Pytania do coacha?

W ciekawej książce o coachingu Susan English ” Professional Coaching” znalazłam pytania rozwojowe dla coachów i pomyślałam, że stosując te pytania i pisząc odpowiedzi dam się bardziej poznać jako „coacho istota” ( nie lubię być tylko zawodem). A jeśli macie do mnie więcej pytań to zapraszam na sesję ” zerową” lub online 🙂

 

1. Jaki jest cel twojego życia?

Coraz częściej uważam za mocno ograniczone patrzenie  na życie tylko  z egoistycznej perspektywy, więc raczej zadałabym sobie to pytanie tak: jakie życie stawia mi cel? Tak postawione pytanie rozpoczyna moją podróż, która wymaga dużej uważności na to co się wydarza, kogo spotykam, co mi się śni itp. Od dawna istnieje we mnie wewnętrzny konflikt: dopasować się czy raczej podążać swoją drogę, której przyświeca, być może właśnie postawiony mi przez życie cel. Dziś coraz bardziej widzę, że gdy jestem ” sobą ” bez prób dopasowywania się, niejako się spełniam i przynależę. Bycie ” sobą” oczywiście w moim przypadku kończy się często odrzuceniem ( asertywność nie jest u nas miło widziana/ lub praca nad sobą, zmiana zachowania odstrasza), ale zaczęłam też zauważać i dostałam taki feedback, że stałam się inspiracją do zmiany. Odrzucona, będąc sobą jednak przynależę?! Tak, bo dopasowanie polega na spełnianiu oczekiwań innych a przynależność to „bycie sobą” i spełnianiu oczekiwań życia a to życie moim zdaniem potrzebujemy chronić! Jaki cel stawia mi życie? Na dziś mój własny rozwój, a mój rozwój pomaga rozwijać się też innym 🙂

2. Jakie masz potrzeby relacyjne? Mam potrzebę jedność ze wszystkim i wszystkimi, tylko znów nie dopasowując się a jednak spełniając się, wypełniając swój cel, aby chronić i wspierać życie, które nas łączy. Uwielbiam pracę w grupie, w której jest miejsce na moje zdanie. Rozwój powoduje, że koncentruje się mocno na sobie, ale moim zdaniem jest to potrzebne, aby zrekompensować braki, zintegrować moje subosobowości i otworzyć się na innych, na cel większy niż ja sama. Tęsknie za innymi…

3. Jakie masz pasje to prywatne i zawodowe? Nie lubię rozgraniczeń, życie jest jedno a my dzielimy go na prywatne i zawodowe :-). To dzielenie moim zdaniem nam nie służy, już w przedszkolu uczymy dzieci, że nauka i zabawa to dwie kompletnie różne rzeczy a potem się dziwimy, że czekamy do piątku:-). Uwielbiam gotować, uwielbiam wspierać syna w rozwoju, wyszukuje ciekawe książki, gry itp. lubię naturę, spacery a przede wszystkim uwielbiam odkrywać, rozwijać się, czytać, lubię coaching i głęboką pracę rozwojową.

4. Jakie masz demony? Każdy z nas doświadczając ” życia” dokonuje jego interpretacji i tworzy mapę. Moje doświadczenia stworzyły mapę, na której ludzkie działania jawią mi się jako demoniczne. Długo nie mogłam zrozumieć dlaczego ludzie nie potrafią się wspierać, współpracować, dzielą wszystko na moje i nie moje, manipulują. Dziś sądzę, że wynika to z naszego poziomu świadomości i nasze działania nie są ani dobre ani złe. Próbujemy wszyscy żyć tak jak potrafimy najlepiej. A jak zaprzyjaźniam się w własnymi demonami? Próbując je poznać i zrozumieć 🙂

5. Jakie są twoje myśli i uczucia w temacie władzy i różnorodności? Czytałam kiedyś o królach, że królowie ci bajkowi, sprawiedliwi i dobrzy, to ludzie, którzy osiągnęli wysoki poziom świadomości. I uważam, że właśnie ci ludzie świadomi, zasiadając na symbolicznych królewskich tronach, najlepiej służą ludziom. Co do różnorodności to moim zdaniem nie doceniamy jej, bo nie czujemy głębokiej jedności. A jedność możemy poczuć na drodze rozwoju.

6. Czemu chce być coachem? Nie chciałam być coachem, poszłam do szkoły coachingu, bo chciałam uczestniczyć w szkoleniu Susan Cook – Greuter a to był warunek, ukończona szkoła coachingu 🙂 Dziś gdy coaching badam i stosuje coraz bardziej w niego wierzę. To, że nie dostrzegamy coachingu jako czegoś wartościowego, moim zdaniem wynika z etapu rozwoju. To nie kapitalizm, komunizm, coaching jest zły, tylko my nie potrafimy ich w pełni pojąć, zrozumieć i wykorzystać, albo jeszcze ich nie potrzebujemy na naszej drodze.

