Zaufanie

Znów wróciłam do tematu zaufania. Chciałabym się z wami podzielić moimi odkryciami, które łączą zaufanie z radykalną akceptacją oraz z moim spolaryzowanym obrazem siebie, innych i świata. Radykalna akceptacja uczy mnie przyjmowania wszystkiego takim jakim jest, bez wystawiania temu oceny. Jednak nie zrobię tego bez zaufania. Potrzebuje ufać temu co się wydarza pomimo, że mogę myśleć, że to nie jest dla mnie ok, według mnie ok. I tu wkracza moje spolaryzowane widzenie – wybieram czarne a odrzucam białe, które oceniam jako właśnie nie- ok. I odrzucam część siebie i cześć świata, tego co jest. Nie ufam, nie akceptuje, odrzucam część siebie i świata!

Wiecie co, mam teraz chęć i potrzebę usiąść ze wszystkimi ludźmi w kręgu i opowiedzieć, pogadać o naszej ludzkiej wspólnej kondycji, którą tylko razem możemy przekroczyć 🙂 Chce usiąść z tym co zabija i z tym co ratuje, z tym co kradnie i z tym co daje, z tym co myśli tylko o sobie i z tym co dba o innych a często zapomina o sobie :-), z tym co ceni bycie i z tym co woli działanie, z tym co jest odważny i z tym co jest roztropny, z tym co stawia jasne granice i z tym co ich nie ma…

Wierzę w głęboki porządek bez potrzeby go ustanawiania. Nasz taniec wokół spolaryzowanych biegunów jest tańcem życia. To życie ma swój plan a ja taka jak jestem, jestem jego częścią. Ty taki jaki jesteś jest jego częścią. Uczymy się doświadczając, próbując, popełniają błędy, dając miejsce i przestrzeń dla naszych emocji, myśli, działań. Mam normy i zasady, które przestrzegamy i je łamiemy. Mamy porządki, które nam służą i które nas ograniczają. Zaufanie, akceptacja jest biegunem dla kontroli. Próbujemy kontrolować i próbujemy akceptować i w tym potrzebujemy znaleźć równowagę.

Ela

Wstyd

Dziś chcę wam napisać o moim wstydzie! Gdzieś głęboko, przenika moje całe ciało wstyd, to poczucie nieadekwatności, małości, obrzydzenia. Każdego ranko budzę się i jest mi ciężko, to wstyd mi ciąży. Moje autentyczna ” ja” , które nigdy nie zostało odzwierciedlone, wciąż domaga się uwagi. Szukam potwierdzenia i akceptacji. Czy ja mam prawo żyć i być?

Moje otoczenie, gdy byłam mała, zawiodło mnie. Nie zauważyło mnie i nie odzwierciedliło. Moje autentyczne ” ja’ zostało w dzieciństwie samotne i opuszczone. Na pozór dorosła, wciąż uwięziona w perspektywie dziecka, czekam na bycie zauważoną. Wstyd zajął miejsce mojego autentycznego ” ja”. Poczcie obrzydzenia, odrazy, nieistnienia. Zakładam tylko maskę np. wiedzy, żeby nikt tego wstydu nie dostrzegł i trwam.

Chce zauważyć. Chce zauważyć moje autentyczne ” ja” i twoje autentyczne ” ja” i zdjąć z nas ciężar wstydu. Nasze maski dobrze nas chronią, wiem o tym! Samej trudno mi zdjąć maskę, gdy jestem w twojej obecności. Tak długo ją nosiłam, że omal stała się moją twarzą. Udaję, więc jestem? 🙂 Niestety tylko trwam a nie jestem! Życie może być lekkie, gdy zamiast wstydu zagości w nas autentyczność.

Gdy człowiek przychodzi na świat potrzebuje odzwierciedlenia, zauważenia i akceptacji. Tak często odwracamy wzrok i kierujemy go na powinności , lub sami zmagamy się z własnym wstydem, że nie zauważamy tego co przychodzi, co się rodzi. Rodzi się autentyczność, którą my przykrywamy wstydem!

Ela

Przekroczyć przeciwieństwa!

