Zmiana odczarowana

Rozwój to zmiana a za zmianą według autorów książki „ Odporność na zmianę” i nowoczesnego narzędzia rozwoju,  stoją ukryte zobowiązania i założenia. Głównym zadaniem managera to podejmowanie decyzji a rzadko ten proces jest analizowany pod kątem „jak” są podejmowane te decyzje.

Ukryte zobowiązania,cele, przekonania i założenia budują „system immunologiczny” managera, który może skutkować zachowaniem działającym przeciw jawnie postawionym przez niego celom, zobowiązaniom.

Pierwszym krokiem w rozwiązaniu jest rozrysowanie indywidualnej mapy odporności, narzędzia stworzonego przez Harwardzkich uczonych Roberta Kegana i Lisę Lahey. Zarządzanie rozwojem kadry w organizacji wykorzystując „ mapę odporności” może wesprzeć leaderów w szybkiej identyfikacji i rozwiązaniu niewidocznych wewnętrznych konfliktów i przez to wpłynąć na wykorzystanie pełnego potencjału kadry.

Odczarowana zmianazdj-1

Badacze odkryli dwie ważne przesłanki, na których oparli swoją książkę i narzędzie.

Z jednej strony odkryli, że dorośli są zdolni do rozwoju przez całe życie, zdolni do znacznego przekształcania „ tego kim są” przez cały okres dorosłego życia.

Z drugiej strony odkryli, że dorośli sami nieświadomie sabotują, podkopują dążenie do zmiany. Nawet, gdy będą chcieli szczerze pracować nad zmianą, celem, znaczną część energii będą nieświadomie wykorzystywać realizują ukryte, konkurencyjne zobowiązanie. Powodem jest wrodzona i niewidzialna „ odporność na zmiany”.

Na przykład manager zobowiązuje się jawnie do większego delegowania zadań i uprawnień i jednocześnie jest bliski upragnionego awansu. Aby uzyskać pożądane stanowisko może nadal sprawować nadmierną kontrolę, ponieważ głęboko wierzy, że zespół nie da sobie rady i to źle wpłynie na jego sytuację. Ewentualnie może wierzyć, że jego rola zostanie zmarginalizowana, gdy zespół wspaniale sobie poradzi z nowymi uprawnieniami. Te wierzenia, założenia i dążenia podkopują jego jawne zobowiązanie do delegowania większej władzy.

Moim zdaniem zrozumienie mechanizmu działania odporności na zmiany i poznanie narzędzia Harwardzkich badaczy i uczonych ma ogromne znaczenie dla skutecznego rozwoju przywództwa. Tradycyjny rozwój przywództwa rzadko odnosi się do tych potężnych ukrytych sił, które często utrudniają liderom wzrost i zdolność do poruszania się w nowych kierunkach.

Post oparłam o i więcej na https://www.egonzehnder.com/jp/insight/demystifying-change oraz zachęcam do przeczytania książki „ Odporność na zmiany „.

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Rozwój dojrzałości ego

W październiku jadę na kolejne spotkanie z Susan Cook – Greuter, która wyróżniła 9 poziomów rozwoju ego. Stworzyła też narzędzie pomocne w określeniu, który poziom jest u nas tym, z którego na co dzień funkcjonujemy, takie centrum dowodzenia, mając oczywiście dostęp do innych poziomów.

Powoli wprowadzając nauki Susan w swoją praktykę, chce też wprowadzać was. Dziś przekaże wam, na razie bez szczegółowego opisu poszczególnych poziomów, jak według teorii Susan podejmujemy decyzję czy próbujemy oddziaływać na świat na drodze dojrzałości ego.

Znając nasze postawy w trudnych sytuacjach, w jaki sposób rozwiązujemy problemy możemy określić wartości, którym się kierujemy i możemy wyznaczyć kierunek wzrostu.

W jaki sposób podejmuje decyzję w nowych sytuacjach?

Poziom Self – centric – szybko działa, aby pozostać na szczycie, bez rozwagi

Group – Centric – unika podejmowania działań, które mogą spowodować niezadowolenie lub rozdrażnienie, czekają na więcej informacji, decyzje zwierzchników

Skill – Centric – decyduje w oparciu o techniczne, twarde podstawy nie uwzględniając kontekstu, konsekwencji i nieoczekiwanych rezultatów, wykorzystuje precedens

Self- Determining – decyduje racjonalnie i z rozwagą. Obmyśla możliwe konsekwencje. Obejmuje przyszłość i co należy zrobić, żeby się tam dostać, dąży do maksymalnego wpływu i / lub korzyść

Self – Questioning – Ma radość z samego procesu odkrywania. Szukanie przyczyny sprawy, zastępuje myślenie o systemie, jako całości. Głos każdego zasługuje na wkład, trudno podjąć decyzję.