Zapraszam do zadawania pytań 🙂

Ela – Coach i Trener  🙂

 

 

Pomnik zranionego dziecka

Jarosław Kaczyński postawił pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, pomnik brata Lecha Kaczyńskiego. Rozumiem go! Chciał pokazać światu swoją krzywdę i chciał, żeby ludzie pamiętali, uznali. Jednak kiedy dzieci zostały skrzywdzone przez księży pedofili, pomnika i pochodów nie postawił i nie urządził. Miałam wrażenie, że temat pedofilii w kościele wielu chciało skrzętnie zamieść pod dywan. Temat ucichł, jednak krzywda dzieci pozostała i mam wrażenie, że nie chcemy o niej pamiętać 😦

Ja , w tym poście, chce symbolicznie postawić „pomnik skrzywdzonego i zranionego dziecka”. Czemu?  Sama nosze w sobie takie zranione dziecko, tak jak pewnie wielu z nas ( często do zranienia dziecka wystarczy tak powszechny u nas język ” szakala” ). I jak słyszałam i widziałam jak temat pedofilii jest zamiatany pod dywan to połączyłam się ze swoim doświadczeniem. Moi rodzice też nie chcą rozmawiać i pamiętać o krzywdach mi wyrządzonych. Nic się przecież nie stało! Czy winie swoich rodziców. Nie! Bo oni pewnie też noszą w sobie zranione dzieci. Nie chodzi o obwinianie! Chodzi o pokazanie jacy jesteśmy – spojrzenie prawdzie w oczy! Jesteśmy słabi i nie panujemy nad impulsami, emocjami, słowami itd. Po to są pomniki, żeby nam przypominały! Historie zranionych dzieci, tych tu i teraz i tych co nosimy w sobie!

Próbując rozmawiać z rodzicami, niestety bez skutku, wiecie czego jedynie od nich chciałam uzyskać?  Uznania wyrządzonych mi krzywd! A nie zamiatania pod dywan. To niewypowiedzenie i nieuznanie moich krzywd ciążyło mi i wpływało na całe moje życie. Nie dziwię się, że Jarosław Kaczyński postawił pomnik i każe nam pamiętać! Ja długo milczałam o swoich krzywdach, racjonalizując: przecież nic się nie stało albo że ujawniając prawdę skrzywdzę swoich rodziców! Nie chciałam ich skrzywdzić i było mi niestety też wstyd! Jednak tym nieujawnianiem jeszcze bardziej, teraz już sama siebie krzywdziłam. Pamiętam też nastolatkę, która kiedyś mi się żaliła na wyrządzone jej krzywdy! Wiecie co mi powiedziała, że oczekuje tylko słowa „przepraszam”!

Moje krzywdy nijak się pewnie mają do krzywd dzieci molestowanych, bitych, bardzo źle traktowanych. I nie chodzi o rozmiar krzywd. Dzieci mają ograniczone prawa, one nie mogą postawić pomnika, domagać się uznania ich krzywd. Dzieci nie są często słuchane, brane pod uwagę, są po prostu słabe. Ja chce postawić symboliczny pomnik zranionego, skrzywdzonego dziecka, swojego i innych i powiedzieć, że uznaje ich krzywdy, słyszę je i pamiętam :- )

Ela:-) I to nie jest tekst polityczny tylko  ludzki 🙂

78745603_938504383217082_3136655414163144704_o

 

Moje życie Don Kichota

Zadając sobie pytanie: ” gdzie odbywa się życie? ” coraz częściej dochodzę do wniosku, że w mojej głowie, we mnie :-). Niczym Don Kichot  ( postać literacka – pewnie znasz) wiele rzeczy, jak moje przekonania, opowieści o sobie i o świecie, to często jedynie wytwór mojej ” głowy – umysłu” a jeszcze głębiej i biorąc pod uwagę teorię ego rozwoju, i całego ” ego”, czyli konstruktu we mnie, który snuje opowieści.

Zdarza mi się ( ostatnio mi się zdarzyło :-)), podam tu prosty przykład, łapie się na tym, że przychodzi mi myśli,  że ktoś specjalnie chce mi zrobić na złość i walczę lub odsuwam się od tej osoby! Zamiast po prostu spytać i upewnić, czy moje bieżące uczucia i myśli to nie jedynie wytwór mieszanki moich doświadczeń, dawnych emocji, myśli, wyobrażeń, przekonań a może jeszcze głębiej i poziomu ego rozwoju, który ma na mnie wpływ i tę reakcję tworzy! ( bez upewnienia się walczę przecież z wiatrakami z własnych wyobrażeń  :-))

11

Bo właśnie na to jak widzimy świat, siebie i innych ma wpływ wiele czynników – uczucia, emocje, myśli, doświadczenia, wpływ społeczno – kulturowy, poziom ego rozwoju. To co jest istotne tutaj to to, kiedy jesteśmy w stanie te czynniki zobaczyć? No bo jak nie widzimy to czy możemy coś z nimi zrobić? Choćby te czynniki i reakcje współczująco zaakceptować 🙂

W wyniku rozwoju wertykalnego ( poszerzającego naszą perspektywę , jakby wchodzić na górę) najpierw zauważamy i zaczynamy wpływać i zarządzać światem zewnętrznym. Dalej na drodze rozwoju zaczynamy zauważać nasze zachowanie,wzory powtarzanych zachowań. Dalej jeszcze zaczynamy zauważać nasze myśli i emocje.  Na kolejnych etapach rozwoju zaczynamy dystansować się do czynników, które mają na nas wpływ, nas tworzą, tworzą nasze reakcje, odpowiedzi. Dystansując się, będąc w pozycji obserwatora, możemy zacząć te czynniki regulować i lepiej odpowiadać ( być odpowiedzialnym) na to co się wydarza.