Moje wnętrze jest jak pole bitwy dla dwóch przeciwstawnych sił- na jednym biegunie jestem zła a na drugim dobra. Nie chce, żeby wygrało dobro, nie chce też by wygrało zło. Obserwując tę bitwę zdałam sobie sprawę, że tworzymy sobie obraz siebie, mówimy ” to jestem ja” – tylko z części możliwości naszego „konstruktu” istnienia. A przecież – Jestem zła i dobra. Jestem mądra i jestem głupia, jestem wrażliwa i obojętna, jestem ładna i jestem brzydka. Odrzucam biegunowość a jednocześnie ją akceptuje. Oh jak czuje mocno moje rozdarcie, jak piszę te słowa! Czuje się rozdarta a mocno pragnę integracji. Przyszła mi do głowy myśl, że może radykalna akceptacja mojego rozdarcia pozwoli mi na integrację?! Radykalna akceptacja ma przecież potężną moc zmiany!

Naomi Alice

Zdałam sobie sprawę, że nadajemy znaczenie naszemu doświadczeniu, życiu korzystając z biegunowego myślenia. Coś wybieramy i coś nazywamy- to jest dobre lub złe, w zależności jakie założenia, przekonania i wierzenia przyjmiemy! A przecież nic co się wydarza nie jest dobre ani złe. Po prostu jest! Teraz zastanawiam się, jak zintegrowanie przeciwieństw a potem przekroczenie ich może pomóc mi, nam w większej akceptacji tego, co jest i zgodnie z teorią radykalnej akceptacji- zmienić nasz świat!?

Jeśli to co dziś jest jest elementem procesu naszego rozwoju to nie jest ani dobre ani złe a po prostu jest. Moim zdaniem dziś jako ludzkość jesteśmy na etapie osiągania, wierzymy w swoją moc, w moc nauki, że możemy znaleźć na wszystko rozwiązanie. Kolejnym krokiem jest zakwestionowanie naszego dotychczasowego racjonalnego podejścia. Zobaczymy to jak tworzymy znaczenia, właśnie w ramach biegunowości. Zobaczymy subiektywność, która pokaże nam, że jest tyle światów, ile jest ludzi! Potem zacznie się upragniony przez mnie etap aktualizacji. Nie jestem ani dobra ani zła, jestem czymś więcej….

The Freedom to be….

” Ja” nieoddzielna

Jestem w sądzie, wytoczyłam sprawę bankowi, przesłuchują mnie już trzeci raz. Wciąż pytają o mnie, o moje decyzje sprzed 12 lat! Spoglądam na siebie sprzed tych lat i wcale nie widzę siebie…

Wojciech Tut Chechliński ” Synteza”

Moje decyzje, moje myśli, „ja” jestem sumą doświadczeń i tworem mojego otoczenia. Ile w tym wszystkim jest mnie?! Kto jeszcze powinien stać ze mną w sądzie ? Rodzice, szkoła, to bliże i dalsze społeczeństwo, ludzkość? Kto miał wpływ na to co wiedziałam, jakie miałam przekonania, w co wierzyłam?!

Kto więc stoi przed sądem? Komu wytoczyłam sprawę! Mam wrażenie, że po obu stronach nie stoją dwie oddzielne strony, pod sąd poszedł nasz porządek, nasza uzgodnioną rzeczywistość, która nas tworzy, którą my uosobiamy. Wygraną może być tylko bardziej zintegrowany porządek naszego współistnienia!

Wojciech Tut Chechliński
Podejmowanie decyzji

Nasza indywidualność jest mocno wyolbrzymiona. Oczywiście każdy z nas jest wyjątkowy, i jednocześnie częścią większej całości. Współtworzymy się nawzajem. Nasza niezależność, nasza współzależność – dwa bieguny bez który nie ma pełnego porządku. Po nitce nieskończoności wciąż przechodzimy od jednego do drugiego bieguna, bez uwzględnienia środka, który łączy i przekracza nasz dualny świat. Nie może być dnia bez nocy!

To czego potrzebujemy się nauczyć, to łączyć to co wydaje się nie do połączenia. Naszą niezależność i współzależność. Naszą indywidualność i połączenie. Jest takie miejsce, to tu i teraz, to miejsce pozwala na zintegrowanie i przekroczenie dwubiegunowej rzeczywistości.

” Pastele koliber nieskończoność ” anilalah.wordpress.com

Ela

Pomiędzy

Czasami mam wrażenie, że jestem niczym Alchemik, przemierzam bezkresy wiedzy zawartej w książkach, własnego umysłu i duszy i szukam składników, tego kluczowego, szczególnego składnika potrzebnego do przemiany, uzdrowienia 🙂

„ALCHEMIK MIŁOŚCI” akwarela artystki Adriany Laube

Stojąc na krawędzi mojego konceptu ” ja” robię krok, przekraczam granicę i szukam kontaktu, szukam potwierdzenia i szukam łączności. Chce dotknąć innego i być zauważona. To co spotykam, nie satysfakcjonuje mnie 😦 Monolog, słowa, zorganizowane myśli. Cały czas czegoś mi brakuje do pełnego kontaktu!

