Świat ponad naszymi głowami

W jakim stopniu jesteśmy przygotowani na świat, który mamy?  W jakim stopniu nowe idee, które się pojawiają, rzeczywiście mają szanse się zmaterializować? Jak naturalna agresja wewnątrz- gatunkowa, która właściwie ukierunkowana staje się źródłem miłości, pasji i twórczości, stanie się niemożliwa do opanowania?

W moich poszukiwaniach znalazłam dwa ciekawe zdania na temat naszego nieprzystosowania do nowoczesności. Sama też zaczęłam studiować ego – poziomy Susan właśnie dlatego, że uważam i zauważyłam, że nie jesteśmy często gotowi na to, żeby światu, rzeczywistości prawidłowo odpowiedzieć. Pamiętam np. jak na studiach nasi profesorowie od zarządzania niejako pastwili się na studentkach za brak przedsiębiorczości i samodzielności w podejmowaniu działań.

OrdersOfConsciousness4

Studiując psychologię rozwojową, spotkałam się z artykułem ” In over our heads ” na temat teorii Roberta Kegana i jego tezy, że poziom rozwojowy ponad 50 % ludzi ( badania w Ameryce) nie odpowiada wymaganiom dzisiejszego świata. Jest to według Kegana jeden z powodów impasu w mediach, polityce, kulturze czy ekonomii. A bez kulturowego wsparcia dla rozwoju człowieka ku pełnej dojrzałości ( rozwój przez całe życie) brakuje narzędzi, aby rozwiązać tę sytuację. Większość ludzi według Kegana znajduje się na poziomie rozwojowym 1, 2, 3 a świat jest na poziome 4. Poziom 1, 2, 3 to poziom motywowany własnymi pragnieniami i identyfikujący się bezkrytycznie z definicjami i oczekiwaniami otoczenia. Poziom 4 to poziom autonomii, samoregulacji, samo- kształtowania się.

44090612_10155465633642132_4150676860373565440_o

 

Co ciekawe  niedawno poznałam też podobne zdanie Konrada Lorenza, twórcy etologii, który z ” przyrodniczego” punktu widzenia twierdzi, że człowiekowi najbardziej zagraża rozbieżność między porządkiem społecznym a naturalnymi skłonnościami człowieka.

Uważa on, że rozwój ludzkiego umysłu, czyli przekazywanej z pokolenia na pokolenie wiedzy i kultury, wyprzedził naturalne ludzkie skłonności.

Inna jego praca, Odwrotna strona zwierciadła.

Zdaniem Lorenza, człowiek jest z natury przystosowany do życia w grupie najwyżej 11-osobowej. Więcej ścisłych więzi osobistych nie jest w stanie wytworzyć. Dlatego jedynie wobec grona kilkunastu najbliższych przyjaciół potrafimy ściśle przestrzegać zasad moralnych. Tymczasem obecnie, żyjąc w wielomilionowych społeczeństwach, jesteśmy zmuszeni moralnie postępować, a często nawet poświęcać się wielu anonimowym dla nas ludziom. Dlatego też łatwo jest wywoływać agresję np. przeciwko jakiejś obcej nacji, która pozostaje całkowicie anonimowa. W takich przypadkach więź osobnicza nie jest w stanie nałożyć hamulców na skumulowaną w człowieku agresję wewnątrzgatunkową.

Także wiele innych genetycznie zaprogramowanych skłonności ulega w naszej cywilizacji wynaturzeniu. Instynkt posiadania i gromadzenia dóbr przerodził się w nałóg zarabiania pieniędzy i pomnażania produkcji kosztem innych ludzi i środowiska naturalnego. Zdrowa konkurencja przerodziła się w koszmarny wyścig szczurów.

Zdaniem Lorenza, także zdobycze cywilizacji, jak np. środki łagodzące ból, ale też wszystkie inne uprzyjemniające życie wynalazki, okazują się być niekorzystne dla człowieka. Dzięki temu, że nasze życie jest coraz łatwiejsze, to jednocześnie coraz trudniej jest znaleźć w nim przyjemność i znosić cierpienie. Dlatego ludzie poszukują coraz to nowych wrażeń, jakie np. mogą dać narkotyki.