Nasze ” prawdziwe ja ” ta esencja, istota nas, jest kontekstem, w którym zadziewają się emocje, myśli, nasze doświadczenia. Nasze ego to jest konstrukt, proces, który się zmienia ( zaczyna opowiadać nowe historie o sobie i o świecie) na drodze naszego rozwoju. To co nazywamy byciem sobą zadziewa się wtedy, gdy nasze ego połączy się z naszą esencją, esencja wypełni nasze ego. Ta nasza esencja jest tym obserwatorem, który  reguluje, ” prostuje” potem ten nasz konstrukt -ego.

To, że nie widzimy naszych emocji, myśli, całego konstruktu ego, wynika z poziomu naszego rozwoju. Na początku ” jesteśmy „czynnikami jak myśli, emocje a na drodze rozwoju zaczynamy się do nich dystansować. Nasz rozwój jest procesem a każdy etap, poziom jest istotny na drodze do bycia coraz bardziej sobą.

Tekst na podstawie: teorii ego rozwoju, action inquiry,  terapii ACT, terapii IFS, terapii skoncentrowanej na emocjach, podstawach coachingu, ” prawdziwe i fałszywe ja” – Winnicott Donald

 

Ela

Od wyzysku do współpracy, od niezależności do współzależności!

W szkole moje dziecko wraz z innymi dziećmi postanowiło hodować ślimaki a że jest w szkole NVC ( porozumienie bez przemocy) zebrali się w kręgu, żeby to przegadać, bo przecież dzieci chcą zabrać ślimaki z ich naturalnego środowiska!

Przy tej sytuacji urodziło się we mnie pytanie: skąd u dzieci chęć zabierania z natury ślimaki, w sumie jedynie dla własnej przyjemności? Bo o ile cenie metodę NVC to zdaje sobie sprawę, że przemoc jest głęboko w nas pisana ( jesteśmy przemocą) i to głęboko w nas potrzebna jest zmiana, żeby i nasz język się zmienił ( działanie też). Tak więc skąd pomysł zabierania ślimaków?

Z jednej strony przychodzi mi do głowy, że dzieci naśladują nas dorosłych. Przecież zabieramy dzieci do zoo, kupujemy zwierzątka i trzymamy w klatkach, a tak grubiej dzieci też zabieramy z placu zabaw  ( naturalną potrzebą dziecka jest zabawa) do szkoły i w ogóle w naszej kulturze mamy przekonanie, że człowiek góruje nad naturą i ma prawo czyni sobie ziemię poddaną. Z drugiej strony może chęć górowania jest w naszej naturze, jesteśmy po prostu w procesie stawania się coraz bardziej świadomymi, dojrzałymi i mądrymi. W takiej sytuacji nie negowałabym tego, akceptowałaby, jednocześnie uświadamiając, że można inaczej.

Dzieci chłonną jak gąbka wszystko, to co my dorośli kreujemy własną świadomością, myślą, słowem. Często nowa wiedza przekracza poziom naszego rozwoju, chcemy przekazać ją dzieciom a sami postępujemy po staremu. Wiedza potrzebuje być ucieleśniona, tylko wtedy przejawi się w języku i naszym działaniu i w działaniu dzieci też.  Tak więc potrzebny jest rozwój nas wszystkich na wyższy poziom świadomości, który pozwoli na ucieleśnienie wiedzy takiej jak NVC,  turkusowe organizacje, współpraca i współzależność.

W tej chwili tworzy nas paradygmat wyzysku i niezależności, więc nie ma mowy o współpracy i współzależności z innymi ludźmi i naturą. Wyzyskujemy naturę i innych ludzi, dążymy do niezależności a nie współzależności. Ale to jest normalne w punktu widzenia teorii ego rozwoju. Najpierw potrzebujemy stworzyć niezależne ego, żeby później móc poluzować jego granice i wpuścić więcej światła a wraz z nim innych ludzi i naturę.

Zapraszam po więcej wiedzy na moje szkolenia i coaching 🙂

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Dorośli tak, ale czy dojrzali?

