Pytania do coacha?

W ciekawej książce o coachingu Susan English ” Professional Coaching” znalazłam pytania rozwojowe dla coachów i pomyślałam, że stosując te pytania i pisząc odpowiedzi dam się bardziej poznać jako „coacho istota” ( nie lubię być tylko zawodem). A jeśli macie do mnie więcej pytań to zapraszam na sesję ” zerową” lub online 🙂

 

1. Jaki jest cel twojego życia?

Coraz częściej uważam za mocno ograniczone patrzenie  na życie tylko  z egoistycznej perspektywy, więc raczej zadałabym sobie to pytanie tak: jakie życie stawia mi cel? Tak postawione pytanie rozpoczyna moją podróż, która wymaga dużej uważności na to co się wydarza, kogo spotykam, co mi się śni itp. Od dawna istnieje we mnie wewnętrzny konflikt: dopasować się czy raczej podążać swoją drogę, której przyświeca, być może właśnie postawiony mi przez życie cel. Dziś coraz bardziej widzę, że gdy jestem ” sobą ” bez prób dopasowywania się, niejako się spełniam i przynależę. Bycie ” sobą” oczywiście w moim przypadku kończy się często odrzuceniem ( asertywność nie jest u nas miło widziana/ lub praca nad sobą, zmiana zachowania odstrasza), ale zaczęłam też zauważać i dostałam taki feedback, że stałam się inspiracją do zmiany. Odrzucona, będąc sobą jednak przynależę?! Tak, bo dopasowanie polega na spełnianiu oczekiwań innych a przynależność to „bycie sobą” i spełnianiu oczekiwań życia a to życie moim zdaniem potrzebujemy chronić! Jaki cel stawia mi życie? Na dziś mój własny rozwój, a mój rozwój pomaga rozwijać się też innym 🙂

2. Jakie masz potrzeby relacyjne? Mam potrzebę jedność ze wszystkim i wszystkimi, tylko znów nie dopasowując się a jednak spełniając się, wypełniając swój cel, aby chronić i wspierać życie, które nas łączy. Uwielbiam pracę w grupie, w której jest miejsce na moje zdanie. Rozwój powoduje, że koncentruje się mocno na sobie, ale moim zdaniem jest to potrzebne, aby zrekompensować braki, zintegrować moje subosobowości i otworzyć się na innych, na cel większy niż ja sama. Tęsknie za innymi…

3. Jakie masz pasje to prywatne i zawodowe? Nie lubię rozgraniczeń, życie jest jedno a my dzielimy go na prywatne i zawodowe :-). To dzielenie moim zdaniem nam nie służy, już w przedszkolu uczymy dzieci, że nauka i zabawa to dwie kompletnie różne rzeczy a potem się dziwimy, że czekamy do piątku:-). Uwielbiam gotować, uwielbiam wspierać syna w rozwoju, wyszukuje ciekawe książki, gry itp. lubię naturę, spacery a przede wszystkim uwielbiam odkrywać, rozwijać się, czytać, lubię coaching i głęboką pracę rozwojową.

4. Jakie masz demony? Każdy z nas doświadczając ” życia” dokonuje jego interpretacji i tworzy mapę. Moje doświadczenia stworzyły mapę, na której ludzkie działania jawią mi się jako demoniczne. Długo nie mogłam zrozumieć dlaczego ludzie nie potrafią się wspierać, współpracować, dzielą wszystko na moje i nie moje, manipulują. Dziś sądzę, że wynika to z naszego poziomu świadomości i nasze działania nie są ani dobre ani złe. Próbujemy wszyscy żyć tak jak potrafimy najlepiej. A jak zaprzyjaźniam się w własnymi demonami? Próbując je poznać i zrozumieć 🙂

5. Jakie są twoje myśli i uczucia w temacie władzy i różnorodności? Czytałam kiedyś o królach, że królowie ci bajkowi, sprawiedliwi i dobrzy, to ludzie, którzy osiągnęli wysoki poziom świadomości. I uważam, że właśnie ci ludzie świadomi, zasiadając na symbolicznych królewskich tronach, najlepiej służą ludziom. Co do różnorodności to moim zdaniem nie doceniamy jej, bo nie czujemy głębokiej jedności. A jedność możemy poczuć na drodze rozwoju.

6. Czemu chce być coachem? Nie chciałam być coachem, poszłam do szkoły coachingu, bo chciałam uczestniczyć w szkoleniu Susan Cook – Greuter a to był warunek, ukończona szkoła coachingu 🙂 Dziś gdy coaching badam i stosuje coraz bardziej w niego wierzę. To, że nie dostrzegamy coachingu jako czegoś wartościowego, moim zdaniem wynika z etapu rozwoju. To nie kapitalizm, komunizm, coaching jest zły, tylko my nie potrafimy ich w pełni pojąć, zrozumieć i wykorzystać, albo jeszcze ich nie potrzebujemy na naszej drodze.

Zapraszam do zadawania pytań 🙂

Ela – Coach i Trener  🙂

 

 

Co powoduje, że nowe narzędzia zarządzania i przywództwa nie działają?