Wielkiego zagrożenia dla ludzkości upatrywał też Konrad Lorenz w postępującej hiperorganizacji technokratycznego społeczeństwa i unifikacji kultury. Brak różnorodnych oddziaływań w kulturze, np. poprzez ścieranie się odmiennych kultur, wyklucza jakikolwiek twórczy rozwój.

W oparciu a artykuły i książki Roberta Kegana i Konrada Lorenza.

Elżbieta Rogalewicz

Poczucie wspólnoty

Ważnym punktem na drodze rozwoju osobistego jest to, w jaki sposób podchodzimy do różnic. Jak różnice w poglądach, postrzeganiu świata, zachowaniu potrafimy znieść i zintegrować.

Podczas Kongresu Obywatelskiego miałam przyjemność usłyszeć Panią Agnieszkę Szpilę – autorkę książki „Bardo”. Pani Agnieszka, znana hejterka, podzieliła się swoim podejściem do różnic, zamiast uciekać od różnic, wchodziła głęboko w dyskusję, bo chciała zrozumieć i dowiedzieć się czemu inni ją nienawidzą, czemu myślą inaczej niż ona. Jeszcze nie czytałam książki ” Bardo” i choć nie podoba mi się wychodzenie z pozycji hejtu, bo ja raczej wychodzę z pozycji akceptacji, to ciekawa jestem postaci – stereotypów, które namalowała Pani Agnieszka.

Ja szukam cały czas najlepszych, metodą eksperymentu, sposobów wsparcia nas w rozwoju  na różnych poziomach ego – rozwoju. Dziś, aby pomóc nam w znoszeniu i zrozumieniu różnic, chce pokazać jakie, ludzie na kolejnych poziomach ego – rozwoju, mają poczucie wspólnoty. Trochę korzystałam z materiałów Susan Cook – Greuter, trochę zainspirował mnie psycholog Adler a trochę sama potworzyłam, żeby łatwiej było strawić, co piszę 🙂

Droga do szerokiej więzi i poczucia wspólnoty ze światem i ludźmi wiedzie przez kolejne poziomy ego – rozwoju. I co ważne na kolejnych poziomach nie odrzucamy poprzednich poziomów a integrujemy je. To znaczy, że każdy kolejny zdrowy poziom ego -rozwoju integruje aspekty poprzednich poziomów. Co też jest ważne każdy poziom ego -rozwoju ma dobre i złe strony, co również warto mieć na uwadze. Tak więc rozwijając się nie odrzucamy niższych poziomów ( np. również osób na niższym poziomie) tylko integrujemy i dodajemy nową poszerzoną perspektywę. To jest droga zdrowego rozwoju.

1. Poziom Self – Protective to początek poczucia jakiejkolwiek więzi z innymi, inni mają swoje pragnienia i rywalizują o dobra, przestrzeń, władzę, dominację. Jest to poziom ja vs. wszyscy, świat to walka i rywalizacja. Co z tego bierzemy- zdrowy egoizm 🙂

2. Poziom Group – Centric to poziom poczucia więzi tzw. tradycyjnych. Pojawia się poczucie wspólnoty w najbliżej grupie a reszta świata i ludzi to wrogowie, MY vs. ONI. To poziom rozwoju przydatnych umiejętności dyplomatycznych, zanim wejdę do grupy i się ujawnię, rozpoznam teren:-) To też poziom dbania o tych co najbliżej – lokalnie 🙂

3. Poziom Ekspert to poziom poczucia więzi również z tymi, co wiedzą, są takimi ekspertami jak ja. Jest to moment wychodzenia z tradycyjnych więzi, postrzegania innych, jako oddzielnych i różnych ode mnie. Na tym poziomie jest ciągła potrzeba porównywania się. Jest to etap specjalizacji, skupienia na detalach. Ja nie należę tylko do ” tradycyjnej wspólnoty” jestem też ekspertem. Specjalizacja napędza naszą cywilizację, potrzebujemy specjalizacji.

4. Poziom Achiever – to poczucie wspólnoty uwzględniające szerszy kontekst kulturowy, przeszłość i przyszłości w zakresie 5 – 10 lat. Typowe pytanie na rozmowie kwalifikacyjne – kim chcesz być za 5 – 10 lat :-). Inni są doceniani za posiadanie odmiennej specjalizacji, tak długo jak nie dotkną naszych wierzeń – wartości, założeń. Osoby na tym poziomie ego – rozwoju nie polegają już na tradycyjnych więziach, nie ograniczają się też tylko do obszaru swojej ekspertyzy, polegają na wiedzy, wybranych po krytycznej analizie,  liderów. Poczucie wspólnoty z tym co podejmują podobne decyzje, dążą do podobnych celów.

