Połączenie

Moim marzeniem jest nasze połączenie 🙂

W poczuciu odseparowania, obserwując nasze trudy w teatrze życia, wciąż szukam sposobów na nasze zobaczenie się nawzajem i połączenie. Gdzieś głęboko na subtelnym poziomie wiem i czuje, że jesteśmy jednością, jednak na powierzchni w codziennej materialnej, gęstej rzeczywistości, oplecionej ograniczonymi wierzeniami i przekonaniami, widzę nas i my widzimy się w oddzieleniu.

Co nam daje a co zabiera to poczucie i widzenie siebie jako oddzielonych? I to nie tylko od siebie, ale i od natury! Poczucie oddzielenia to etap w rozwoju pełnej świadomości. Aby poznać siebie potrzebujemy się wyróżnić z jedności, odseparować od źródła. Zapominając skąd pochodzimy zaczynamy szukać swojej tożsamości. Kim jestem?! A uciekając od bólu odseparowanego, nieadekwatnego istnienia, wciąż szukamy szczęścia i spełnienia i głęboko też naszego połączenia. Chcemy wciąż czuć się lepiej i lepiej, szukamy na zewnątrz uciech i sukcesów. Zarysowujemy wyraźne granice co jest moim ” ja ” a co nie jest a łączą nas jedynie wspólne opowieści o świecie i o sobie. Nie czujemy jeszcze naszego głębokiego połączenia.

Smilies stickers on blue background

Przychodzi jednak przełomowy etap naszego rozwoju, w którym odkrywamy, że ucieczka od bólu i szukanie wciąż „nowych ” sposobów by czuć się lepiej i lepiej, są daremne. A że życie jest ruchem to zaczynamy zamiast uciekać od bólu, iść w jego kierunku. Skierowanie się stronę tego co czujemy, nawet jeśli są to trudne uczucia i emocje, skierowanie uwagi do naszego ” wnętrza”, jest drogą do świadomości naszego głębokiego połączenia, na subtelnym poziomie. Potrzeby innych ludzi stają się też moimi potrzebami. Moja odpowiedzialność obejmuje nie tylko mnie i moją rodzinę, naród, ale i wszystkich i wszystko. Moje granice rozpuszczają się i wpuszczają wszystko, co wcześniej nakreśliłam jako ” nie ja”.

Gdzieś głęboko na subtelny poziomie wszystko jest ze sobą połączone, jest jednością. Twarda skorupa naszej materialnej i racjonalnej rzeczywistości potrzebuje pęknąć, by wpuścić tam więcej światła świadomości. Wiedza na temat naszej jedności potrzebuje przenikać naszą codzienność, potrzebujemy rozwoju, które doprowadzi nas do świadomości naszego ” ja” jako obserwatora, kontekstu dla wszelkich myśli, emocji, uczuć i doświadczeń. Życie i my stajemy się pełni akceptując to co jest.

Ela

Poziom świadomości a skuteczne podejście terapeutyczno – rozwojowe.

Niedawno byłam na kursie ACT ( terapia kontekstualna), który wzmocnił moje przeczucie o skuteczności różnych podejść terapeutyczno- rozwojowych na różnych, kolejnych etapach naszego ego rozwoju. Jeśli czytaliście moje wpisy to znacie już mapę ego rozwoju ( wertykalnego rozwoju, poszerzania świadomości ) Susan Cook – Greuter, wiecie, że wszyscy przechodzimy i integrujmy kolejne etapy. W skrócie mamy dwa zadania na drodze rozwoju – zbudowanie integralnej osobowość i połączenie naszej osobowości z transpersonalną esencją – ja obserwującym. Już tu widać, że psychologia transpersonalna ma swoje miejsce, tak jak zresztą ACT 🙂

Rozwój ego – rozwój wertykalny

Wszelkie ” teorie” sprawdzam na sobie i widzę, że nie jestem w stanie przekroczyć mojego ego – osobowości, jeśli mój rozwój przez kolejny etapy był zakłócony, potrzeby nie były zrealizowane i mam wewnętrzne rany. Wewnętrzne rany i nieuwolnione emocje i uczucia sprawiają, że całą energię zużywam na obronę mojego kruchego ego – skupiam się na sobie, jestem egoistką! Inaczej, gdy nie zbudowałam integralnej, zdrowej i zdrowo funkcjonującej osobowości, nie mogę iść dalej w kierunku wyższych uczuć i wartości jak współczucie, altruizm! Nie mogę przekroczyć siebie – ego:–)