Self – actualizing – świadomy wielu perspektyw i współzależnych systemów. Patrzy na różne czynniki i podejmuje decyzje na podstawie starannie przebadanych priorytetów i długoterminowych rezultatów.

Construct – aware – odkrywa grę pomiędzy chaosem i porządkiem, łączy przeciwieństwa

W jaki sposób wpływam, oddziałuje?

Poziom Self – centric – bierze sprawy we własne ręce, stosuje przymus, nastawienie wygrać walkę

Group – Centric – wzmacnia obecne normy społeczne, zachęca, schlebia. Uległość wobec protokołu , zdobywa wyznawców – followersów

Skill – Centric – Szuka perfekcji dając pełną atencję dla szczegółów. Daje dowody dla swojego stanowiska w sprawie, oddala obawy innych.

Self- Determining – Dostarcza logiczne argumenty, dane, przykłady z doświadczenia, tworzy zadaniowe / nastawione na cel kontrakty, uzgodnienia.

Self – Questioning – Korzysta ( odrzuca) z zasad, kiedy jest potrzeba, wymyśla nowe zasady, kwestionuje założenia

Self – actualizing – Lider przekształceń, re-interpretuje sytuację, aby decyzja wspierała ogólne zasady, strategię. Spójność, zapobiegliwość.

Construct – aware – Przekształca, przewraca do góry nogami, klaunuje, jest lustrem dla społeczeństwa, działa poza sceną.

 

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

 

Muszę – Ja chcę -Jest

 

woman_loving_life1-1323

Jestem jeszcze w trakcie czytania książki ” Wprowadzenie do zen” Aleksandra Poraj – Żakiej a już mam ideę, którą chce się podzielić. Moi nauczyciele sztuki coachingu podkreślali mocno podczas szkolenia, żeby zamiast ” powinno się, muszę” mówić ” ja chcę, ja potrzebuję”  a zen uczy ” prostego bycia tu i teraz” i świadomości, że wszystko już ” jest” i nie potrzebujemy specjalnie szukać czegoś na zewnątrz, co spełni nasze iluzoryczne potrzeby i oczekiwania, co zapewni sens życia.

Ja tu widzę przechodzenie i integrowanie kolejnych poziomów rozwoju ego/ świadomości. Według klasyfikacji Susan Cook – Greuter poziomy rozwoju ” Group centric” i „Skill centric ” to poziomy, na których jednostka przyjmuje i  identyfikuje się w pełni z grupową, zastaną, tradycyjną wizją świata, z ogólnie przyjętymi prawami, zasadami i poglądami. To dlatego osoby na tym poziomie często będę używały słowa „powinno się, muszę”, bo tradycje, środowisko mówi co musimy i co powinniśmy, są twarde, sztywne zasady.

hqdefault

Na kolejnym poziomie „Self – Determining” jednostka staje się agentem, inicjatorem swojego życia i mówi ” ja chcę, ja potrzebuję”. Jednak jednostki na tym poziomie wciąż są ślepe na subiektywność kryjącą się za obiektywnością i tym samym wciąż poruszają się w ramach uzgodnionej rzeczywistości , jako tej prawdziwej ( osadzenie w realiach).

Dopiero na kolejnych poziomach rozwoju zaczynamy kwestionować twory naszego, bądź co bądź potężnego umysłu, podważać przekonania i założenia, które przyjęliśmy do interpretacji rzeczywistości. Odkrywa się iluzoryczności istnienia naszego ” ja „. A jak nie ma ” ja ” to nie ma ” ja chcę, ja potrzebuję”. Pojawia się świadomość bycia, poczucie ” życie jest”. Rzeczywistość jest taka, jak jest, teraz.

Rozwój, stopień dojrzałości według Susan Cook- Greuter to przechodzenia od identyfikacji ” Ja jestem tym a nie jestem tamtym” do ” Ja jestem tym i tamtym”. Wraz z rozwojem zaczynamy dostrzegać, akceptować i przyjmować niechciane, wyparte aspekty siebie i świata. Dualistyczna perspektywa naszego umysłu zakłada, że jesteśmy „my” i jest ” coś” poza nami. Na wysokim poziomie rozwoju mamy już świadomość, że istnieje tylko jeden umysł, jeden byt i jedna rzeczywistości i że to nasz umysł rozbija tę jedną rzeczywistość na wiele perspektyw, jeden umysł na wiele tożsamości, jeden byt na iluzję oddzielenia.

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

Recenzja książki ” Szefie, angażuj zespół”

Nie wiesz co zrobić sięgnij po sprawdzoną metodę! Ta maksyma sprawdzi się również w zarządzaniu, motywowaniu i angażowaniu grupy. Jaka to metoda dowiesz się z książki „ Szefie, angażuj swój zespół” Roberta Zycha.

Wybrałam tę książkę do recenzji, bo uważam, że nowoczesny leader potrzebuje rozwijać się w dwóch kierunkach: rozwijać świadomość ( poszerzone rozumienie) oraz zdobywać kolejne, dopasowane do czasów, kompetencje i narzędzia. Książka moim zdaniem wspiera te dwa kierunki.