44090612_10155465633642132_4150676860373565440_o

5. Poziom Indywidualisty – to pierwszy poziom myślenia post- konwencjonalnego. Osoba na tym poziomie często „porzuca społeczeństwo”, aby poznać siebie. Na tym poziomie łatwiej dostrzec, że ludzie mają różne potrzeby i pragnienia, są na różnym poziomie rozwoju i już tak łatwo nie osądza się nikogo. Indywidualne różnice na tym poziomie są celebrowane a nie jak na poziomie Achievera zupełnie niedocenianie. Poznanie siebie na tym poziomie pozwala na empatię i tolerowanie różnych opinii, zachowań i reakcji. Poczucie wspólnoty poszerza się poprzez empatię.

6. Poziom Strategist i kolejne – Tu poczucie wspólnoty poszerza się obejmując wszystkie mniejsze i większe systemy, w których funkcjonujemy, nie tylko nasza organizacja i jej cele, w której pracujemy, nie tylko nasz naród, ale również cały nasz ludzki świat, potem ziemia ,kosmos, dziś ale i daleka przeszłość i przyszłość.

Poznajmy siebie, poznajmy innych, odważmy się posłuchać innych, zrozumieć, nie bójmy się konfliktu, różnicy zdań. Istnienie różnic jest darem od świata, abyśmy mogli się rozwijać i wzrastać.

Elżbieta Rogalewicz

Perspektywa MY vs. ONI

Na kursie Leadership Maturity ( Vertical Development) uczyłam się jak postrzegamy i jakie znaczenie nadajemy życiu, ludziom, wydarzeniom na kolejnych poziomach rozwoju ego.

Susan Cook – Greuter zaczęła warsztat od pokazania nam obrazkowo, jaką perspektywę przyjmujemy na kolejnych poziomach. Na pierwszym poziomie cała uwaga i postrzeganie jest ograniczone do własnego JA – gwiazdeczka. Na kolejnym poziomie jest JA i TY , MY i ONI. Poniżej ilustracja perspektywy tego kolejnego poziomu.

Jest to poziom klasyfikowany przez Susan Cook – Greuter jako Group – Centric. Ludzie na tym poziomie lawirują pomiędzy dwoma punktami widzenia. Mogą wziąć na raz tylko jeden punkt widzenia a nie są w stanie przyjąć obu punktów widzenia. Jest to też poziom socjalizacji, dzielenia się i chronienia się nawzajem, w ramach grupy, w ramach MY. Każdy kto jest inny niż MY, kto nie należy do MOJEJ grupy, zagraża mojej tożsamości i statusowi. Pojawia się schemat ONI vs. MY.

DSC02892.JPG

Piszę w tym poście na temat tego konkretnego poziomu, bo na stronach tzw. politycznych ( nie chce się zgłębiać w politykę a raczej chodzi mi o nasz rozwój w stronę dojrzałości) znalazłam taki obrazek poniżej.

44090612_10155465633642132_4150676860373565440_o

Pokazując go chce poprzeć teorię Susan konkretnymi przykładami z naszego życia. Chce też informować o tym, że są  wśród nas ludzie na różnych poziomach ego rozwoju a nie na jednym oraz jakie ograniczenia i jakie szanse rozwojowe stoją przed nami na konkretnych poziomach. Nie oceniam poziomów rozwoju ego w kategorii dobry czy zły, bo w społeczeństwie są potrzebni ludzie na wszystkich poziomach rozwoju ego, to daje dynamikę, rozwój i postęp. Każdy poziom rozwoju jest istotny, ma dobre i złe strony. Nie oceniam też tego zdjęcia czy organizacji politycznej.

Wyższy poziom rozwoju ego  ( np. w liderowaniu) jest lepszy, nie tylko dla konkretnego człowieka a dla nas wszystkich.  Bo wyższy poziom ego rozwoju widzi więcej, szerzej, uwzględnia przeszłości i przyszłość, potrafi przyjąć oba, więcej punktów widzenia, integruje. Poniżej rysunek perspektywa osoby, która jest na wyższym, post- konwencjonalnym poziomie ego rozwoju. Tu jeszcze powtarzam, że społeczeństwo potrzebuje ludzi ze wszystkich poziomów rozwoju ego.