Artykuł z okazji „ Dni Uczenia się Dorosłych”

„ Z wiekiem nasza skóra staje się coraz bardziej cienka i przeźroczysta. Zdrowy rozwój przez kolejne etapy „ego rozwoju” skutkuje coraz cieńszą i coraz bardziej przeźroczystą strukturą mentalną ( obrazy, obiekty / relacje z obiektami z przeszłości). Stajemy się bardziej otwarci na rzeczywistość, na to co jest, nieprzysłonięte obrazami z przeszłości.” Elżbieta Rogalewicz

How-to-Care-for-Thinning-Easy-Bruising-Skin_200056254-750x485

Egzamin dojrzałości, dowód osobisty, praca, własna rodzina, głos w wyborach to markery informujące nas, że jesteśmy już dorośli. Zdobycie tych wszystkich wyznaczników dorosłości to na pewno wielki sukces na drodze naszego rozwoju, ale na zdobyciu ich nasz rozwój się nie kończy. Dalej rozwijamy się w kierunku większej dojrzałości i mądrości. Tę dojrzałość proszę rozumieć, jako stawanie się coraz bardziej sobą. A po wiedzy, wraz z dojrzałością, przychodzi mądrość.

Wyznaczniki społeczne dorosłości trochę nas oszukują, mówią nam, że droga naszego rozwoju już się skończyła. Jednocześnie nie ma dostępnych społecznie wzorców „ tego jak się rozwijamy”, co za nami a co przed nami. A moim zdaniem zdrowe społeczeństwo to społeczeństwo ludzi w procesie  konsolidacji, integrowania i przekraczania kolejnych etapów rozwoju. Dorośli potrzebują mapy, wzorca rozwoju, w którym mogliby się przejrzeć i zaplanować ewentualne działania rozwojowe. I ja z taką mapą w tym artykule chce was zapoznać – mapą” ego rozwoju”, stworzoną przez Susan Cook- Greuter, naukowca z Harvardu.

maxresdefault

 

Zacznę od wyjaśnienia czym jest „ ego”.

Na początku człowiek rodzi się bez poczucia odrębności, granic „ ja”. Na tym etapie jesteśmy naszymi impulsami, fizycznymi potrzebami, emocjami. Z czasem w kontakcie, w relacji ze środowiskiem, ważnymi obiektami – rodzicami, zaczyna tworzyć się nasze „ ego”.

Ego to centralny konstrukt, kreator opowieści o nas samych, o świecie i co ważne o naszej tożsamości. Można powiedzieć też, że ego to organizujący proces, który zbiera treści z różnych aspektów życia i z tego tworzy opowieści. Opowieści zmieniają się, gdy w procesie rozwoju stajemy się bardziej świadomi, dojrzali, gdy więcej dostrzegamy, z szerszej i wyższej perspektywy. Nadajemy wtedy inne znaczenie i sens życiu i doświadczeniu. W procesie dojrzałości ego zmienia się też opowieść o nas, kim jesteśmy i z czym się identyfikujemy. A wraz z rozwojem poszerzamy obszar świata, z którym się identyfikujemy. Stajemy się bardziej tolerancyjni, szanujemy unikalności innych, cenimy różnorodność i bogactwo życia.

1-poster-size-arc-chart

 

Jest 9 etapów ego dojrzałości, 9 etapów opowieści o sobie i świecie ( mapa etapów powyżej na zdjęciu). Zazwyczaj, rutynowo operujemy z jednego etapu ego rozwoju, to takie nasze centrum grawitacji, jednak mam też dostęp do innych etapów. Mamy po prostu swoją preferowaną opowieść o sobie i o świecie, najlepszą perspektywę używaną w codziennych warunkach, często też wspieraną społecznie. Ciekawe jest też to, że w przypadku stresu lub społecznej presji możemy się cofnąć na trajektorii ego rozwoju. Nie ma lepszych i gorszych etapów, nie ma wyższych i niższych etapów, każdy z nas potrzebuje przejść, skonsolidować, zintegrować i przekroczyć każdy etap ego rozwoju. Zdrowy rozwój ego to proces zbliżający nas do bycia coraz bardziej sobą, swoją esencją, tak jak na początku rozwoju mocna struktura ego, konstrukt wspierany społecznie z jasnymi granicami jest ważny, później ulega on rozpuszczaniu, by ujawnić naszą istotę.

Prościej mogę powiedzieć, że z jednostki społecznej stajemy się autonomiczną osobą z jasnymi granicami a później częścią procesu życia, otwarci na to co jest, co się zadziewa, bez zasłony w postaci obrazów z przeszłości, które organizują, ale i przysłaniają rzeczywistość.

Jakie są kolejne etapy „ego rozwoju” ? Najprościej  jest zobaczyć, że każdy etap naszego „ego rozwoju” koncentruje się wokół pewnych determinantów! Inaczej na każdym etapie coś nas determinuje, określa. I tak na początku jest własny interes, ochrona siebie, zdrowy egoizm, życie bez zasad, ale i odwaga i łapanie okazji. Na początku rozwoju nasze ego jest słabe. Z czasem w centrum naszej uwagi pojawia się grupa i jej zasady, normy, prawa i wartości. Grupa daje nam tożsamość, wsparcie, ego się wzmacnia. Dalej poznajemy siebie, stajemy się ekspertami w jakieś dziedzinie, już nie tylko grupa nas określa, ale i to co wiemy. Dalej coraz mocniejsze ego zaczyna się uniezależniać, budować własny kompas zasad i wartości, stawiać jasne granice.