Na samym początku książki Roberta Zycha od razu rzuciła mi się w oczy sentencja „Szefie powinieneś być elastyczny i dopasowywać styl zarządzania do sytuacji”. Jako Profesjonalny Coach, przeczulony na punkcie semantyki, od razu zamieniłam w myślach powinieneś na potrzebujesz ( nie chcemy, żeby ktoś czuł się winny) i jestem przekonana, że  naturalną elastyczność nabywa się wraz z rozwojem, który jest jednak dłuższym procesem. Z doświadczenia mogę sugerować, że za brakiem elastyczności kryją się przekonania i założenia, które dają odporność na zmianę.

To co książka oferuje w zakresie rozwijania świadomości to powtarzająca się „formuła pytań dla szefa”, które zmuszają do refleksji a w zakresie kompetencji daje sprawdzony, do natychmiastowego wdrożenia, model Vroom, model elastycznego zarządzania od dyrektywnego do partycypacyjnego w obliczu różnych czynników sytuacyjnych.

Książka pełna jest przykładów, co uważam za duży atut tej książki, dodatkowo z bezpośredniego doświadczenia, w roli szefa i szkoleniowca, samego autora Roberta Zycha. Z książki dowiesz się między innymi: po co szefowi zaangażowany zespół? jakie korzyści daje zaangażowany zespół? kiedy stosować dyrektywny a kiedy partycypacyjny styl zarządzania? co składa się na efektywne przywództwo? Dodatkowo ciekawie autor przedstawia pokolenie Y, które bardziej niż obecne ceni sobie udział i zaangażowanie w tworzeniu celów, misji organizacji i wymusza zmianę stylu zarządzania.

 

Elżbieta Rogalewicz

Akredytacja coachów- tak czy nie?

W kwestii akredytacji czy przynależności coacha do jakieś instytucji jestem zdecydowanie przeciwna. Celem coaching jest, po pierwsze przyzwyczajanie klienta do życia, które jest ciągłą zmianą, po drugie dojrzałość w obliczu tych zmian i własne przywództwo w zmianie. Coaching to krótkoterminowe prowadzenie prowadzące do poznania siebie, niezależności, wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Co się tyczy i coacha i klienta 🙂

Akredytacja coachów ( sformalizowane rozwój przez kolejne szczeble) czy przynależność do jakieś instytucji daje poczucie, coachom i klientom, iluzorycznego bezpieczeństwa, że jednak można życie kontrolować i zamknąć w twardych zasadach i murach instytucji. Co jest dla mnie sprzeczne z ideą samego coachingu.

W kwestii edukacji  coacha jestem zdecydowanie za ukończeniem szkoły i certyfikacją,  która daje mocne podstawy i wytyczne dla coacha. Jednak stawanie się coachem postrzegam jako proces rozwoju. Coach stosuje odpowiednie techniki, jednak przede wszystkim sam jest narzędziem coachingu, więc potrzebuje dbać o własny rozwój. A wymaga to: wiele czasu, możliwości podążania za własnym ( a nie formalnym, zunifikowanym) rytmem rozwoju a to znowu wiąże się ze sporządzeniem indywidualnej, własnej podstawy programowej i wspieraniem własnych uzdolnień i własnego stylu.

W myśleniu o edukacji coacha zgadzam się z terapeutą Gestalt Victorem Chu, że jądro terapii rozwojowych, jak kreatywność, witalność, ekscytacja życiem,  poszukiwanie nowych treści życiowych, rozwijający się coach, terapeuta potrzebuje odnaleźć samodzielnie. Tak więc postawa skutecznego i innowacyjnego coacha to postawa: antyinstytucjonalna, antyhierarchiczna, wręcz anarchistyczna. Rozwój to wychodzenie z zakrzepłych form, szukanie rozmaitych alternatyw, ciągłe poddawanie w wątpliwość ustalonych norm, dających złudne poczucie bezpieczeństwa.

 

Elżbieta Rogalewicz

Ps. Korzystałam i cytowałam Victora Chu z książki Psychoterapia Gestalt – polecam.

Anty -guru

Odwiedziłam ostatnio stronę coacha, trenera, na której zrobił listę anty- guru, ludzi, którzy według niego wkręcają innych i psują branżę rozwoju osobistego. Chciałabym się do odnieść do tych tzw. anty- guru, tworzenia listy anty-guru oraz rozwoju osobistego.