DSC02896

 

Zapraszam do refleksji na tym obrazkami? Co wam się rzuca w oczy? Jakie ograniczenia i jakie szanse ma przed sobą osoba na poziomie Group- Centric? Co jest dobrą stroną tego poziomu a co jest ograniczeniem?

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Coaching dopasowany do potrzeb klienta

Wróciłam właśnie ze wspaniałego spotkania, warsztatów z Susan Cook – Greuter, liderki i ekspertki w rozwoju dorosłych. Susan Cook Greuter poświęciła  dużą część swojego życie zgłębianiu tematu rozwoju dorosłych i badaniu poziomów rozwoju ego a jej wiedza i jej teoria jest, w moim własnych badaniach,poszukiwaniach i pracy, takim kręgosłupem, szkieletem.

43877826_10156875773547235_5025777486315651072_o

Podczas 5 dni na Węgrzech miałam okazję pogłębić wiedzę i praktykę w coachingu dopasowanym do potrzeb klienta, spotkałam wspaniałych ludzi, dzięki którym skorzystałam również w ramach własnego rozwoju.

Coaching zyskał dla mnie ludzki wymiar, bo każdy z nas jest na innym poziomie rozwoju, ma inne potrzeby, czasem chce jedynie pogłębić poziom, na którym jest a nie rozwijać się w kierunku wyższego poziomu, czasami celem coachingu jest mały krok a czasami wielki przeskok. Susan uczy właśnie takiego coachingu, który jest dopasowany do potrzeb i poziomu, etapu rozwoju klienta. Czasami coaching jest jedynie dialogiem, czasami konkretną pomocą i radą a czasami prowokującym spotkaniem. Uczy też pokory, bo największym coachem dla nas wszystkich jest życie. To życie i wydarzenia, które nas spotykają, pomagają nam się rozwijać.

Jakie wydarzenie zapoczątkowało moją drogę badań i poszukiwań, własnego rozwoju, nauki coachingu?  Takie pytanie Susan zadała nam jednego dnia podczas warsztatów. Ja opowiedziałam historię związaną z moją sympatią z okresu szkoły i studiów. Na koniec naszej znajomości ” mój chłopak”:-) powiedział mi, że nic nas nie łączy ( hobby, praca itp.) oprócz miłości, że tylko miłość nas łączy. To był początek procesu, w którym jestem do dziś. Do dziś zastanawiam się czym jest ta miłość co nas łączyła i czemu to co wydaje się w życiu najważniejsze ( miłość) nie pozwoliło nam wytrwać, co czyni inne rzeczy jak praca, w sumie rzeczy powierzchowne, ważniejszymi od miłości?!

Tu przytoczę słowa Wojciecha Eichelberger – psychoterapeuty, nawiązujące do tego wydarzenia i poszukiwań mojego życia: ” Pytając się o to, kim jesteśmy, nie ograniczajmy się do tożsamości powierzchownych i tymczasowych, szukajmy tożsamości fundamentalnej, która łączy nas jako wspólnotę”.

A jaka historia rozpoczęła u was proces poszukiwań, rozwoju?

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Bądź swoim własnym influencer’em

Wczoraj byłam na targach Outsourcingu celem zdobycia informacji, co nowego na rynku. Poszłam na wykład Wojtka Kardysia o oszustwach związanych z Influencer Marketing – czyli marketingiem z wykorzystaniem Influencerów( modnych, ładnych ludzi, którzy wpływają na nasze decyzje, kreują styl życia). Konkluzja jest taka, że każdy może być influencerem a like’i można kupić 🙂

Mnie jednak zaciekawił temat, skąd w ogóle takie zainteresowanie ludzi i podążanie za Influencerami. I oczywiście od razu przyszła mi pewna odpowiedź. Człowiek na początku rozwoju był kierowany popędami, potem układał swoje życie według tradycji i przykazań z góry a dziś od tego odchodzimy, burzy się stary porządek, ale jednak cały czas szukamy przewodnictwa na zewnątrz. Nie potrafimy sami sobie przewodzić? A dlaczego?