Cisza, pustka, przestrzeń pomiędzy – to tego nie zauważam, tego nie włączam w procesie kontaktowania się. Ta przestrzeń to my, to nasza jedność, to źródło, z którego wszystko powstaje.

Akwarela „Robimy śnieg” artystki plastyka Adriany Laube

W terapii ACT ( akceptacji i zaangażowania) jednym z „diamentowy” składników jest ” ja jako kontekst”. Jesteśmy czymś więcej niż konceptem, o który opowiadamy, dzięki temu możemy nasze zachowanie, nasze myśli obserwować.

Jednak po przeczytaniu książki ” Terapia w Dialogu” Rich Hycner, Lynne Jacobs i własnych poszukiwaniach, klaruje mi się, że kontekstem, polem „szachowym”, na którym odgrywamy teatr życia, jest nasza jedność, tak więc kontekstem, w którym pojawiam się „ja” jako koncept”, jest ” my”.

TRZY ŚWIATY” obraz techniką mieszaną artystki Adriany Laube

Monolog zmienia się w dialog, gdy uwzględnimy nasze ” my” pomiędzy. To w dialogu dochodzi do przemiany i do uzdrowienia, tam jest potencjał możliwości. Ta przestrzeń pomiędzy otwiera nas na siebie, tak dziś zamkniętych w koncepcjach.

Ela

Zapraszam do dialogu 🙂

Niezgodna ” Divergent”, czyli o wolności wyboru!

Znacie film Niezgodna? Ona, główna bohaterka”, miała prawdziwy wybór, bo należała do wszystkich frakcji ( w filmie społeczeństwo podzielone było na 5 frakcji) i do żadnej szczególnej. Ten motyw z filmu bardzo pasuje to teorii integralnej ( ego rozwoju) i do koncepcji wolności wyboru.

Bo kiedy możemy mieć faktycznie wybór? Moim zdaniem do pewnego etapu rozwoju ( na który wpływa często otoczenie, w którym wzrastamy) jesteśmy zdeterminowani. Co to znaczy zdeterminowani? tzn. wypełniamy wyzwania, które stawia przed nami droga rozwoju. Potrzebujemy przejść kolejne etapu rozwoju, by dotrzeć do etapu własnej aktualizacji i wyboru.

Wypełniając już wszystkie wyzwania, integrując spolaryzowane doświadczenia, kiedy już przeszłości nie wpływa na naszą przyszłość a my żyjemy w chwili obecnej, możemy zacząć wybierać. ” Niezgodna” to osoba, która mogła prawdziwie wybierać, bo zintegrowała w sobie wszystkie frakcje. Ona mogła prawdziwie wybrać, w której frakcji chce być! Choć inni też mieli prawo wyboru, mimo, że byli wyznaczani przez testy do konkretnych frakcji.

W teorii ego rozwoju też mówimy o zintegrowaniu wszystkich etapów zanim będziemy mogli je przekroczyć. Nie możemy pominąć żadnego etapu. Wpierw są etapy różnicowania się i zdobywania niezależności w ramach systemu społecznego. Potem są etapy przekraczania tego co zewnętrznie osiągnięte, poprzez podróż do własnego wnętrza, to właśnie proces aktualizacji i wyboru.

Dość ciekawie też film nawiązuje do sposobu radzenia sobie z trudnymi, ” nawiedzającymi” nas myślami. Bohaterka przechodzi test mentalny ( w głowie), w którym musi pokonywać przeszkody. Pokonuje je mówiąc do siebie” to nie jest prawdziwe „. Dzisiejsze teorie terapeutyczne, jak ACT, mówią o tym ( podam od razu na przykładzie), że słowo „mleko” , myśl w głowie ” mleko” to nie jest prawdziwe mleko, choć możemy poczuć smak mleka w ustach myśląc o mleku 🙂 Ah ten nasz mózg! Słowo, myśl ” mleko” nie jest mlekiem, jest tylko reprezentacją mleka ! Tak jak ta fajka z podpisem ” to nie jest fajka”, nie jest fajką 🙂

To co jest ważne to to, że ona jest ” Niezgodna” i dlatego potrafi zdystansować się do swoich myśli i powiedzieć sobie, że one nie są prawdziwe! Dlatego warto się rozwijać. I jak mówi Kazimierz Dąbrowski ” NIE SZUKAJ ZDROWIA PSYCHICZNEGO! SZUKAJ ROZWOJU A ZNAJDZIESZ I JEDNO I DRUGIE ” 🙂

Ela

Zaufanie

Ludzie proszą mnie o zaufanie.