 

20140608creating-a-learning-society-600x0

Do tego momentu proces rozwoju ego jest wspierany społecznie i kulturowo. Druga połowa mapy rozwoju dojrzałości i mądrości nie jest już wspierana społecznie, jest to droga indywidualna. Ten konstrukt, który zbudowaliśmy w pierwszej połowie zaczynamy kwestionować i powoli rozpuszczać. Zaczyna się proces odkrywania naszej esencji, tego kim w istocie jesteśmy. Bliżej siebie, bliżej ludzi i bliżej rzeczywistości, tego co jest.

Cały proces ego rozwoju jest naturalny, jest immanentną cechą każdego z nas. Procesu nie można wymuszać, można jedynie facylitować, wspierać. Dostępna społecznie mapa naszego rozwoju z pewnością ułatwi i wesprze nasz rozwój, w kierunku większej dojrzałości i mądrości, której świat dziś potrzebuje.

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak się organizujemy?

Wróciłam z wakacji w górach pełnych uważności i medytacji z ciekawą myślą, którą w tym poście chce się podzielić. Turkus to samo-organizowanie się ( między innymi) a przecież tak naprawdę to teraz, choć nie jesteśmy w turkusie, to przecież też się sami organizujemy, no bo niby kto nas organizuje?! Ale jak?

Ja już wiele razy mówiłam i pisałam o tym, że turkus jest etapem naszego rozwoju i cały czas do tego wracam, teraz też. To co jest ważne to zrozumienie, że każdy etap naszego „ego rozwoju” koncentruje się wokół pewnych determinantów, które są istotne w budowaniu ego a potem przekraczaniu go. Zdrowy rozwój, przejście, integracja i przekraczanie kolejnych etapów ” ego rozwoju” daje szanse na przekroczenie „ego” i wejście w etap turkusu. Ego rozumiem jako struktura mentalna, zbudowana z obrazów z przeszłości, obiektów i relacji z nimi z przeszłości.

W tej chwili większości ludzi na świecie wciąż jest na etapie budowania ego, w kierunku autonomicznej, niezależnej, z jasnymi granicami osoby. Mało, naprawdę mało z nas jest świadoma konstruktu społecznego, który nas określa i przez pryzmat, którego widzimy świat. A tak jest w turkusie!

Jakie są to determinanty, inaczej co nas determinuje, określa, ogranicza na kolejnych, ważnych etapach. Na początku własny interes, ochrona siebie, zdrowy egoizm, życie bez zasad, ale i odwaga i łapanie okazji, na początku nasze ego jest słabe.  Z czasem w centrum naszej uwagi pojawia się grupa i jej zasady, normy, prawa i wartości. Grupa daje nam tożsamość, ego się wzmacnia. Dalej poznajemy siebie i stajemy się ekspertami, już nie tylko grupa nas określa, ale i to co wiemy. Coraz mocniejsze ego zaczyna się uniezależniać, budować własny kompas zasad i wartości, stawia jasne zasady.

I tu jest pułapka rozwojowa ( dla turkusu), bo zafiksowani jesteśmy na idei, że autonomiczna osoba to finalny etap naszego rozwoju. A to nie jest prawda. Ten etap rozwoju jest wciąż uwarunkowany społecznie i kulturowo, tzn. ludzie na tym etapie budują swój kompas z powszechny norm, zasad, wartości. Zmiana ” turkusowa” zaczyna się od zobaczenia tego uwarunkowania, poddania go refleksji, podważenia jego sensu.

Co to znaczy, że patrzymy przez pryzmat naszego uwarunkowania? Jeżeli mówimy, że jesteśmy rolami np. szefami i pracownikami to znaczy, że te role nie są dla nas obiektem, który możemy poddać refleksji, podważyć ich sensu itd. Turkus to etap, na którym możemy poddać refleksji cały nasz konstrukt społeczno – kulturowy ze wszystkim rolami, wartościami, normami itd. Ja nie jestem szefem i pracownikiem, to są jedynie role wynikającego z konstruktu społecznego i mogę odgrywać rolę dla wspólnego dobra. A świadomość bycia ponad konstruktem społeczno – kulturowa to wolność, która pozwala np. na asertywną postawę.

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

Badanie i nauka w działaniu

” Celem narzędzi rozwoju, transformacji jest wspieranie coraz to mądrzejszych i skuteczniejszych działań” Elaine Herdman-Barker & William R. Torbert

Uczęszczam obecnie do szkoły trenerów biznesu, chce oprócz coachingu oferować również szkolenia i warsztaty i szczerze zaczyna mi mocno przeszkadzać forma nauki transmisyjnej – przekazującej wiedzę. Oczywiście organizatorzy proponują na koniec szkoły, aby każdy uczestnik stworzył własny scenariusz szkolenia i przeprowadził szkolenie, ale to tylko na koniec. Cały program jest raczej bierny. Czego mi brakuje? Badania i nauki w działaniu. O tym w tym poście!