Moim zdaniem jesteśmy w fazie przejścia od zewnątrz – sterowności do wewnątrz- sterowności. Pomocne w tym przejściu, moim zdaniem, okazują się właśnie takie narzędzia, jakie ja reprezentuje, czyli coaching. Coaching prowadzi do wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Wiąże się to z poznaniem siebie, czyli skierowaniem uwagi do wnętrza. Poszerzamy świadomość siebie i dzięki temu wzrasta nasza poczucie wartości, poczucie mocy, zaczynamy rozumieć swoje emocje, schematy według, których funkcjonujemy. Poznając siebie łatwiej nam też okazać empatię innym i dzięki temu nasze relacje z innymi i światem się poprawiają. Możemy zacząć współtworzyć życie a nie jak do tej pory jedynie funkcjonować według powszechnie obowiązujących norm, zasad czy trendów.

Influence Marketing pełen jest tzw. oszustwa, bo tak funkcjonują dziś nasze umysły – tryb przetrwania, zdobywania. Istniejemy w świecie egocentrycznym, w którym własny zysk, wygrana jest tym, co nas interesuje. Na początku postawa egocentryczna może być rozwojowa dla świata ( ekonomiści tak twierdzą :-)), jednak później nasze potrzeby i pragnienia stają się naszymi popędami, których już nie możemy kontrolować i prowadzą nas i innych do zguby.  Tak jak szukamy przewodnictwa na zewnątrz, tak też szukamy napełnienia na zewnątrz. Nasze ego jest puste i dlatego szuka napełnienia na zewnątrz ( zysk, wygrana, aprobata, uznanie, ) a że to co zewnętrzne nigdy nie może nas napełnić, funkcjonujemy, jak chomik w kołowrotku. Chcemy coraz więcej i więcej.

Coaching pokazuje, że jesteśmy ok nawet z naszymi wadami, uczy akceptacji i współczucia dla przeszłej i obecnej ludzkiej kondycji a to pozwala na rozwój w kierunku dystansowania się od  ( obserwacji) ego ( humor pomaga) i budowania dojrzałej postawy.

Elżbieta Rogalewicz

Coaching Dojrzałości i Przywództwa

 

 

 

 

Cel jako inspiracja

Coaching jest krytykowany za to, że obiecuje osiągnięcie każdego celu. Możesz mieć wszystko, co chcesz. Przypomina mi się historia z przed lat  z książką ” Sekret” , kiedy kościół donosił, że po przeczytaniu książki, księża musieli odprawiać na ludziach ( tych co czytali) egzorcyzmy. Nie chodzi mi to o krytykę czegokolwiek i kogokolwiek, ale raczej wyjaśnienie skąd, moim zdaniem, takie ” nieporozumienia” się wzięły. Studiując różne teorie, te naukowe i duchowe, widzę obraz szerokiego spectrum naszego rozwoju.

Na drodze rozwoju osobistego do pewnego poziomu konieczna do osiągnięcia celów jest  motywacja płynącą z potrzeb i pragnień. Tu mogę przytoczyć piramidę Maslowa z rosnącymi potrzebami.  To dlatego w technikach coachingowych pojawia się pytanie: jaką potrzebę zaspokaja osiągnięcie zamierzonego celu?

Samo chcenie, na dodatek i co ciekawe, może stać się przeszkodą w osiągnięciu czegoś lub zdobyciu czegoś, bo niejako zabiera nam energię i blokuje nas. To dlatego mądrość ludzka często doradza młodym, żeby np. w miłości odpuścić szukanie ( chcenie) 🙂

Dodatkowo postawa ciągłego wysiłku i zmagań, która nam się kojarzy z osiągnięciem tzw. sukcesu, celu, paradoksalnie stawia nam na drodze więcej blokad. Gdy mocno czegoś pożądamy jednocześnie pojawia się strach, że nie dostaniemy, tego co chcemy. Jednak jest to normalna droga naszego rozwoju.

main-qimg-a90946a23828da711e4657e0d38cced8

Kontaktując się z blokującymi emocjami i zaspokojonymi i niezaspokojonymi potrzebami rozwijamy się w kierunku większej wewnętrznej swobody, zaufania i akceptacji sobie i życiu.

Od posiadania do działania do bycia. Na początku drogi skupiamy się na posiadaniu. Kiedy już zyskamy moc w zaspokajaniu potrzeb własnych i naszych bliskich pojawia się zainteresowanie działaniem. Teraz to działanie staje się fundamentem poczucia własnej wartości. W miarę stawania się coraz bardziej kochającym ( poziom ” bycia”) nasze działania stają się coraz mniej zorientowane na dbanie o samego siebie, a stają coraz bardziej skupione na tym, by służyć innym.