Rozwój i samodoskonalenie to raczej trudna i długa droga a mało z nas jest na tyle zdeterminowanych ( ja to łącze z poziomem świadomości), żeby tę drogę wybrać i nią  podążać. Do pewnego poziomu rozwoju świadomości kuszą nas łatwe i proste rozwiązania, co nawet widać na poziomie cywilizacji. Cywilizacja łacińska, według Feliksa Koniecznego, przegrywa z innymi cywilizacjami,  właśnie z tymi ze znacznie mniejszymi wymaganiami – polecam „Cywilizacja łacińska w myśli Feliksa Konecznego”. A może inaczej nie potrafimy jeszcze dostrzec korzyści płynących z cywilizacji łacińskiej. Nie potrafimy dostrzec korzyści płynących z rozwoju osobistego.

wolnosc-czlowieka

Myślę,  że ci tzw. anty- guru to ludzie, którzy działają jak tabletka na ból. Działają na skutek a nic nie robią z przyczyną. Łatwo jest zażyć tabletkę trudniej jest rozpoznać przyczynę i wdrożyć plan działania, poznać siebie i zmienić np. nawyki. Postawa i słowa anty- guru przynoszą ulgę, ale i inspirację, bo ich metody są często wynikiem własnych przeżyć i doświadczeń. Tak więc ja od anty-guru biorę to, że każdy z nas( tak jak anty-guru) może poznać siebie i wypracować swoją metodę, która będzie naszą drogą rozwoju. Bo każdy z nas ma swoją drogę rozwoju i kopiowanie metody może się po prostu nie sprawdzić.

Tworzenie listy anty-guru oznacza dla mnie poziom świadomości tzw. eksperta tzn. taki poziom, który uznaje tylko twarde, naukowe dowody. Jednak biorąc pod uwagę poziom świadomości coach potrzebuje być  raczej na poziomie tzw. neutralnym. Co oznacza otwartość i akceptacja tego co jest.  No i dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane 🙂 Znamy historie np. palenia czarownic dla dobra ludzkości! Czy tworzenie listy anty- guru przyczyni się dla dobra nas wszystkich? Studiując koncepcję głębokiej demokracji uzmysłowiłam sobie, że wypieranie, zwalczanie czegokolwiek w nas czy na zewnątrz jest prostą drogą do terroryzmu. Wyparte części zawsze będą chciały być zintegrowane i zrobią wszystko, nawet sięgną po terroryzm.

Kolejna sprawa jest taka, że sam coaching też jest krytykowany i ja myślę, że jest to spowodowane nieznajomością czym jest coaching i niedostrzeganiem korzyści płynących z coachingu oraz odbieraniem coachingu, jako zagrożenie dla status quo. To samo jest z anty-guru. Niech ludzie mówią, niech się dzielą swoimi metodami, niech będą ulgą i inspiracją. To co możemy zrobić, my od rozwoju osobistego, to wskazanie ludziom, że drogą do rozwoju jest poznanie siebie i wypracowanie swoich metod a nie podążanie za innymi i ich metodami.

51KR27IdsQL

Urynkowienie naszych stosunków spowodowało, że walczymy  już w każdym aspekcie o udział w rynku i przetrwanie. Ja też muszę walczyć, choć jedyne co chce robić to towarzyszyć ludziom w odkrywaniu siebie. Jednak, jak twierdzi Jacek Kotarbiński w książce” Sztuka rynkologii”,  jeśli myślisz, że jakość sama się obroni bez „marketingu” to jesteś w błędzie. Tak więc wszystkie usługi też muszą stać się” glamour”, żeby istnieć. Ale to „glamour  „niestety z czasem psuje samą jakość i zostaje tylko” glamour”. Tak więc anty-  guru z czasem dodają ” glamour” do swoich metod, żeby stać się widocznym i po prostu przetrwać 🙂  I zostaje tylko ” glamour” 🙂

A co zyskujemy z opublikowanej listy anty- guru? Myślę, że to jest ciekawy przekaz” Poznaj siebie, nie podążaj za innymi” oraz skierowanie uwagi na naukę, która ma swoje udowodnione dokonania  w rozwoju osobistym 🙂

 

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Z nurtem życia

 

” Samo życie nie ma opinii; po prostu jest. Życie bez wysiłku przenosi się szybko z jednej formy na drugą bez wrodzonej reakcji lub oporu. Nie rejestruje nawet reakcji na zmianę formy. Życie, podobnie jak światło, jest wrodzone bez formy i poza preferencjami, oporem lub reakcją” David R. Hawkins

177

Życie jest jak woda, która cały czas płynie. Jest takie powiedzenie, że nigdy nie wejdziesz do tej samej wody. Codziennie wchodzimy też do nowego życia. Każda chwila, tu i teraz to zupełnie nowe życie:-)

A jak my sobie radzimy z wciąż płynącym, zmieniającym się życiem? Ja myślę, że sobie nie radzimy ze zmianą i tworzymy sobie zamki ( na piasku) i bronimy ich wszelkimi metodami (  mechanizmy obronne).