Choć mam w sobie poczucie łączności z moją esencją ( duszą) i to ona mnie zdecydowanie prowadzi w moim rozwoju, konieczna była moja praca nad kolejnymi etapami ego rozwoju, zaczynając od tego najniższego – self – centric. To poczucie łączności z esencją, moim zdaniem, też jest bardzo istotne w pracy nad własnym rozwojem! W podejściu na skraju duchowości i psychologii ” diamond approach” wspomina się o ” basic trust”, czyli głębokim poczuciu zaufania do świata, do siebie, takim fundamencie. Tracimy tę łączność ( bardziej lub mniej) w dzieciństwie, gdy zewnętrze warunki nam nie sprzyjają – słynne „holding environment” D.W. Winnicott! Można też powiedzieć, że uzdrawiając, integrując nasze ego, łączymy się znów z naszą esencją.

Basic Trust

Jeszcze dodam tu, że każdy etap rozwoju ma swoje zdrowe oblicze, które potrzebujemy zintegrować. Każdy etap ma istotne aspekty, z których budujemy zdrowe ego i realizujemy się w świecie. Ważne są nasze potrzeby, ważna jest umiejętność bycia we wspólnocie, ważne są nasze kompetencje. Budujemy na początku bazując na tym co zewnętrze, by w pewnym momencie skierować się do naszego wnętrza.

Wracając do tematu tego wpisu, terapia ACT, moim zdaniem, jest terapią wspierającą przejście z etapu budowania zdrowej osobowości do etapu łączenia się z naszą esencją. Trudno, moim zdaniem, jest nam widzieć nasze ” ja” jako ” obserwatora ego”, gdy jesteśmy na etapie budowania/ uzdrawiania naszego ego. Na początku obserwatorem może być dojrzały terapeuta, coach, oni pomagają zbierać jakości kolejnych etapów i budować ego oraz połączyć się z esencją, wewn. mądrością i przewodnictwem ( integrująca terapia wewnętrznej rodziny, relatywistyczna terapia ACT, coaching). Na dalszej drodze rozwoju terapeuta, coach stają się bardziej partnerami, zasobnymi jedynie w większą wiedzę specjalistyczną! Ekspertem od swojego świata i rozwoju staje się klient! W terapii ACT bardzo podoba mi się odejście od etykiet i diagnoz a raczej skupianie się na objawach i indywidualnym podejściu.

Podsumowując to dojrzałość terapeuty, coacha i trenera, mapa naszego rozwoju, indywidualne podejście dopasowane do etapu rozwoju dają szansę na skuteczność wszelkich terapii i metod rozwojowych. Każde podejście jest warte poznania i zastosowania, ale w zależności od etapu rozwoju klienta.

Elżbieta Rogalewicz

Między potrzebami a wartościami

Coraz częściej skłaniam się ku twierdzeniu, że nasze życie rozwija się, toczy między potrzebami a wartościami, między tendencjami, impulsami a ideałami. A nasze emocje to nasz kompas i informator.

Emocjom do tej pory skrywanym, odrzucanym, niechcianym, możemy teraz nadać nowe znaczenie, możemy brać od nich pełnym garściami informacje o naszych potrzebach tych spełnionych i tych niespełnionych oraz o tym co jest dla nas ważne, w którym kierunku chcemy iść dalej.Tak, możemy spojrzeć na emocje inaczej a to wiele zmienia.

Mamy ludzkie potrzeby i tendencje, które potrzebują naszej uwagi i akceptacji, niespełnione potrzeby, odrzucane i ukrywane tendencje i impulsy, co rusz dają o sobie znać właśnie poprzez emocje, ciało czy myśli. Naszym celem jest stać się kapitanem na statku potrzeb i wartości, rozpoznawać teren w nas i poza nami, żeby nawigować statek w ustalonym kierunku. Wyobraźcie sobie, gdzie popłynie statek bez kapitana, na którym każdy obecny z załogi ma innych pomysł, gdzie płynąć i co robić! A może jeszcze na statku pojawi się ten ” nieakceptowany”, który swoimi wybuchami, zniweczy robotę pozostałych i statek pójdzie na dno.