Gdy nasza świadomość wzrasta, dostrzegamy, że pełna miłości służba ukierunkowana na innych automatycznie skutkuje zaspokojeniem naszych własnych potrzeb ( tu proszę nie mylić altruizmu z poświęceniem się dla innych). W ” byciu” w porównaniu z ” posiadaniem i działaniem” jest najwięcej mocy i energii. Gdy nada mu się priorytet, automatycznie integruje i organizuje nasze działania.

Egoizm ( wysiłek, pożądanie, dbanie o wizerunek) wydaje się tu niepraktyczny, a dopiero altruizm i poziom” bycia” daje moc i energię. Na tym etapie przestaje się liczyć to, co robimy w świecie a zaczyna być ważne to, kim jesteśmy. Ważne jest tylko to, czy osiągnęliśmy wewnętrzne cele, takie jak uczciwość, otwartość, dzielenie się z innymi, bycie kochającym, gotowym do pomocy, pokornym, autentycznym i uważnym.

Tak więc, po przekroczeniu i zintegrowaniu kolejnych poziomów rozwoju, cele osiąga się dzięki naszym decyzjom, zaangażowaniu, wyborom, które są aktami woli.  Cele stają się wówczas inspiracją, co powoduje zestrojenie z pojawiającymi się priorytetami. Gdy mamy więcej wewnętrznej swobody, wówczas to, co wybieramy, manifestuje się w naszym życiu bez wysiłku.

 

Elżbieta Rogalewicz ( na podstawie książki Technika Uwalniania Dawid Hawkins)

 

Osobisty przewrót kopernikański

Wielu z nas uważa, że stawanie się dorosłym, dojrzałym to po prostu stawanie się lepszym w tym, co robimy (zdobywamy nową wiedzę, nowe kompetencje). Jednak w teorii rozwoju pojawia się opinia, że stawanie się dojrzałym to nie zdobywanie wiedzy ( wkładanie dodatkowych elementów do uformowanego umysłu – kontenera) a transformacja, czyli zmiana sposobu postrzegania i rozumienia świata ( zmiana formy kontenera). Tę opinię przedstawia i tłumaczy Robert Kegan, psycholog rozwojowy.

Transformację można inaczej nazwać ” osobistym przewrotem kopernikańskim”. Przed Kopernikiem wszyscy myśleli, że ziemia jest centrum układu słonecznego. Po odkryciu Kopernika nic w świecie fizycznym się nie zmieniło, ale cała nasza percepcja i koncepcja świata uległa transformacji.

U Kegana transformacja wymaga zmiany, przesunięcia w układzie podmiot- przedmiot. Ten wątek jest dla mnie na tyle ciekawy, że cały czas w dyskursie społecznym pojawia się temat „podmiotowości jednostki”  a ja wiążę to właśnie z dojrzałością, stawaniem się dorosłym. Ja mam wrażenie, że nie jesteśmy ” podmiotowi” w znaczeniu, że nie kontrolujemy a jesteśmy kontrolowani. Wyjaśnienie poniżej.

Z badań wynika, że 65 % ludzi nigdy nie staje się w pełni dojrzałymi, dorosłymi. Przyczyną może być to, że do tej pory nie mówiło się o rozwoju osób dorosłych i osoby dorosłe nie miały wsparcia. Dziś mamy już narzędzia np. coaching.

 

1 yb16Xya0EHDtr6DPNG_zxA

 

Zmiana podmiot – przedmiot to przesuwanie tego co”wiemy”  od Podmiotu ( tego co nas kontroluje) do Przedmiotu ( co możemy kontrolować).

Podmiot ( Ja jestem) – koncepcja siebie , do której jesteśmy przywiązani, przez to nie możemy obiektywnie na nią spojrzeć. Obejmuje ona: osobiste cechy, założenia o tym jak funkcjonuje świat, na temat zachowań, emocji…

Przedmiot ( Ja mam) – koncepcja siebie, którą możemy niejako odkleić od siebie, na którą możemy obiektywnie spojrzeć , poddać refleksji, kontroli i połączyć z czymś innym.