Ja jestem pełna zaufania do samego procesu życia z jednej strony a z drugiej strony nie ufam, gdy mój najlepszy interes, moje potrzeby nie są częścią interesów, potrzeb innych ludzi, co może wynikać z ich etapu rozwoju. Często też ludzie „wiedzą” co jest dla mnie najlepsze. 🙂 Prawdą jest też, że póki sama nie poznałam siebie, swoich potrzeb i co jest dla mnie ważne, nie mogłam tego innym powiedzieć a i oni nie mogli się domyślić.

Zgodnie z teorią ego rozwoju odchodzimy od egocentryzmu na rzecz współtworzenia. Im bardziej czujemy się bezradni, zlęknieni tym bardziej dbamy tylko o swój interes, potrzeby, myśląc, że w ten sposób przetrwamy. Gdy na drodze rozwoju wchodzimy w przestrzeń akceptacji, odwagi do przekraczania siebie tym bardziej zaczynamy zauważać innych, ich potrzeby i uwzględniać je w podejmowanych decyzjach. Zaufanie to przekonanie, że moje interesy i potrzeby będę zauważone i uwzględnione.

Gdy uwzględniamy i bierzemy „jako swoje” interesy i potrzeby innych ludzi, to nie możemy ich zranić bez zranienia siebie. Tak więc drogą do budowanie zaufania i większego naszego połączenia jest poznanie swoich potrzeb, interesów i wzajemne komunikowanie ich. Co ciekawe poznając swoje potrzeby i innych zaczynamy zauważać, że wszyscy mamy takie same potrzeby, mamy tylko inne strategia ich spełniania.

Nasze poczucie separacji powoduje nasz lęk i poczucie bezradności. Im więcej poznamy siebie i zauważymy tego co nas łączy, tym łatwiej będzie nam tworzy prawdziwe samo-organizujące się wspólnoty. W odczuciu separacji walczymy o przetrwanie w walce, w której ja wygram, tylko wtedy gdy ty przegrasz. Łączą nas dziś tylko opowieści i symbole a to za mało.

Ela

Połączenie

Moim marzeniem jest nasze połączenie 🙂

W poczuciu odseparowania, obserwując nasze trudy w teatrze życia, wciąż szukam sposobów na nasze zobaczenie się nawzajem i połączenie. Gdzieś głęboko na subtelnym poziomie wiem i czuje, że jesteśmy jednością, jednak na powierzchni w codziennej materialnej, gęstej rzeczywistości, oplecionej ograniczonymi wierzeniami i przekonaniami, widzę nas i my widzimy się w oddzieleniu.

Co nam daje a co zabiera to poczucie i widzenie siebie jako oddzielonych? I to nie tylko od siebie, ale i od natury! Poczucie oddzielenia to etap w rozwoju pełnej świadomości. Aby poznać siebie potrzebujemy się wyróżnić z jedności, odseparować od źródła. Zapominając skąd pochodzimy zaczynamy szukać swojej tożsamości. Kim jestem?! A uciekając od bólu odseparowanego, nieadekwatnego istnienia, wciąż szukamy szczęścia i spełnienia i głęboko też naszego połączenia. Chcemy wciąż czuć się lepiej i lepiej, szukamy na zewnątrz uciech i sukcesów. Zarysowujemy wyraźne granice co jest moim ” ja ” a co nie jest a łączą nas jedynie wspólne opowieści o świecie i o sobie. Nie czujemy jeszcze naszego głębokiego połączenia.

Smilies stickers on blue background

Przychodzi jednak przełomowy etap naszego rozwoju, w którym odkrywamy, że ucieczka od bólu i szukanie wciąż „nowych ” sposobów by czuć się lepiej i lepiej, są daremne. A że życie jest ruchem to zaczynamy zamiast uciekać od bólu, iść w jego kierunku. Skierowanie się stronę tego co czujemy, nawet jeśli są to trudne uczucia i emocje, skierowanie uwagi do naszego ” wnętrza”, jest drogą do świadomości naszego głębokiego połączenia, na subtelnym poziomie. Potrzeby innych ludzi stają się też moimi potrzebami. Moja odpowiedzialność obejmuje nie tylko mnie i moją rodzinę, naród, ale i wszystkich i wszystko. Moje granice rozpuszczają się i wpuszczają wszystko, co wcześniej nakreśliłam jako ” nie ja”.