Patrząc na dzisiejszy świat widzę pełno statków bez kapitanów, potrzeby i wartości dają o sobie znać, ale nie ma kto ich rozpoznać. Jeszcze o potrzeby  ( choć nie wszystkie) w wirze konsumpcji jesteśmy w stanie zadbać, jednak nikt nie widzi wartości, ideału, więc nie ma kierunku, dokąd mamy płynąć. Mamy różne strategie zaspokajania potrzeb, często sięgamy po te z brzegu, najłatwiejsze, bo po co się wysilać! To wartości, ideały pozwalają nam na obranie kierunku, pozwalają wybrać strategie zaspokajania potrzeb, to one nas kształtują.

Każdy z nas ma takie same potrzeby! Potrzeby są uniwersalne, każdy z nas ma potrzebę bezpieczeństwa, uznania, akceptacji, rozwoju itd… Wartości i ideały są społeczne, ale są też indywidualne. Myślę, że w wartościach i ideałach indywidualnych zawarta jest też nasza misja życiowa, sens naszego życia.  Są wartości i ideały wyższe i niższe, każde istotne, jednak najważniejsze, żeby nimi żyć.

 

unnamed

 

Ela

Pomnik zranionego dziecka

Jarosław Kaczyński postawił pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, pomnik brata Lecha Kaczyńskiego. Rozumiem go! Chciał pokazać światu swoją krzywdę i chciał, żeby ludzie pamiętali, uznali. Jednak kiedy dzieci zostały skrzywdzone przez księży pedofili, pomnika i pochodów nie postawił i nie urządził. Miałam wrażenie, że temat pedofilii w kościele wielu chciało skrzętnie zamieść pod dywan. Temat ucichł, jednak krzywda dzieci pozostała i mam wrażenie, że nie chcemy o niej pamiętać 😦

Ja , w tym poście, chce symbolicznie postawić „pomnik skrzywdzonego i zranionego dziecka”. Czemu?  Sama nosze w sobie takie zranione dziecko, tak jak pewnie wielu z nas ( często do zranienia dziecka wystarczy tak powszechny u nas język ” szakala” ). I jak słyszałam i widziałam jak temat pedofilii jest zamiatany pod dywan to połączyłam się ze swoim doświadczeniem. Moi rodzice też nie chcą rozmawiać i pamiętać o krzywdach mi wyrządzonych. Nic się przecież nie stało! Czy winie swoich rodziców. Nie! Bo oni pewnie też noszą w sobie zranione dzieci. Nie chodzi o obwinianie! Chodzi o pokazanie jacy jesteśmy – spojrzenie prawdzie w oczy! Jesteśmy słabi i nie panujemy nad impulsami, emocjami, słowami itd. Po to są pomniki, żeby nam przypominały! Historie zranionych dzieci, tych tu i teraz i tych co nosimy w sobie!

Próbując rozmawiać z rodzicami, niestety bez skutku, wiecie czego jedynie od nich chciałam uzyskać?  Uznania wyrządzonych mi krzywd! A nie zamiatania pod dywan. To niewypowiedzenie i nieuznanie moich krzywd ciążyło mi i wpływało na całe moje życie. Nie dziwię się, że Jarosław Kaczyński postawił pomnik i każe nam pamiętać! Ja długo milczałam o swoich krzywdach, racjonalizując: przecież nic się nie stało albo że ujawniając prawdę skrzywdzę swoich rodziców! Nie chciałam ich skrzywdzić i było mi niestety też wstyd! Jednak tym nieujawnianiem jeszcze bardziej, teraz już sama siebie krzywdziłam. Pamiętam też nastolatkę, która kiedyś mi się żaliła na wyrządzone jej krzywdy! Wiecie co mi powiedziała, że oczekuje tylko słowa „przepraszam”!

Moje krzywdy nijak się pewnie mają do krzywd dzieci molestowanych, bitych, bardzo źle traktowanych. I nie chodzi o rozmiar krzywd. Dzieci mają ograniczone prawa, one nie mogą postawić pomnika, domagać się uznania ich krzywd. Dzieci nie są często słuchane, brane pod uwagę, są po prostu słabe. Ja chce postawić symboliczny pomnik zranionego, skrzywdzonego dziecka, swojego i innych i powiedzieć, że uznaje ich krzywdy, słyszę je i pamiętam :- )

Ela:-) I to nie jest tekst polityczny tylko  ludzki 🙂

78745603_938504383217082_3136655414163144704_o

 

Moje życie Don Kichota

Zadając sobie pytanie: ” gdzie odbywa się życie? ” coraz częściej dochodzę do wniosku, że w mojej głowie, we mnie :-). Niczym Don Kichot  ( postać literacka – pewnie znasz) wiele rzeczy, jak moje przekonania, opowieści o sobie i o świecie, to często jedynie wytwór mojej ” głowy – umysłu” a jeszcze głębiej i biorąc pod uwagę teorię ego rozwoju, i całego ” ego”, czyli konstruktu we mnie, który snuje opowieści.