Weźmy taki drastyczny, ale wyraźny przykład rozwodu ( od razu przepraszam wszystkich, jeśli poczują się zranieni), który ma wpływ na bliższą i dalszą rodzinę! Rozwód burzy pewien powszechnie uznawany – dobry w naszej kulturze wzorzec funkcjonowania.  Czyli mam jakiś wzorzec postępowania, który porządkuje nasze życie, który uznajemy za dobry a inne wzorce są złe. Poza tym budujemy naszą tożsamość na tym wzorcu, więc rozwód zagraża też naszej tożsamości. Jestem żoną jestem mężem jestem teściową – w ramach przyjętej powszechnie definicji.

Ludzie często nie wiedzą jak sobie z tą sytuacją- rozwodem poradzić – no bo czy była żona po rozwodzie jest wciąż córką teściowej? I jak założyć nową rodzinę, jak się ma w pamięci starą? Kim będę po rozwodzie? No tak, ale rozwód jest faktem.Wzorzec się rozsypał. I jak żyć?

Oczywiście możemy nie akceptować tej sytuacji i wciąż mentalnie w niej tkwić – co niejako nie pozwala dalej żyć. Jak żyć w czymś czego już nie ma? Ale możemy zacząć improwizować i tworzyć nowe wzorce i budować na nich tożsamości. Jest nowa sytuacja, która wymaga zdystansowania się do tego co było i opracowania nowego wzorca funkcjonowania i określenia nowych, zdecydowanie szerszych ról. Ta improwizacja wymaga udziału wszystkich z bliższej i dalszej rodziny. I ja jeszcze dodatkowa uważam, że potrzebne jest ” wzajemne poręczenie”, że każdy jest ważny i nikt nie zostanie wykluczony, umniejszony.

Wspominam o improwizacji, bo nasze życie trochę przypomina taki gotowy scenariusz, gdzie określone są dokładnie postacie i ich role. Dzieci od małego uczone są do wejścia w ten gotowy scenariusz, uczone są jak funkcjonować, co po kolei zrobić w życiu. Wszelkie tradycje są strażnikami tego gotowego scenariusza. A gdyby tak powiedzieć dzieciom, że jest jakiś scenariusz, ale w ramach tego scenariusza mogą wyrażać siebie, zmieniać postacie, poszerzać role, zmieniać scenariusz?!

Czytałam ostatnio o samotnym ojcu, który adoptował chłopca, syna. Chłopiec pytany, kto jest jego rodziną, odpowiada tata, babcia i dziadek. Inne dzieci mają mamę i tatę a on ma tatę, babcie i dziadka. To dziecko mówi jak jest i nie jest skażone ( wspaniały ojciec) gotowym scenariuszem – bo wszyscy mają mieć mamę i tatę, bo taki jest wzorzec. Jak nie masz mamy i taty to musisz być nieszczęśliwy, jesteś niepełny.

Tu przypomnę, że mama i tata to są pewne wzorce, pierwiastki aktywnie działające w przestrzeni społecznej – jak mówi Marion Woodman. Te wzorce, jeśli prawidłowo funkcjonują w społeczeństwie, dzieci i tak nabywają i tak od ludzi, z którymi przebywa.

Tak więc w życiu bardzo namawiam raczej do improwizacji niż odgrywania ról gotowego scenariusza, który kiedyś mógł się sprawdzać i się sprawdził, ale życie płynie i oczekuje, że na nie odpowiemy. I tu zaczyna się odpowiedz- ialność 🙂

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

 

 

 

Między bodźcem i reakcją

” Pomiędzy bodźcem i reakcją jest przestrzeń: w tej przestrzeni leży wolność i moc wyboru naszej odpowiedzi ” Viktor E. Frankl 

W tym poście chce się odnieść do często cytowanych na ” stronach rozwojowych” powyższych słowach Viktora E. Frankl.

Proponuje eksperymentalnie nałożyć ( zdjęcie poniżej) to zdanie Viktora Frankla i definicji reaktywności – proaktywności Stephena Convey’a na symboliczny obraz granicznego ( trampoliny do nowego świata według Kena Wilbera:-)) poziomu świadomości wykalibrowanego przez Davida R. Hawkinsa na 200.

Zgadzam ze stwierdzeniem, że pomiędzy bodźcem i reakcję jest przestrzeń, jednak zauważenie tej przestrzeni zależy od poziomu świadomości. Poziom świadomości jako postrzeganie, rozumienie świata i nadawanie znaczeń. Tu muszę zaznaczyć, że mam konflikt wew. bo mówię często o tym, że trzeba liniowo przechodzić z poziomu na kolejny poziom świadomości a wierzę w to, że można osiągnąć najwyższy poziom tu i teraz 🙂