Na przykład w temacie religii. Zmiana polega na przejściu od subiektywnego pojmowania religii ” Ja jestem katolikiem” do obiektywnego ” Ja mam wiarę katolicką”. Im bardziej mogę zrobić krok w tył, aby móc się przyjrzeć temu co mam: zachowanie, uczucia, potrzeby, pragnienia, tym bardziej mogę działać ze spokojem, mocą i w pełniejszy sposób.

Robert Kegan wyróżnia 5 poziomów transformacji, rozwoju dorosłych.

  • Poziom pierwszy – Umysł impulsywny ( okres dziecięcy)

 

  • Poziom drugi – Umysł  instrumentalny ( dorastanie młodzieńcze, 6% dorosłej populacji)

Podmiot : JESTEM potrzeby, korzyści, pragnienia

Przedmiot: MAM impulsy, emocje, percepcję

  • Poziom trzeci – Umysł społeczny ( 58% dorosłej populacji)

Podmiot : JESTEM interpersonalne relacje, wzajemność

Przedmiot: MAM potrzeby, korzyści i pragnienia

  • Poziom czwarty – Umysł autorski ( 35% dorosłej populacji)

Podmiot: JESTEM autor siebie, tożsamość i ideologia

Przedmiot : MAM związki, wzajemność

  • Poziom piąty -Umysł transformujący, połączony ( 5% dorosłej populacji)

Podmiot:  JESTEM

Przedmiot MAM: autor siebie, tożsamość, ideologię

 

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Kultura wyższej świadomości

Zrobiłam sobie zdjęcie w ” profesjonalnym stroju”  z założonymi rękami, bo taki obraz często spotykam na rynku, wśród tak zwanych ” profesjonalistów”. Rozumiem ideę stojącą za robieniem sobie takich ” profesjonalnych” zdjęć, chodzi o to, żebyśmy wyglądali na solidnych, kompetentnych z mocą. Trochę gramy rolę uwarunkowaną społecznie, systemowo. Ja pozwoliłam sobie złagodzić ten obraz kolorowym kapelusikiem, trochę podkradłam pomysł i  hasło z banku a kolor kapelusika trochę od integralnych ( teoria integralna) 🙂

DSC02878

Co chciałam przekazać? Światu dziś obok profesjonalizmu potrzeba empatii, docenienia różnorodności, dystansu do siebie i autorefleksji, autentyczności, elastyczności. Obranie takiego kierunku pozwoli nam na zbudowanie kultury wyższej świadomości i większej odpowiedzialności.

Pragnę tu jeszcze dodać, że obserwując rynek, Coaching dziś jest raczej nakierowany na rozwój w kierunku Self – determining  ( Ja chcę, ja potrzebuję), kreowania rzeczywistości według własnych, wytyczonych celów, co nie jest samo w sobie złe, bo dużo ludzi według badać Susan Cook – Greuter jest na poziomie Group- centric i skill- centric, ludzi którzy podążają raczej drogą tradycji niż własnych celów. Jednak ja idę o krok dalej i głębiej.

Jadę w październiku na kolejne szkolenie z Susan Cook – Greuter, żeby nauczyć się rozpoznawać, który poziom rozwoju jest u nas tym centrum i w jaki sposób dostosować coaching do potrzeb rozwojowych klienta. Tak więc ten kolorowy kapelusik jest też symbolem docenienia różnorodności w nas i różnorodności pośród nas. Różnorodności, która jednak stanowi jedność.

Z góry chciałam zaznaczyć, że żaden poziom rozwoju nie jest lepszy czy gorszy, po prostu wzrastając mamy dostęp do szerszej perspektyw, więcej widzimy i rozumiemy. Wzrastając integrujemy niższe poziomy i wszystkie atrybuty z nimi związane. Dobrze jest znać poszczególne poziomy, bo często musimy wrócić do podstaw i nad tym pracować, żeby móc dalej się rozwijać.

Pamiętajmy też, że żadna teoria nie odzwierciedla w pełni rzeczywistości 🙂

 

Elżbieta Rogalewicz

Kto odpowiada? czyli post o odpowiedzialności :-)

Zapraszam was do refleksji! Dużo się mówi o odpowiedzialności a ja ostatnio zadałam sobie pytanie i wam też polecam: ” Kto tak na prawdę odpowiada, jest odpowiedzialny?”

Pytanie pojawiło mi się po słowach z cytowanej książki na portalu społecznościowym” Jaka piękna iluzja” M. Tulii, stwierdzających, że nasze ” ja” to suma naszych doświadczeń, to naczynie napełnione światem.