Zdarza mi się ( ostatnio mi się zdarzyło :-)), podam tu prosty przykład, łapie się na tym, że przychodzi mi myśli,  że ktoś specjalnie chce mi zrobić na złość i walczę lub odsuwam się od tej osoby! Zamiast po prostu spytać i upewnić, czy moje bieżące uczucia i myśli to nie jedynie wytwór mieszanki moich doświadczeń, dawnych emocji, myśli, wyobrażeń, przekonań a może jeszcze głębiej i poziomu ego rozwoju, który ma na mnie wpływ i tę reakcję tworzy! ( bez upewnienia się walczę przecież z wiatrakami z własnych wyobrażeń  :-))

11

Bo właśnie na to jak widzimy świat, siebie i innych ma wpływ wiele czynników – uczucia, emocje, myśli, doświadczenia, wpływ społeczno – kulturowy, poziom ego rozwoju. To co jest istotne tutaj to to, kiedy jesteśmy w stanie te czynniki zobaczyć? No bo jak nie widzimy to czy możemy coś z nimi zrobić? Choćby te czynniki i reakcje współczująco zaakceptować 🙂

W wyniku rozwoju wertykalnego ( poszerzającego naszą perspektywę , jakby wchodzić na górę) najpierw zauważamy i zaczynamy wpływać i zarządzać światem zewnętrznym. Dalej na drodze rozwoju zaczynamy zauważać nasze zachowanie,wzory powtarzanych zachowań. Dalej jeszcze zaczynamy zauważać nasze myśli i emocje.  Na kolejnych etapach rozwoju zaczynamy dystansować się do czynników, które mają na nas wpływ, nas tworzą, tworzą nasze reakcje, odpowiedzi. Dystansując się, będąc w pozycji obserwatora, możemy zacząć te czynniki regulować i lepiej odpowiadać ( być odpowiedzialnym) na to co się wydarza.

Nasze ” prawdziwe ja ” ta esencja, istota nas, jest kontekstem, w którym zadziewają się emocje, myśli, nasze doświadczenia. Nasze ego to jest konstrukt, proces, który się zmienia ( zaczyna opowiadać nowe historie o sobie i o świecie) na drodze naszego rozwoju. To co nazywamy byciem sobą zadziewa się wtedy, gdy nasze ego połączy się z naszą esencją, esencja wypełni nasze ego. Ta nasza esencja jest tym obserwatorem, który  reguluje, ” prostuje” potem ten nasz konstrukt -ego.

To, że nie widzimy naszych emocji, myśli, całego konstruktu ego, wynika z poziomu naszego rozwoju. Na początku ” jesteśmy „czynnikami jak myśli, emocje a na drodze rozwoju zaczynamy się do nich dystansować. Nasz rozwój jest procesem a każdy etap, poziom jest istotny na drodze do bycia coraz bardziej sobą.

Tekst na podstawie: teorii ego rozwoju, action inquiry,  terapii ACT, terapii IFS, terapii skoncentrowanej na emocjach, podstawach coachingu, ” prawdziwe i fałszywe ja” – Winnicott Donald

 

Ela

Od wyzysku do współpracy, od niezależności do współzależności!

W szkole moje dziecko wraz z innymi dziećmi postanowiło hodować ślimaki a że jest w szkole NVC ( porozumienie bez przemocy) zebrali się w kręgu, żeby to przegadać, bo przecież dzieci chcą zabrać ślimaki z ich naturalnego środowiska!

Przy tej sytuacji urodziło się we mnie pytanie: skąd u dzieci chęć zabierania z natury ślimaki, w sumie jedynie dla własnej przyjemności? Bo o ile cenie metodę NVC to zdaje sobie sprawę, że przemoc jest głęboko w nas pisana ( jesteśmy przemocą) i to głęboko w nas potrzebna jest zmiana, żeby i nasz język się zmienił ( działanie też). Tak więc skąd pomysł zabierania ślimaków?

