej teorii nasza struktura ( organizacja) psychologiczna rozwija się w procesie zmiany tego co dla nas subiektywne ( z czym się identyfikujemy, przez co patrzymy na świat, czym jesteśmy, jakie i czyje poglądy zinternalizowaliśmy) na to co staje dla nas obiektem, który możemy poddać refleksji. Przykład małe dzieci są swoimi impulsami a nie mają impulsów. Dzieci nie potrafią jeszcze obiektywnie spojrzeć, kontrolować swoich impulsów. Ten proces rozwoju „czym jesteśmy a co mamy” ( subject – object) odbywa się przez całe życie. To czym jesteśmy, co jest dla nas subiektywne nas niejako determinuje, determinuje nasze działanie, to jak patrzymy na świat!

I to jest piękne w rozwoju, te wszystkie etapy, każdy kolejny dający nam więcej przestrzeni, szersza perspektywę, możliwość refleksji nad tym kim jesteśmy a może po prostu jesteśmy 🙂

Zapraszam

Ela

NVC porozumienie bez przemocy

Podejście do komunikacji NVC to wspaniały sposób na odkrycie świata emocji, uczuć ( interpretacji emocji, czyli fizjologicznych reakcji na bodźce) i potrzeb.

Pod warstwą naszej codziennej rzeczywistości są potrzeby, które motywują nas do działania i emocje, które nas o spełnionych czy niespełnionych potrzebach informują. Ucząc się świata potrzeb i emocji możemy zacząć je zauważać u siebie i u innych. Wszyscy mamy takie same potrzeby i to one też organizują nasze życie. Kiedy wyjdziemy poza iluzję swojej odrębności możemy zauważyć i zacząć ” wykładać na stół” to co pojawia się w naszym ciele bez wstydu, strachu i winy. Zauważyłam wydarzenie na zewnątrz, zauważyłam emocje, wrażenia w moim ciele, zdałam sobie sprawę ze swoich potrzeb i teraz mam prośbę, która przybliży mnie do spełnienia potrzeby.

Co nam przeszkadza w obserwacji, czyli najważniejszym kroku w NVC? Iluzja naszej odrębności, nasze ego – struktura psychiczna przez pryzmat, której patrzymy, interpretujemy i reagujemy. Jesteśmy ” kimś” , mamy konkretny wizerunek siebie a nie możemy zaobserwować neutralnie tego, co w nas i poza nami się zadziewa. Reagujemy przez pryzmat tego kim uważamy, że jesteśmy i jak widzimy siebie i świat!

Nasze ego zmienia się i rozwija się w procesie rozwoju naszej świadomości. Im więcej świadomości tego co jest, tym granice naszego ego stają się coraz cieńsze i możemy zacząć obserwować i decydować a nie reagować. I jeszcze jedno wiedzieć to co innego niż być świadomym. Możemy dowiedzieć się o krokach NVC ( obserwacja, uczucie, potrzeba, prośba) jednak bez udziału świadomości, nie staniemy się, nie ucieleśnimy NVC i wciąż będziemy pełni przemocy. Piękny opis i rozróżnienie czym jest wiedza a czym jest świadomość przybliża nam Rupert Sheldrake: świadomość jest jak ogień, rozjaśnia nam ciemność paląc się ( doświadczając) a wiedza to jest, jak ktoś nam po prostu oświetla ciemność latarką ( transmisja, przekaz).

Zapraszam na coaching i szkolenia

Ela

Mądrość myślenia biegunowego

Cały rozwój osobisty prowadzi do mądrości. Idziemy drogą, wpierw odróżniania się od innych, budowania swojego oddzielnego ” ja” a potem drogą integrowania tego, co po drodze odrzuciliśmy i dopełniania się tym, co zostawiliśmy w tyle i to co przed nami. Rozwój prowadzi do mądrości i dojrzałości w sensie świadomości jedności, jednego źródła, z którego płynie życie. A życie to energia płynąca od plusa do minusa, od jednego bieguna do drugiego. A każdy biegun ma swoją wartość a nadmiar jednego bez drugiego odczuwamy w postaci negatywnych konsekwencji. Integrowanie mądrości, wartości płynących z obu biegunów to jeden ze sposobów na nasz rozwój.

A jak myślimy dziś? Nauczeni jesteśmy myśleć i wierzyć, że zawsze istnieje tylko jedno rozwiązanie. W przypadku działania 2 + 5 rzeczywiście mamy do czynienia z jednym rozwiązaniem. Co jest rozwiązaniem 2+5, 7 czy 9 ? Jednak w przypadku pewnych ” problemów” trudno jest zostać tylko przy jednym rozwiązaniu, bo czy lepsza jest STABILNOŚĆ czy ZMIANA ? Każda z tych wartości ma swoją mądrość, ale ma i swoją negatywną stronę: zbyt dużo „zmian” powoduje chaos a zbyt dużo „stabilności” prowadzi do sztywności. Każdy z nas reprezentuje ” bieguny” i tym się odróżniamy. Ceniąc jeden biegun boimy się, że wartość, którą niesie ten biegun, nie zostanie uwzględniona a z drugiej strony obawiamy się też negatywnych konsekwencji opozycyjnego bieguna. Moją wartością jest stabilność i boje się, że zmiany przyniosą chaos 🙂 Brzmi znajomo?