Gdzieś głęboko na subtelny poziomie wszystko jest ze sobą połączone, jest jednością. Twarda skorupa naszej materialnej i racjonalnej rzeczywistości potrzebuje pęknąć, by wpuścić tam więcej światła świadomości. Wiedza na temat naszej jedności potrzebuje przenikać naszą codzienność, potrzebujemy rozwoju, które doprowadzi nas do świadomości naszego ” ja” jako obserwatora, kontekstu dla wszelkich myśli, emocji, uczuć i doświadczeń. Życie i my stajemy się pełni akceptując to co jest.

Ela

Autentyczność

Kiedy byłam zupełnie małą i zupełnie już starszą dziewczyną nie mogłam zrozumieć dlaczego nie mogę być sobą, przecież nic nikomu nie robię i nie przeszkadzam? Wiecznie byłam upominana, krytykowana, tylko dlatego, że nie spełniałam oczekiwań moich rodziców i tych społecznych, nie chciałam się wpasować w powszechny ” wzór”. Kiedy dziś podzieliłam się powyższą refleksją z moim mężem, on to skwitował jednym zdaniem ” to nazywamy przecież wychowaniem, socjalizacją” 😦 ja jeszcze widzę konstrukt społeczny!

Zaczęłam szukać wyjaśnienia ” czemu nie mogę być sobą” już na studiach a dziś zdałam sobie sprawę, że za moimi poszukiwaniami kryje się moja autentyczność, którą znów ja łączę z pełnią, integracją.

20 lat temu natknęłam się na słowa Aleksandra Neilla ( twórcy wolnej szkoły Summerhill), które kierował do swoich podopiecznych : ” Możecie robić wszystko co chcecie, nie możecie tylko przeszkadzać innym i ich krzywdzić”. No tak, pomyślałam, przecież ja właśnie tak chce a nie mogę?! Jak moja autentyczność może przeszkadzać i krzywdzić innych? Czemu moja autentyczność jest odrzucana, krytykowana? Czemu ja jestem odrzucana? Jak być w tym świecie?

Tak często spotkała się ta moja autentyczność z odrzucaniem, że w końcu ja sama ją odrzuciłam, schowałam głęboko. I postawiłam na straży dwóch obrońców: jeden nazywa się ” ja wam pokaże” a drugi ” jestem bezproblemowy, wygodny dla innych”. A moja autentyczność wciąż się upomina o swoje miejsce, schowana za lękiem przed odrzuceniem społecznym. Tak, można powiedzieć, że odrzuciłam siebie, by należeć do tego świata! By ten świat ( konstrukt społeczny) mnie zaakceptował, musiałam się starać dopasować i spełnić oczekiwania.

Jak jest ta moja autentyczność!? Przede wszystkim nie jest „sztywna” jak moja nie- autentyczność, którą wykreowałam, żeby się dopasować. Nie musi niczego bronić, bo autentyczność broni się sama. Czasami mam wrażenie, że moje reakcje na wydarzenia są jedną wielką obroną! Moja autentyczność po prostu ” jest ” a nie musi ” być jakaś”. Ja nie muszę być jakaś, żeby należeć!

Szukamy zmiany w sobie, w świecie a zmiana, moim zdaniem, polega na integracji tego, co odrzucamy. Jeśli z ” pełni ” bierzemy tylko niektóre aspekty a innych nie, to tworzymy świat rozbity. Jeśli ja przyszłam na świat jako pełna a nie zostałam w pełni zaakceptowana to, żeby funkcjonować musiałam odrzucić te aspekty siebie, które nie spełniały oczekiwań. Można powiedzieć, że oczekiwania mnie rozbiły 😦 Dziś jestem w procesie integracji – potrzebuje tylko/ aż zaakceptować lęk przed odrzuceniem społecznym, co ja widzę jako akceptację śmierci. Wiem, że to brzmi trochę strasznie, ale bojąc się śmierci ( bo tym jest lęk przed odrzuceniem) nie żyjemy w pełni 🙂 Ja nie żyje pełnią siebie!