Z jednej strony przychodzi mi do głowy, że dzieci naśladują nas dorosłych. Przecież zabieramy dzieci do zoo, kupujemy zwierzątka i trzymamy w klatkach, a tak grubiej dzieci też zabieramy z placu zabaw  ( naturalną potrzebą dziecka jest zabawa) do szkoły i w ogóle w naszej kulturze mamy przekonanie, że człowiek góruje nad naturą i ma prawo czyni sobie ziemię poddaną. Z drugiej strony może chęć górowania jest w naszej naturze, jesteśmy po prostu w procesie stawania się coraz bardziej świadomymi, dojrzałymi i mądrymi. W takiej sytuacji nie negowałabym tego, akceptowałaby, jednocześnie uświadamiając, że można inaczej.

Dzieci chłonną jak gąbka wszystko, to co my dorośli kreujemy własną świadomością, myślą, słowem. Często nowa wiedza przekracza poziom naszego rozwoju, chcemy przekazać ją dzieciom a sami postępujemy po staremu. Wiedza potrzebuje być ucieleśniona, tylko wtedy przejawi się w języku i naszym działaniu i w działaniu dzieci też.  Tak więc potrzebny jest rozwój nas wszystkich na wyższy poziom świadomości, który pozwoli na ucieleśnienie wiedzy takiej jak NVC,  turkusowe organizacje, współpraca i współzależność.

W tej chwili tworzy nas paradygmat wyzysku i niezależności, więc nie ma mowy o współpracy i współzależności z innymi ludźmi i naturą. Wyzyskujemy naturę i innych ludzi, dążymy do niezależności a nie współzależności. Ale to jest normalne w punktu widzenia teorii ego rozwoju. Najpierw potrzebujemy stworzyć niezależne ego, żeby później móc poluzować jego granice i wpuścić więcej światła a wraz z nim innych ludzi i naturę.

Zapraszam po więcej wiedzy na moje szkolenia i coaching 🙂

Elżbieta Rogalewicz

 

 

Jak się organizujemy?

Wróciłam z wakacji w górach pełnych uważności i medytacji z ciekawą myślą, którą w tym poście chce się podzielić. Turkus to samo-organizowanie się ( między innymi) a przecież tak naprawdę to teraz, choć nie jesteśmy w turkusie, to przecież też się sami organizujemy, no bo niby kto nas organizuje?! Ale jak?

Ja już wiele razy mówiłam i pisałam o tym, że turkus jest etapem naszego rozwoju i cały czas do tego wracam, teraz też. To co jest ważne to zrozumienie, że każdy etap naszego „ego rozwoju” koncentruje się wokół pewnych determinantów, które są istotne w budowaniu ego a potem przekraczaniu go. Zdrowy rozwój, przejście, integracja i przekraczanie kolejnych etapów ” ego rozwoju” daje szanse na przekroczenie „ego” i wejście w etap turkusu. Ego rozumiem jako struktura mentalna, zbudowana z obrazów z przeszłości, obiektów i relacji z nimi z przeszłości.

W tej chwili większości ludzi na świecie wciąż jest na etapie budowania ego, w kierunku autonomicznej, niezależnej, z jasnymi granicami osoby. Mało, naprawdę mało z nas jest świadoma konstruktu społecznego, który nas określa i przez pryzmat, którego widzimy świat. A tak jest w turkusie!

Jakie są to determinanty, inaczej co nas determinuje, określa, ogranicza na kolejnych, ważnych etapach. Na początku własny interes, ochrona siebie, zdrowy egoizm, życie bez zasad, ale i odwaga i łapanie okazji, na początku nasze ego jest słabe.  Z czasem w centrum naszej uwagi pojawia się grupa i jej zasady, normy, prawa i wartości. Grupa daje nam tożsamość, ego się wzmacnia. Dalej poznajemy siebie i stajemy się ekspertami, już nie tylko grupa nas określa, ale i to co wiemy. Coraz mocniejsze ego zaczyna się uniezależniać, budować własny kompas zasad i wartości, stawia jasne zasady.

I tu jest pułapka rozwojowa ( dla turkusu), bo zafiksowani jesteśmy na idei, że autonomiczna osoba to finalny etap naszego rozwoju. A to nie jest prawda. Ten etap rozwoju jest wciąż uwarunkowany społecznie i kulturowo, tzn. ludzie na tym etapie budują swój kompas z powszechny norm, zasad, wartości. Zmiana ” turkusowa” zaczyna się od zobaczenia tego uwarunkowania, poddania go refleksji, podważenia jego sensu.