Dominujący techniczno – racjonalny sposób myślenia, który charakteryzuje XX i początek XXI wieku opiera się na rozdzieleniu umysłu od ciała, które implikuje oddzielenie badania, nauki od działania. Analizujemy, planujemy i na podstawie analizy i planu działamy. Następnie analizujemy wyniki działania i przygotowujemy się do ponownego działania. Oczywiście widzę plusy takiego linearnego podejścia, ale wzmocniłabym, poszerzyłabym obszar nauki w działaniu, jest to bardziej holistyczne podejście.

Chce wam zaprezentować proces transformujący uczenie się ACTION INQUIRY, praktykę dla osób indywidualnych, zespołów czy cały organizacji, stworzoną przez William R. Torbert. Action inquiry jest oparty na tradycji procesu artystycznego, który generuje produktywność, transformację i emancypację, inaczej niż w tradycji techniczno – racjonalnej, która generuje jedynie mechanicznie/ elektrycznie spowodowaną poprawę wydajności 😦

Action Inquiry to nie jest zwykły  zbiór zaleceń, jak się zachowywać, żeby odnieść sukces. To nie jest też tylko proces, który można wdrożyć metodą mechanicznego kopiowania. Action Inquiry to sposób uczenia się na nowo, korzystając z żywego tu i teraz, jak tu i teraz najlepiej działać. Uwaga ! Action Iquiry wymaga od praktyka otwartości, ciekawości, gotowości na transformację przez całe życie.

Od czego warto zacząć ten proces ? Od siebie. ACTION INQUIRY ma trzy poziomy: subiektywny, intersubiektywny i obiektywny. Zaczynamy od subiektywnego, czyli od siebie First Person Awarness. 

Celem tego procesu jest poszerzenie , rozwój świadomości, tak żeby coraz więcej obejmowała z ” tu i teraz”. Po kolei koncentrujemy się, obejmujemy uwagą cztery obszary naszego doświadczenia: 1. świat zewnętrznych fizyczny, 2. nasze zachowanie i uczucia, 3.dalej obszar myśli i 4. na koniec obszar uwagi, intencji, wizji. Dobrą metodą poszerzania świadomości, skupienia uwagi” na tu i teraz” jest np.  pisanie dziennika, medytacje a nawet modlitwa.

loop feedbacks.jpg

Doświadczamy życia w tych czterech obszarach jednocześnie i ciągle. Celem procesu action inquiry jest zaobserwowanie niespójności pomiędzy tymi obszarami. Ważne jest, że zazwyczaj w naszym codziennym działaniu bierzemy nasze myśli i naszą uwagę za niezmienną, pewną podstawę, na bazie której osądzamy jak się zachowywać, co robić, co obserwować. W procesie action inquiry kwestionujemy wszystkie te ” pewne podstawy”.

Co możemy zyskać badając siebie w działaniu?  Bill Torbet uważa, żeby możemy osiągnąć integralność i znaleźć pasję poprzez zrozumienie i działanie w zgodzie w naszymi wartościami. 

Kolejnym krokiem jest intersubiektywne badanie w rozmowie Second Person Conversation. I tu zadam wam pytania o wasz sposób prowadzenia rozmów! Na ile sprawdzacie czy wszyscy uczestnicy wiedzą o czym toczy się rozmowa, na ile sprawdzacie w czasie trwania rozmowy jej skuteczność, na ile zastanawiacie się nad przyjętą strategią prowadzenia rozmowy, na ile ona daje rezultaty?  W jakim stopniu zadajecie siebie pytanie: po co rozmawiamy, jaka jest rama ” name of the game” naszej rozmowy?

W procesie intersubiektywnego action inquiry  mamy  4 etapy przemawiania ( rozmowy) , które w pewnym stopniu korespondują z 4 obszarami naszego doświadczania. Po kolei mamy: 1. Pytania ( inquiry), które eksplorują obszar świata zewnętrznego 2. Ilustrowanie ( illustrating) snuje opowieści o naszych działaniach, zachowaniach 3. Obrona  ( advocating) mentalnie mapuje, opisuje z własnej perspektywy świat, sprawę do omówienia 4. Ramowanie ( framing) sugeruje na czym uczestnicy mają ” „zawiesić uwagę.

58-Table2-1.png

Co możemy zyskać stosując 4 etapy badania w rozmowie?  Bill Torbet uważa, żeby możemy osiągnąć wzajemność i  rozwinąć współczucie poprzez stworzenie wspólnej wizji i działając razem, jako zespół.  

Third person action inquiry dotyczy etapów ego rozwoju, to w jaki sposób działamy zależy od logiki działania/ czyli inaczej naszego ego rozwoju. Warto poznać teorię rozwoju ego i poszczególne etapy rozwoju człowieka, żeby wiedzieć, jaka logika działania przeważa w naszym doświadczeniu, co determinuje nasze doświadczenie! Na mojej stronie są opisane poszczególne etapy ego rozwoju.

Torbert-1.png

Co możemy zyskać poszerzając badania o znajomość teorii ego rozwoju?  Bill Torbet uważa, żeby możemy osiągnąć beznamiętną obiektywność i trwałość biorąc bardzo szeroką perspektywę i szukając wpływów kulturowych w kierunku maksymalizacji poczucia szczęścia jednocześnie szanując ekologiczne ograniczenia.  