Kontekst świata

Nasza reaktywna postawa zależy od tego, jak bardzo identyfikujemy się ” z bodźcem”a to zależy od poziomu świadomości. Bodziec jest to wydarzenie, zdarzenie, które to znowu odbywa się w konstrukcji myślowej ( uzgodniona rzeczywistość), w której żyjemy i którą my sami stwarzamy w zależności od poziomu świadomości, czyli rozumienia, postrzegania świata, etapu naszego rozwoju. Wszystko się łączy ze sobą i trochę to pogmatwane. Jeszcze zasłyszane o bodźcu/ wydarzeniu/ reakcji: ” Jestem tym co rozumiem z wydarzenia” oraz ” Jak wyobrażamy sobie świat tak reagujemy”

Jeżeli identyfikuje się bardzo z ” konstrukcją myślową” Polska i tożsamość buduje na tej konstrukcji i mówię Jestem Polakiem, to płaczę jak drużyna piłkarska na zawodach przegrywa :-). Bycie Polakiem jest realizacją potrzeby przynależności, która też się zmienia, poszerza. Kiedyś przynależeliśmy do małego klanu, teraz do państwa a są też tacy co mówią, że są obywatelami całego świata.

Zachowanie reaktywne jest normalne do pewnego poziomu świadomości a reakcja na bodziec zmienia się w zależności od potrzeb. Do pewnego poziomu świadomości ( kalibracja 200 według Hawkinsa) to potrzeby wyznaczają też nasze cele.

Weźmy przykład feedbacku – reagujemy na feedback w różny sposób w zależności od potrzeb jakie dziś mamy np. przynależności, bezpieczeństwa czy rozwoju. Odrzucamy go, gdy zagraża bezpieczeństwu lub przyjmujemy, jako narzędzie do rozwoju.

piramida-potrzeb-maslowa-1Fot.http://www.zarzyccy.pl/p_piramida-potrzeb-maslowa.html

Ta przestrzeń ( wolność) pomiędzy reakcją a bodźcem pojawia się na poziomie świadomości, na którym widzimy konstrukt myślowy  ( scenariusz, uzgodniona rzeczywistość) i przestajemy się identyfikować z naszymi rolami w ” sztuce”.

Tu pojawia się przestrzeń do decyzji. Zaczynamy działać proaktywnie. Świat jawi nam się, na tym poziomie świadomości, jako obfitujący, dający a nie jak wcześniej wybrakowany, odbierający. Cele nie wyznaczają nam już nasze potrzeby ( piramida Maslowa), nasze cele są inspiracją, aktem woli.

Zacytuje w tym miejscu fragment ze strony http://technika-uwalniania.com

„…Powyżej poziomu świadomości 200 cele osiąga się nie dzięki potrzebom, ale dzięki naszym decyzjom, zaangażowaniu oraz wyborom, które są aktami woli. Cele stają się wówczas inspiracją, co powoduje zestrojenie z pojawiającymi się priorytetami, jak ma to miejsce w pracy duchowej, wykonywanej z oddaniem i bez oporu.

Niemożliwe staje się możliwe, gdy tylko całkowicie się poddamy i odpuścimy żądzę. Dzieje się tak, ponieważ chcenie blokuje otrzymanie tego, czego chcemy, i wywołuje strach, że tego nie dostaniemy.

Gdy mamy więcej wewnętrznej swobody, wówczas to, co wybieramy, manifestuje się w naszym życiu bez wysiłku. Odpuszczamy afektywne chcenie i po prostu wybieramy cel, wyobrażając go sobie z miłością i pozwalając mu się zamanifestować, ponieważ wiemy, że to, co wybraliśmy, już do nas przynależy. Dlaczego to już jest nasze?

Na niższym poziomie świadomości wszechświat postrzegany jest jako negatywny i odmawiający, drażniący i nam niechętny. Na wyższym poziomie świadomości to się zmienia. Doświadczamy wówczas, że świat jest niczym obdarowujący, kochający rodzic, który bezwarunkowo aprobuje nasze zamiary i chce, byśmy mieli wszystko, czego chcemy, więc udostępnia nam to na zawołanie. Stwarza to inny kontekst…”

Moją intencją do napisania tego postu jest chęć przybliżenia tematu świadomości, pokazania, że reaktywność jest normalna, że ważne jest przyjrzenie się swoim potrzebom i emocjom, bo to one do pewnego poziomu wyznaczają nasze cele. Zachęcam do zapoznania się z książkami Davida R. Hawkinsa.

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

 

Dotknąć życia

     

 

empathy-hands

  „Wyobraźmy sobie, że możemy stworzyć struktury i instytucje społeczne nastawione na uwzględnienie potrzeb wszystkich poprzez współpracę opartą na dobrowolności. Wizja to stoi w sprzeczności z naszą obecną rzeczywistością – niedostatku i konfliktu – dlatego, aby ją sobie wyobrazić, potrzebujemy nowego rozumienia i pozytywnego stosunku do naszego człowieczeństwa. Podejście to zakłada zupełnie inną teorię ludzkiej natury, w której centrum znajdują się nasze potrzeby – to one stanowią o tym kim jesteśmy, motywują nas i pobudzają nas do wszelkich działań, które podejmujemy jako istoty ludzkie.” Miki Kashtan

Podzieliłam się z wami tym kawałkiem  z książki Miki Kashtan „ Niezwykle Świadome Życie”, bo obserwując własne i innych życie twierdzę, że bardzo istotne dla naszego rozwoju jest stworzenie takiej wspólnej przestrzeni, która jest rzeczywiście nastawiona na uwzględnienie naszych potrzeb. Tą przestrzenią jest konstrukt myślowy ( założenia, przekonania itd), który materializuje się w struktury, instytucje, system.