Obecnie mówi się i próbuje się wdrażać nowe narzędzia do organizacji jak coaching, turkusowe zespoły i wiele innych. Patrząc wstecz, gdy pracowałam jako menedżer, wprowadzano ISO i CSR odpowiedzialność społeczną i obserwując i uczestnicząc w  procesach wdrażania,  zastanawiałam się co powoduje tyle trudności, oporu i niezrozumienia! Właśnie takie obserwacje i refleksje skierowały mnie na drogę coachingu i trenerstwa:-)

Dziś już coraz bardziej widzę i wiem, gdzie leży problem! Chodzi o kontekst, w którym osadzony jest system – człowiek. A kontekst jest bardzo szeroki i głęboki. Człowiek np. istnieje w kontekście kulturowym, który determinuje w jaki sposób się organizujemy, jakie mamy relacje, jak działamy. Znowu kontekst kulturowy jest osadzony w szerszym kontekście historycznym, znowu ten w ewolucyjnym – logiki działania ( teoria integralna i kolejne memy, kolejne etapy ego rozwoju).

Wdrażając nowe narzędzia nie jesteśmy często świadomi, nie zauważamy i nie bierzemy pod uwagę kontekstu. Może wynika to z tego, że ten kontekst jest niejako osadzony w naszych głowach, w naszym myśleniu i nie jest namacalny. Ten kontekst zawiera się w założeniach, przekonaniach, wierzeniach, paradygmatach. Zasady i założenia, które mamy ” w głowach” determinują nasze działania, zachowania. Dziś np. mamy kontekst zysków, wyników i wszystkie środki służą tym celom, więc nie ma tu miejsca dla wsparcia rozwoju ludzi, ochrony planety itd.

Co się dzieje, gdy próbujemy wprowadzać nowe narzędzia? Panujący obecnie kontekst się broni, wspiera tylko te rozwiązania, które służą jego celom, reszta skazana jest często na niepowodzenie. Tam gdzie, ważna jest rywalizacja, hierarchia, praca ludzka jako zasób, przekonanie, że tylko najsilniejsi przetrwają, nie mam miejsca na NVC, coaching rozwojowy, CSR, turkusowe zespoły.

Tak więc pierwszym krokiem przed wprowadzaniem nowych narzędzi jest obserwacja i świadomość jaki mamy kontekst. Jakie założenia, zasady panują w naszej organizacji, jakie intencje mamy jako organizacja, te artykułowane i te ukryte, w jakim kontekście społecznym, kulturowym istnieje nasza organizacja – co powoduje, że tak a nie inaczej się organizujemy i działamy,  na jakim etapie ego rozwoju są ludzie w naszej organizacji i społeczeństwie?

Elżbieta Rogalewicz

Anty -guru

Odwiedziłam ostatnio stronę coacha, trenera, na której zrobił listę anty- guru, ludzi, którzy według niego wkręcają innych i psują branżę rozwoju osobistego. Chciałabym się do odnieść do tych tzw. anty- guru, tworzenia listy anty-guru oraz rozwoju osobistego.

Rozwój i samodoskonalenie to raczej trudna i długa droga a mało z nas jest na tyle zdeterminowanych ( ja to łącze z poziomem świadomości), żeby tę drogę wybrać i nią  podążać. Do pewnego poziomu rozwoju świadomości kuszą nas łatwe i proste rozwiązania, co nawet widać na poziomie cywilizacji. Cywilizacja łacińska, według Feliksa Koniecznego, przegrywa z innymi cywilizacjami,  właśnie z tymi ze znacznie mniejszymi wymaganiami – polecam „Cywilizacja łacińska w myśli Feliksa Konecznego”. A może inaczej nie potrafimy jeszcze dostrzec korzyści płynących z cywilizacji łacińskiej. Nie potrafimy dostrzec korzyści płynących z rozwoju osobistego.

wolnosc-czlowieka

Myślę,  że ci tzw. anty- guru to ludzie, którzy działają jak tabletka na ból. Działają na skutek a nic nie robią z przyczyną. Łatwo jest zażyć tabletkę trudniej jest rozpoznać przyczynę i wdrożyć plan działania, poznać siebie i zmienić np. nawyki. Postawa i słowa anty- guru przynoszą ulgę, ale i inspirację, bo ich metody są często wynikiem własnych przeżyć i doświadczeń. Tak więc ja od anty-guru biorę to, że każdy z nas( tak jak anty-guru) może poznać siebie i wypracować swoją metodę, która będzie naszą drogą rozwoju. Bo każdy z nas ma swoją drogę rozwoju i kopiowanie metody może się po prostu nie sprawdzić.

Tworzenie listy anty-guru oznacza dla mnie poziom świadomości tzw. eksperta tzn. taki poziom, który uznaje tylko twarde, naukowe dowody. Jednak biorąc pod uwagę poziom świadomości coach potrzebuje być  raczej na poziomie tzw. neutralnym. Co oznacza otwartość i akceptacja tego co jest.  No i dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane 🙂 Znamy historie np. palenia czarownic dla dobra ludzkości! Czy tworzenie listy anty- guru przyczyni się dla dobra nas wszystkich? Studiując koncepcję głębokiej demokracji uzmysłowiłam sobie, że wypieranie, zwalczanie czegokolwiek w nas czy na zewnątrz jest prostą drogą do terroryzmu. Wyparte części zawsze będą chciały być zintegrowane i zrobią wszystko, nawet sięgną po terroryzm.