Na każdym etapie naszego rozwoju mamy kolejne bieguny do zintegrowania. Lepiej mieć czy być, dbać o siebie czy być w relacji, rozwijać się czy docenić to co, że udało się osiągnąć…W coachingu rozwojowym myślenie biegunowe to jedna z technik, pozwala klientowi wejść wyższej na krętej drodze na szczyt swojej góry rozwojowej.

Zapraszam na coaching i szkolenia

Ela

Mądrość myślenia biegunowego

Cały rozwój osobisty prowadzi do mądrości. Idziemy drogą, wpierw odróżniania się od innych, budowania swojego oddzielnego ” ja” a potem drogą integrowania tego, co po drodze odrzuciliśmy i dopełniania się tym, co zostawiliśmy w tyle i to co przed nami. Rozwój prowadzi do mądrości i dojrzałości w sensie świadomości jedności, jednego źródła, z którego płynie życie. A życie to energia płynąca od plusa do minusa, od jednego bieguna do drugiego. A każdy biegun ma swoją wartość a nadmiar jednego bez drugiego odczuwamy w postaci negatywnych konsekwencji. Integrowanie mądrości, wartości płynących z obu biegunów to jeden ze sposobów na nasz rozwój.

A jak myślimy dziś? Nauczeni jesteśmy myśleć i wierzyć, że zawsze istnieje tylko jedno rozwiązanie. W przypadku działania 2 + 5 rzeczywiście mamy do czynienia z jednym rozwiązaniem. Co jest rozwiązaniem 2+5, 7 czy 9 ? Jednak w przypadku pewnych ” problemów” trudno jest zostać tylko przy jednym rozwiązaniu, bo czy lepsza jest STABILNOŚĆ czy ZMIANA ? Każda z tych wartości ma swoją mądrość, ale ma i swoją negatywną stronę: zbyt dużo „zmian” powoduje chaos a zbyt dużo „stabilności” prowadzi do sztywności. Każdy z nas reprezentuje ” bieguny” i tym się odróżniamy. Ceniąc jeden biegun boimy się, że wartość, którą niesie ten biegun, nie zostanie uwzględniona a z drugiej strony obawiamy się też negatywnych konsekwencji opozycyjnego bieguna. Moją wartością jest stabilność, tradycje boje się, że zmiany przyniosą chaos 🙂 Brzmi znajomo?

Na każdym etapie naszego rozwoju mam kolejne bieguny do zintegrowania. Lepiej mieć czy być, dbać o siebie czy być w relacji, rozwijać się czy docenić to co, że udało się osiągnąć…W coachingu rozwojowym myślenie biegunowe to jedna z technik, pozwala klientowi wejść wyższej na krętej drodze na szczyt swojej góry rozwojowej.

Zapraszam na coaching i szkolenia

Ela

Pełny człowiek

Jak scharakteryzować człowieka, gdzie się człowiek zaczyna a gdzie kończy? Być człowiekiem to proces stawania się a może/ i jesteśmy skończoną kreacją? Ja wierzę w rozwój, więc nie chcę patrzeć na człowieka jedynie jak na skończony twór. Choć ta tu i teraz ” skończona forma „, z którą się identyfikujemy i przez pryzmat, której patrzymy, jest tym, co pomaga nam orientować się w świecie i odpowiadać na wyzwania życia 🙂

Podoba mi się koncepcja Ruperta Sheldrake’a, która duszę opisuje jako pole, w którym znajduje się nasze ciało a która nakreśla nasz finalny kształt. Jak pole grawitacji – nie widać go a wpływa na nas. Znowu Peter Levine ( specjalista od traumy) zwraca się do w kierunku naszych ciał i zwierzęcych impulsów, które pomagają nam radzić sobie między innymi w unikaniu traumy. Trochę mam wrażenie, że człowiek odciął się od swojej zwierzęcej formy i nie patrzy w kierunku duszy, która nakreśla jego autentyczny, finalny kształt. A to może być przeszkodą w rozwoju!

Holistyczne podejście nie redukuje człowieka do głowy, uwzględnia jego ciało, emocje oraz duszę. Rozwój to integracja wszelkich, kolejnych form w jeden pełny byt. To co niezintegrowane zawsze domaga się uwagi, nasze niespełnione potrzeby manifestują się w ciele lub emocjach a poczucie braku sensu może być oznaką ignorowania duszy. Na drodze rozwoju potrzebujemy integrować wszystko to, co na danym etapie jest najważniejsze a co z pewnością przyda nam się w dalszej podróży. Z drugiej strony potrzebujemy czegoś co nam przyświeca i prowadzi dalej.

Nasz rozwój odbywa się między dwoma biegunami: różnicowaniem, separacją a integracją. Kolejne etapy rozwoju prowadzą do niezależności a jednocześnie współzależności. Stajemy się pełni i jesteśmy też częścią większej od nas pełni. Stajemy się skończonym zintegrowanym niezależnym system a jednocześnie stajemy się świadomi bycia częścią większego, pełnego, współzależnego systemu.

Człowiek jest procesem stawania się. Świadomi siebie i świadomi większej od nas całości, której jesteśmy częścią, stajemy się bardziej skuteczni, jest w nas więcej spokoju i akceptacji tego co jest.

Zapraszam

Ela