Warto tutaj dodać, że wyróżniam „ ja „ jako świadomość istnienia oraz „ ja „ jako ego, dojrzewająca, rozwijająca się według pojawiających się potrzeb, wciąż zmieniająca się konstrukcja ” subiektywnego ja”. Biorąc mój przykład: Ela, Polka, kobieta w sensie roli społecznej itd. to ego, moje subiektywne poczucia „ ja” jako element konstruktu myślowego, w którym wzrastałam  i „ ja” jako świadomość „ jestem, istnieje, widzę własne myśli, nie identyfikuje się z nimi”. I tu przytoczę Virginie Satir, terapeutkę, która trochę to wyjaśnia:

„ Postrzegam wszystkich ludzi jako przejawy życia, niezależnie od tego, jaką mogło ono przybrać formę”.

Przestrzeń, konstrukt myślowy, w którym istniejemy determinuje w dużej mierze nasz rozwój. Choć nie tylko, bo również świadomość. Susan Cook Greuter mówi o dwóch drogach rozwoju, ja myślę, że połączonych ze sobą : rozwój duchowy ( świadomość) oraz rozwój, dojrzałość ego.  I  tu też przytoczę Virginię, niezwykle skuteczną terapeutkę, żeby rozświetlić, upowszechnić termin świadomość, które wciąż wielu jawi się jako coś nie z tej ziemi:-) :

 „ Pod tym wszystkim widzę żyjącego człowieka, który jak myślę, inaczej wykorzystałby swój potencjał, gdyby miał kontakt z życiem. Z życiem, którym jest i którego część stanowi. Tak więc kiedy spotykam człowieka, w myślach zdejmuje z niego zewnętrzną powłokę i próbuje zobaczyć wnętrze…które próbuje zamanifestować swoją obecność…”

Zauważam na poziomie ogólnym, że ludzki konstrukt myślowy oparty jest w dużej mierze na lęku ( istnieją podstawowe emocje: lęk i miłość). Lęk powoduje, że nie akceptujemy życia, walczymy cały czas, próbujemy ujarzmić i kontrolować, chcemy jednie przetrwać – byleby do weekendu:-).

„Nie smakuję życia… bo się go boję. Do tego powinien przyznać się wędrowiec, który wyruszając w drogę, tak mocno się „spina”, by zabezpieczyć się przed wszelkimi przygodami, że przez to nie może cieszyć się drogą. Wyobraża sobie czyhające na niego straszne niebezpieczeństwa tak mocno, że skupia się wyłącznie na nich i w rezultacie podróż staje się tylko przeszkodą do szybkiego pokonania, a nie okazją do rozwinięcia skrzydeł ” Jacek Siepsiak SJ „Twoja Wyobraźnia cię uzdrowiła”

Miłość to akceptacja, tego co jest, wolność, szansa na rozwój, realizację swojego potencjału dla siebie i innych. Tak więc, jak dla mnie, uświadomienie sobie, że się boimy, że inni się boją jest dużym krokiem w kierunku zmiany.

Przestrzeń, system, w którym istniejemy determinuje nasze ego, wspiera lub ogranicza nasz rozwój, naszą dojrzałość. Każdy z nas ma te same potrzeby, wybieramy tylko różne strategie do realizacji naszych potrzeb. Ja w ogóle lubię myśleć, że są tylko potrzeby, nie ma mnie, nas, są tylko potrzeby. W jaki sposób przestrzeń nas determinuje? Np. kiedy się rodzimy dostajemy tożsamość ( Ela, Polka), której nie wybieramy i nikt się z nas nie pyta czy ją chcemy.  Jesteśmy przydzielani też do klasy społecznej, z którą potem się identyfikujemy i myślimy o sobie, że np.  ja jestem tylko zwykłym człowiekiem, więc co ja mogę! Kto z nas nie zna zwrotów ze swojego życia: powinnaś, musisz, wszyscy tak myślą!

I teraz nie neguje wszystkiego co jest, bo wynika to z naszego rozwoju świadomości. Tzn. do tej pory nie mogliśmy tego zauważyć, że istniejmy w ramach konstruktu myślowego. Pojawiały się w historii pojedyncze „oświecone” osoby, które o tym mówiły,  ale dziś jest już potencjał procentowy, żeby dokonać zmiany. Jest coraz więcej świadomych ludzi, na poziomie świadomości umożliwiającym dokonanie zmiany konstruktu, wspierającego rozwój nas wszystkich. Są też narzędzia jak coaching, terapie, kręgi itd. mówiące o świadomym i odpowiedzialnym życiu.