Kolejna sprawa jest taka, że sam coaching też jest krytykowany i ja myślę, że jest to spowodowane nieznajomością czym jest coaching i niedostrzeganiem korzyści płynących z coachingu oraz odbieraniem coachingu, jako zagrożenie dla status quo. To samo jest z anty-guru. Niech ludzie mówią, niech się dzielą swoimi metodami, niech będą ulgą i inspiracją. To co możemy zrobić, my od rozwoju osobistego, to wskazanie ludziom, że drogą do rozwoju jest poznanie siebie i wypracowanie swoich metod a nie podążanie za innymi i ich metodami.

51KR27IdsQL

Urynkowienie naszych stosunków spowodowało, że walczymy  już w każdym aspekcie o udział w rynku i przetrwanie. Ja też muszę walczyć, choć jedyne co chce robić to towarzyszyć ludziom w odkrywaniu siebie. Jednak, jak twierdzi Jacek Kotarbiński w książce” Sztuka rynkologii”,  jeśli myślisz, że jakość sama się obroni bez „marketingu” to jesteś w błędzie. Tak więc wszystkie usługi też muszą stać się” glamour”, żeby istnieć. Ale to „glamour  „niestety z czasem psuje samą jakość i zostaje tylko” glamour”. Tak więc anty-  guru z czasem dodają ” glamour” do swoich metod, żeby stać się widocznym i po prostu przetrwać 🙂  I zostaje tylko ” glamour” 🙂

A co zyskujemy z opublikowanej listy anty- guru? Myślę, że to jest ciekawy przekaz” Poznaj siebie, nie podążaj za innymi” oraz skierowanie uwagi na naukę, która ma swoje udowodnione dokonania  w rozwoju osobistym 🙂

 

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Terapia a coaching

Pytano mnie ostatnio: „czy pracuje z depresją?”. Postanowiłam więc napisać post o tym,  jak ja widzę terapię a jak coaching.

Żeby pracować z celem, wizją moim zdaniem trzeba mieć tzw. zdrowie psychiczne, inaczej nie być w cierpieniu i nie poszukiwać ulgi. Jeśli masz ciążący problem, cierpisz, czujesz brak mocy to idziesz do terapeuty a jeśli masz jakiś nawet mglisty cel, coś pragniesz, czujesz moc ( lub odwrotnie czegoś bardzo nie chcesz, czujesz ograniczenia), ale nie wiesz co i jak dokładnie to pomocny będzie coaching.

Coaching nie prowadzi do rozwiązywania ciążących problemów, ulgi w cierpienia a skupia się na sprecyzowaniu i realizacji celu. Cel jest czymś co nam przyświeca, jak gwiazda na niebie, za którą mamy podążać. Cel, pragnienie wyznacza przestrzeń do pracy : A co robisz, żebyś to miał i dlaczego nie masz tego teraz?

W coaching oczywiście pracuje się  na „ przeszkodach” stojących na drodze do celu, ale ta praca wymaga poczucia mocy, zasobów, umiejętności. Te przeszkody to często niska samoświadomość, różne przekonania o sobie, świecie i innych, nasza tożsamość i wartości, nieprzepracowane, wyparte elementy naszej osobowości, które manifestują się w różny sposób, które domagają się zauważenia.

Kiedy ja pracowała coachingowo z Susan Cook – Greuter twórczynią Leadership Maturity Framework zauważyłam u siebie przeszkodę wynikającą z nieprzepracowanego niższego poziomu ego, choć też wynikającą z przekonań. Kiedy widziałam jakieś mocno egoistyczne zachowanie to dostawałam białej gorączki. Potrzebowałam spojrzeć na egoizm jak na coś, co jest zdrowe, bo daje ochronę , pozwala realizować własne potrzeby, pozwala tworzyć granice. Potrzebować uznać i zaakceptować egoizm, jako część mnie.

1-POSTER-size-arc-chart

U Susan mamy 9 poziomów a każdy wyższy poziom integruje, obejmuje niższe. I jak coś jest nieprzepracowane na niższym poziomie to niejako wracamy, żeby objąć na nowo, szerzej elementy tego poziomu. Jeszcze inaczej nie możemy się wznieść na wyższe poziomy, jeśli nie zintegrujemy w poprawny sposób elementów z niższych poziomów.

Pierwszy poziom rozwoju ego, który opisuje Susan to jest poziom: Self – Centric. Główną charakterystyką tego poziomu jest : zdobywać i chronić.  Na tym poziomie osoba jest skoncentrowana na ochronie siebie, własnych potrzebach, rzeczach materialnych i natychmiastowych możliwościach.

selfcentered

Elżbieta Rogalewicz