Dodatkowo zaprosiły mnie do refleksji słowa Billa Torberta: ” Jeśli nie jesteśmy świadomi, że jesteśmy częścią problemu, to nie będziemy mogli być częścią rozwiązania”. Z tym cytatem wiążą się też słowa, bodajże Einsteina, że nie możemy rozwiązać problemów z tego samego poziomu świadomości.

Kim jest ten co ma odpowiadać, być odpowiedzialnym? Jeśli jesteśmy światem a świat to my, to nie ma tego co odpowiada! Jesteśmy przecież jedynie naczyniem wypełnionym światem. Inaczej my jesteśmy częścią świata, problemów, które chcemy rozwiązać. I zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale do pewnego ” poziomu”, poziomu rozwoju ego, świadomości.

W procesie rozwoju wchodzimy jakby na szczyt góry i stajmy się obserwatorem. Z wyższej perspektywy widzimy ten świat i jak ten świat nas napełnia ( warunkuje) i wtedy stajemy się tym, co odpowiada. Stajemy się tym, kto zajmuje stanowisko wobec świata i tego co nas warunkuje, stajemy się odpowiedzialni. Do pewnego poziomu świadomości jest lęk, reaktywne zachowanie i dopasowanie do tego co jest, potem jest pożądanie i proaktywne działanie ( kreacja rzeczywistości) a potem kwestionowanie świata, zajęcie stanowiska wobec świata, świadomość i odpowiedzialność.

Ciekawe podejście do wchodzenia na nowy poziom rozwoju ma logoterapia Viktora E. Frankla, którego teraz studiuje. Chętnie podzielę się spostrzeżeniami w kolejnym poście!

Elżbieta Rogalewicz

 

Kocham i jestem kochana

„Kocham i jestem kochana” – taki główny wniosek pozostał ze mną po przeczytaniu książki „System Wewnętrznej Rodziny” R.C. Schwartza i ten wniosek jest dla mnie uwalniający.

Zdałam sobie sprawę, że moje istnienie, mój byt, fundamentalnie, u podstaw kocha wszystko i wszystkich i jest kochane przez wszystko i wszystkich. Jestem niezastąpioną częścią życia i to że „jestem” samo w sobie jest bardzo ważne. Ja wiem, że to brzmi, dla niektórych, cukierkowo, naiwnie i dziwnie, ale dajcie mi wyjaśnić.

Idziemy przez życie bez świadomości istnienia i bez przewodnictwa naszego „prawdziwego JA ” a zamiast tego budujemy ” fałszywe JA” z doświadczanych myśli i emocji, pobierając instrukcje ze środowiska, w którym wzrastaliśmy. A nasze” prawdziwe JA” jest cichym, spokojnym obserwatorem – czystą świadomością. Tu przychodzi do mnie myśl, że o tym właśnie mówią wszystkie religie.

Nie potępiamy naszego ” fałszywego JA” i myślę, że jest potrzebne i stanowi normalny etap naszego rozwoju. Wszystkie problemy, których doświadczamy, pojawią się wtedy, gdy ” fałszywe JA” przewodzi i wtedy właśnie żyjemy w tzw. ciemnościach. I znów włączę tu teorię rozwoju ego ( tzw. fałszywego JA) Susan Cook – Greuter im dojrzalsze ego tym większa świadomość i przewodnictwo naszego „prawdziwego JA”. Mówiąc inaczej nasze „prawdziwe JA” jest z nami zawsze a stajemy się go coraz bardziej świadomi na kolejnych poziomach rozwoju ego.

Cały system wewnętrznej rodziny opisany przez Richarda C. Schwartza łatwiej zrozumieć zdając sobie sprawę , że nasza osobowość to rezultat wszelkich myśli i emocji oraz relacji i wszelkich wpływów środowiska. Nasze to tzw. fałszywe JA to wytwór naszych doświadczeń. Warto wybrać się w podróż do wnętrza.

Z książki jeszcze jeden wniosek biorę dla siebie. Nasze ” prawdziwe JA” jest spokojne, ciekawe, współczujące, łączące, pewne siebie, kreatywne, odważne i przejrzyste i takich cech możemy też oczekiwać od nowoczesnych liderów.

Polecam książkę!

Elżbieta Rogalewicz