Wiecie jaka postać filmowa była moją inspiracją w młodości? Mafioso Ray Luca z filmu” Crime Story „. Inspirowała mnie w nim wolność, jednak nie wolność, która łamie wszelkie zasady, normy ( te wynikające z konstruktu społecznego też ), ale wolność pomimo zasad 🙂 Dziś takiej wolności poszukuje…być autentyczna ( pełna) w nieautentycznym ( niepełnym) świecie.

Ela

Z jakiej perspektywy patrzysz?

Ja wciąż jestem w procesie rozumienia czym jest coaching a czym psychoterapia, czy nawet szkolenia, bo przecież jestem po kursie trenerskim 🙂 Ja wiem, że oczekujecie, żeby „ekspert” wszystko wiedział ( i to się podkładam, mówiąc, że nie wiem), ale to wynika z perspektywy, z której patrzycie. Już wyjaśniam!

Na drodze naszego rozwoju, jeszcze niepełna, uproszczona perspektywa „tego co jest” wymusza na nas specyficzny sposób myślenia o naszej kondycji ludzkiej, o nas, o świecie i o innych ludziach. Na drodze rozwoju ludzkości wraz z poszerzająca się perspektywą tego co jest pojawiają się coraz to nowsze ” metody, podejścia” terapeutyczno – rozwojowo.

I tak np. na szkoleniach wierzymy, że nauka nowego zachowania np. asertywnego spowoduje, że będziemy asertywni! A tak naprawdę nakładamy jedynie maskę asertywności. I co jeszcze może być chytre w szkoleniach np. z asertywności, jedynie ćwicząc asertywność wzmacniasz poczucie, że nie jesteś asertywny. Czy ja odrzucam szkolenia? NIE! jednak widzę, że jest to ograniczone podejście, choć może też pomóc!

Pójście do psychoterapeuty wiąże się z myśleniem, że coś jest z nami nie tak, co może gruntować poczucie, że coś jest z nami nie tak. Takie myślenie może być udziałem i klienta i terapeuty a to wynika z perspektywy, z której patrzą. Nowe podejścia terapeutyczne jak ACT i coaching patrzą na człowieka już z pełniejszej perspektywy i podkreślają, że człowiek jest ok, jest pełen a jedynie nadbudowa, to co sobie opowiadamy o sobie i o świecie jest niepełne 🙂 Na coaching czy nowoczesne terapie idziesz nie jako ktoś pozbawiony mocy, ale ktoś kto tę moc ma i potrzebuje ją jedynie odzyskać. I w takim podejściu coach/ terapeuta nie jest tym co wie, tylko ty jesteś tym, co wie wszystko o swoim świecie a wszystko co się w nim pojawia jest prawdziwe dla twojej pełni

Przychodzimy na świat jak pełni, jednak nasz świat ( upraszczając) jest podzielony i składa się z dwóch przeciwstawnych biegunów: dobry i zły! Te tzw. złe aspekty nas zmuszeni jesteśmy ukryć, schować przed światem i stajemy się niepełni, rozbici. A to co schowane domaga się przez całe nasze życie wyjścia na powierzchnie, chce żebyśmy znów stali się tego świadomi. Nasze ego staje się podzielone na aspekt świadomy i nieświadomy. Zadaniem rozwojowym jest integracja w świadomym polu wszystkich aspektów ego. Tak więc praca rozwojowa z powierzchni, na zewnątrz ( zmiany zachowania) schodzi coraz głębiej do wewnątrz!

Co ciekawe nie potrafimy docenić coachingu czy ACT, lub korzystamy z tych podejść z naszej perspektywy, bierzemy tylko techniki i terapeuci i klienci 🙂 Ja jako coach czy terapeuta mogę patrzeć na klienta z perspektywy, że coś z nim jest nie tak i muszę go naprawić lub z pełniejszej perspektywy, że jesteś ok i wszystko z tobą jest dobrze 🙂 Jednak klient też może patrzeć na mnie ze swojej perspektywy i może oczekiwać pomocy rady, bo uważa, że coś z nim jest nie tak i ktoś z zewnątrz ma dać mu przepis na życie 🙂 Zobaczcie ile dziennie postów jest z radami ” jak” 🙂

I tu się kłania teoria ego rozwoju, wertykalnego rozwoju i poszerzanej perspektywy, poszerzania pola tego co świadome 🙂 Serdecznie zapraszam i spotkajmy w przestrzeni dojrzałości i przywództwa.

Ela