To co jest ważne to uświadomienie sobie, że nie ma mnie bez innych. Moje ego, subiektywne „ ja” jest częścią jedynie konstruktu myślowego. Ten konstrukt myślowy daje nam tożsamość, ramy istnienia. Ale konstrukt myślowy potrzebuje odpowiadać  ( zauważać, rozumieć, być pro-aktywnym) na istniejące potrzeby. Konstrukt musi uwzględniać, być nastawionym na wszystkie potrzeby, tak żeby cała ludzkość mogła się rozwijać. Niezauważone potrzeby będą szukać każdego sposobu, żeby się realizować. Nasze potrzeby mogą stać się nawet terrorystami 🙂 Ktoś nawet powiedział, że wszyscy jesteśmy terrorystami.

Wczoraj oglądałam program „ projekt bezdomny”, aktor przebrał się za bezdomnego i próbował żebrać o jedzenie. Poruszyło mnie to co powiedział na koniec ze łzami ten aktor – żebrak: „ nikt mnie nie zauważał, tak jakby nie istniał, a ja istnieje”. To ważne, żeby pamiętać, że każdy z nas jest wartościowym życiem, nieważne jaką formę przybieramy.

Virginia Satir w terapii uwzględnia cały system. Tzn. leczy cały system – rodzinę a nie jednego członka, którego wszyscy obarczają winą, widzą w nim chorego, złego, nieprzystosowanego. Nasz system, konstrukt potrzebuje terapii, zmiany, tak żeby każdy z nas mógł dotknąć życia, stać się autentycznym sobą, swoim potencjałem. Potrzebujemy przestrzeni nastawionej na uwzględnienie wszystkich potrzeb. Potrzeby to życie a życie to potrzeby.

Elżbieta Rogalewicz

 

images

Terapia a coaching

Pytano mnie ostatnio: „czy pracuje z depresją?”. Postanowiłam więc napisać post o tym,  jak ja widzę terapię a jak coaching.

Żeby pracować z celem, wizją moim zdaniem trzeba mieć tzw. zdrowie psychiczne, inaczej nie być w cierpieniu i nie poszukiwać ulgi. Jeśli masz ciążący problem, cierpisz, czujesz brak mocy to idziesz do terapeuty a jeśli masz jakiś nawet mglisty cel, coś pragniesz, czujesz moc ( lub odwrotnie czegoś bardzo nie chcesz, czujesz ograniczenia), ale nie wiesz co i jak dokładnie to pomocny będzie coaching.

Coaching nie prowadzi do rozwiązywania ciążących problemów, ulgi w cierpienia a skupia się na sprecyzowaniu i realizacji celu. Cel jest czymś co nam przyświeca, jak gwiazda na niebie, za którą mamy podążać. Cel, pragnienie wyznacza przestrzeń do pracy : A co robisz, żebyś to miał i dlaczego nie masz tego teraz?

W coaching oczywiście pracuje się  na „ przeszkodach” stojących na drodze do celu, ale ta praca wymaga poczucia mocy, zasobów, umiejętności. Te przeszkody to często niska samoświadomość, różne przekonania o sobie, świecie i innych, nasza tożsamość i wartości, nieprzepracowane, wyparte elementy naszej osobowości, które manifestują się w różny sposób, które domagają się zauważenia.

Kiedy ja pracowała coachingowo z Susan Cook – Greuter twórczynią Leadership Maturity Framework zauważyłam u siebie przeszkodę wynikającą z nieprzepracowanego niższego poziomu ego, choć też wynikającą z przekonań. Kiedy widziałam jakieś mocno egoistyczne zachowanie to dostawałam białej gorączki. Potrzebowałam spojrzeć na egoizm jak na coś, co jest zdrowe, bo daje ochronę , pozwala realizować własne potrzeby, pozwala tworzyć granice. Potrzebować uznać i zaakceptować egoizm, jako część mnie.

1-POSTER-size-arc-chart

U Susan mamy 9 poziomów a każdy wyższy poziom integruje, obejmuje niższe. I jak coś jest nieprzepracowane na niższym poziomie to niejako wracamy, żeby objąć na nowo, szerzej elementy tego poziomu. Jeszcze inaczej nie możemy się wznieść na wyższe poziomy, jeśli nie zintegrujemy w poprawny sposób elementów z niższych poziomów.

Pierwszy poziom rozwoju ego, który opisuje Susan to jest poziom: Self – Centric. Główną charakterystyką tego poziomu jest : zdobywać i chronić.  Na tym poziomie osoba jest skoncentrowana na ochronie siebie, własnych potrzebach, rzeczach materialnych i natychmiastowych możliwościach.

selfcentered

Elżbieta Rogalewicz