Jakie korzyści będą płynąc z adaptacji takiego sposobu uczenia się?! Możemy mieć poczucie wzrostu integralności osobistej, wzajemności międzyludzkiej  oraz trwałości organizacji i środowiska.

Elżbieta Rogalewicz

Czym się różni trener od coacha?

Coach to nie to samo co Trener, choć często słyszę, że ludzie, próbując zrozumieć czym jest coaching, ułatwiają sobie zadanie i bazując na własnej ” mentalnej mapie znanych wzorów z przeszłości” niejako wciskają coachów  w profesję trenerską.

To normalne, że ludzie korzystają ze skrótów myślowych, stereotypów, wzorów powszechnych, to po prostu upraszcza życie 🙂 

Ja pracuje jako coach a obecnie uczę się zawodu trenera, dodatkowa znam teorię ego rozwoju, więc mam wystarczająco doświadczenia i wiedzy, żeby wam wyjaśnić różnicę między Coachem i Trenerem.

Człowieka rozwija się przez całe życie, to już wiele razy wspominałam. Człowiek nie tylko zdobywa nową wiedzę, umiejętności, zmienia postawy, ale również w toku całego życia więcej dostrzega, rozumie, bardziej kompleksowo myśli.

Ten rozwój postrzegania, rozumienia, większej świadomości odbywa się etapami. Takie etapy rozwoju u dzieci są rozpowszechnione i znane w naszym systemie, jednak nikt nie mówi i nie pisze o tym, że dorośli nie przestają się w ten sposób rozwijać przez całe życie. Ten rodzaj rozwoju nazywany jest rozwojem wertykalnym. 

Gdy zdobywamy wiedzę, umiejętności, zmieniamy postawę to mamy do czynienia z rozwojem horyzontalnym. Oznacza to, że na danym „etapie rozwoju wertykalnego” dodajemy nowe kompetencje. Możemy zdefiniować ten rozwój pytaniem ” co wiemy?”.

Rozwój etapowy, wertykalny to zmiana postrzegania, świadomości,zdolności myślenia. Wynikiem rozwoju wertykalnego jest zdolność do myślenia w sposób bardziej złożony, systemowy, strategiczny i współzależny. Możemy zdefiniować ten rozwój pytaniami ” skąd wiemy? jak myślimy”.

I teraz wracają to zawodu coacha i trenera. Trener zajmuję się rozwojem horyzontalnym a coach rozwojem wertykalnym.  Tak więc, aby zrozumieć różnicę między coachem i trenerem,  potrzebna jest szersza wiedza o tym, jak się rozwijamy. W dzisiejszym kompleksowym świecie potrzebne są nowe sposoby myślenia a nie tylko więcej kompetencji i dlatego potrzebny jest nowy zawód : Coach.

Dodatkowo dodam i rozwinę temat w kolejnych postach, że w dzisiejszych czasach oddzieliliśmy badanie od działania. Tzn. ośrodki naukowo – badawcze badają i transmitują wiedzę tym, co działają. Tak też odbywa się szeroko pojęte nauczanie, trenowanie poprzez transmisję wiedzy. Coaching jest jednym z narzędzi tzw. action inquiry. tzn. badania w działaniu. Badanie, zdobywanie wiedzy nie jest oddzielone od działania.

Elżbieta Rogalewicz

Wszyscy jesteśmy empatyczni!

Wszyscy jesteśmy empatyczni, czyli tekst trochę o tym, jak empatia połączona jest z duchowością! A duchowość rozumiem, jako aktualizację siebie, dotarcie do esencji, do świadomej jedności.

Wczoraj byłam na spotkaniu zorganizowanym przez grupę TROP ” PorozmawiajMY” i zainspirowałam się do napisania, jak ja rozumiem empatię, przez pryzmat wiedzy, którą zdobywam i jak czuję.

Mocno wybrzmiała wczoraj sprawa różnicowania się naszego społeczeństwa, co ja z perspektywy teorii ego rozwoju przyjmuje ze spokojem. Bo w pierwszych etapach naszego rozwoju różnicujemy się a dopiero dalej, rozpuszczamy granice i zaczynamy sami dostrzegać i czuć współzależność, połączenie. Była też mowa o „mowie nienawiści”, co ja łączę z brakiem społecznego wsparcia w rozwoju, w tym różnicowaniu się. Zobaczcie to poniżej na modelu ego – rozwoju.

Na drodze rozwoju mam pierwszy etap ( pierwsza połowa), który potrzebuje wsparcia społecznego, jest to etap różnicowania się, konstruowania osobnego JA.  Możliwe dla mnie jest, że rosnąca frustracja wiąże się z tym, że są wśród nas tacy, którzy jeszcze mocno utożsamiają się z tradycyjnymi grupami, ich zasadami i wartościami i tego bronią ( poziom Group – centric) i są już tacy, którzy budują coraz bardziej niezależne JA a nie mają wsparcia w tym procesie.Nie mają społecznie dostępnych modeli rozwoju i nie mogą się w nich przejrzeć, ukierunkować ewentualne działania rozwojowe. 1-poster-size-arc-chart

Co do empatii! Ja empatię widzę, jako nasze głębokie duchowe połączenie, jako uświadomioną jedność.

Naszą drogę rozwoju ( kiedy przychodzimy na świat) zaczynamy od połączenia ze światem, z innymi. Dziecko jak się rodzi, to nie ma jeszcze koncepcji ” ja”, nie czuje oddzielenia. Jednak to połączenie jest nieświadome. Doświadczając życia rozwijamy się tak, żeby to połączenie, jedność  sobie uświadomić.  Rozwijamy się, żeby połączyć się w sposób świadomy ze swoją / naszą esencją, która jest wspólna, JEDNA. Inaczej to zróżnicowanie, które widzimy na powierzchni, na głębokim poziomie jest jednością. Tylko, że my tego jeszcze nie widzimy.

Rozwój możemy ” przetłumaczyć” jako dojrzewanie do empatii, do uświadomienia i poczucia jedności. Na drodze rozwoju nasze połączenie najpierw bazuje na zewnętrznie narzuconych zasadach i wartościach, potem budujemy własne wew. kompasy, dalej rozwijamy się poznając siebie i aktualizując się do własnych potencjałów. Im dalej w rozwoju tym większy obrazek widzimy i dzięki temu zaczynamy dostrzegać i czuć połączenie, współzależność.

Tak więc dojrzewajmy do empatii, do połączenia, akceptując jednocześnie drogę rozwoju, która nas do niej kieruje i prowadzi.

Elżbieta Rogalewicz

5 pułapek naszego umysłu

Rozwijając się warto uświadomić sobie, zaobserwować pułapki, jakie zastawia na nas umysł. Chce wam dziś przedstawić 5 pułapek, opisanych w książce „ Unlocking Leadership Mindtraps” Jennifer Garvey Berger.

Nasz umysł to gawędziarz, lubi snuć opowieści. Historie z przeszłości potrafimy zamknąć w prostej opowieści. I to jest pierwsza z pułapek, w które wpadamy. Kiedy rzeczy się działy w przeszłości wcale takie proste nie były, jak to brzmi w naszych opowieściach. Nasz umysł jednak pamięta tylko tę prostą opowieść o przeszłości i spodziewa się takiej samej prostoty w przyszłości. W czasach dobrych praktyk, mniej złożonego świata takie podejście się sprawdzało, ale już nie dziś, w obliczu coraz większej kompleksowości.

To co wydaje się słuszne wcale słuszne nie musi być. Druga pułapka to pułapka słuszności. Patrząc na rzeczywistość wierzymy, że widzimy ją taką jak ona jest. To iluzja. Widzimy świat przez pryzmat tego, jacy my jesteśmy. Wierzymy w to, co widzimy, więc nie zauważamy, nie przychodzi nam do głowy, że są rzeczy, których nie widzimy. Ta wiara powoduje, że czujemy, że mamy słuszność. A kiedy wiemy, że mamy słuszności to z automatu jesteśmy zamknięci na nowe możliwości. Leaderzy, którzy są pewni swoje racji, są niebezpieczni w dzisiejszym kompleksowym świecie,bo ignorują dane, które mogłyby udowodnić, że są w błędzie.

Co nas okrada z dobrych pomysłów? Tęsknota za poczuciem dopasowania. Prawda jest taka, że długo potrzebowaliśmy tego dopasowania, żeby przetrwać. W grupie łatwiej było przetrwać. Jednak ta tęsknota za dopasowaniem na tyle wryła się w nasz system, że teraz odczuwamy odrzucenie prawie jak fizyczny ból. Paradoksalnie dziś w obliczu kompleksowości naszej rzeczywistości, przetrwać możemy, moim zdaniem, tylko dzięki dobrym, nieszablonowym, niekonwencjonalnym pomysłom.

Ludzie lubią mieć kontrolę, nie zdając sobie sprawy, że to pułapka. Kontrola sprawia, że czujemy się bezpieczni. Poza tym utarło się, że leader i menedżer to ten, co musi mieć wszystko pod kontrolą. W złożonym świecie, wielu połączonych elementów, gdzie relacja pomiędzy przyczyną i skutkiem nie jest jasna, trudno jest mieć kontrolę. Odpuścić kontrolę na rzecz stworzenia odpowiednich warunków, też do rozwoju, to wydaje się jedyna słuszna droga.

Co robimy całym dniami? Chronimy nasze kruche ego. Pomimo, że człowiek ma naturalną potrzebę rozwoju, wierzymy, że rozwinęliśmy się już w przeszłości i dużo w przyszłości już się nie zmienimy. Chroniąc nasze ego, odpowiadamy na to, co nas spotyka w sposób reaktywny. Chronimy naszą reputację, prezentując to co w nas najlepsze a chowamy to co czujemy, że jest nieadekwatne. Kiedy próbujemy chronić nasze ego zamiast się rozwijać i zmieniać, kończymy jako dopasowani do świata , który już przeminął. Potrzebujmy się wciąż rozwijać, aby sprostać wymaganiom dzisiejszego i jutrzejszego świata.

 

Elżbieta Rogalewicz