Co to znaczy, że patrzymy przez pryzmat naszego uwarunkowania? Jeżeli mówimy, że jesteśmy rolami np. szefami i pracownikami to znaczy, że te role nie są dla nas obiektem, który możemy poddać refleksji, podważyć ich sensu itd. Turkus to etap, na którym możemy poddać refleksji cały nasz konstrukt społeczno – kulturowy ze wszystkim rolami, wartościami, normami itd. Ja nie jestem szefem i pracownikiem, to są jedynie role wynikającego z konstruktu społecznego i mogę odgrywać rolę dla wspólnego dobra. A świadomość bycia ponad konstruktem społeczno – kulturowa to wolność, która pozwala np. na asertywną postawę.

Elżbieta Rogalewicz

 

 

 

Czym się różni trener od coacha?

Coach to nie to samo co Trener, choć często słyszę, że ludzie, próbując zrozumieć czym jest coaching, ułatwiają sobie zadanie i bazując na własnej ” mentalnej mapie znanych wzorów z przeszłości” niejako wciskają coachów  w profesję trenerską.

To normalne, że ludzie korzystają ze skrótów myślowych, stereotypów, wzorów powszechnych, to po prostu upraszcza życie 🙂 

Ja pracuje jako coach a obecnie uczę się zawodu trenera, dodatkowa znam teorię ego rozwoju, więc mam wystarczająco doświadczenia i wiedzy, żeby wam wyjaśnić różnicę między Coachem i Trenerem.

Człowieka rozwija się przez całe życie, to już wiele razy wspominałam. Człowiek nie tylko zdobywa nową wiedzę, umiejętności, zmienia postawy, ale również w toku całego życia więcej dostrzega, rozumie, bardziej kompleksowo myśli.

Ten rozwój postrzegania, rozumienia, większej świadomości odbywa się etapami. Takie etapy rozwoju u dzieci są rozpowszechnione i znane w naszym systemie, jednak nikt nie mówi i nie pisze o tym, że dorośli nie przestają się w ten sposób rozwijać przez całe życie. Ten rodzaj rozwoju nazywany jest rozwojem wertykalnym. 

Gdy zdobywamy wiedzę, umiejętności, zmieniamy postawę to mamy do czynienia z rozwojem horyzontalnym. Oznacza to, że na danym „etapie rozwoju wertykalnego” dodajemy nowe kompetencje. Możemy zdefiniować ten rozwój pytaniem ” co wiemy?”.

Rozwój etapowy, wertykalny to zmiana postrzegania, świadomości,zdolności myślenia. Wynikiem rozwoju wertykalnego jest zdolność do myślenia w sposób bardziej złożony, systemowy, strategiczny i współzależny. Możemy zdefiniować ten rozwój pytaniami ” skąd wiemy? jak myślimy”.

I teraz wracają to zawodu coacha i trenera. Trener zajmuję się rozwojem horyzontalnym a coach rozwojem wertykalnym.  Tak więc, aby zrozumieć różnicę między coachem i trenerem,  potrzebna jest szersza wiedza o tym, jak się rozwijamy. W dzisiejszym kompleksowym świecie potrzebne są nowe sposoby myślenia a nie tylko więcej kompetencji i dlatego potrzebny jest nowy zawód : Coach.

Dodatkowo dodam i rozwinę temat w kolejnych postach, że w dzisiejszych czasach oddzieliliśmy badanie od działania. Tzn. ośrodki naukowo – badawcze badają i transmitują wiedzę tym, co działają. Tak też odbywa się szeroko pojęte nauczanie, trenowanie poprzez transmisję wiedzy. Coaching jest jednym z narzędzi tzw. action inquiry. tzn. badania w działaniu. Badanie, zdobywanie wiedzy nie jest oddzielone od działania.

Elżbieta Rogalewicz

Feminizm- droga do niezależność psychologicznej kobiet

Zaczyna mi w życiu mocno przeszkadzać, że mam nazwisko po ojcu, po mężu, państwo dało mi tożsamość polki i katoliczki i żyje według wyznaczonej drogi tradycji , schematu życiowego szkoła – ślub- emerytura- śmierć 🙂 Determinuje mnie społeczeństwo a czuje i wiem,  że jestem, wszyscy jesteśmy kimś więcej.

Biorąc pod uwagę teorię ego- rozwoju Susan Cook Greuter to co czuje jest właśnie efektem rozwoju. Przeprowadzę was przez etapy rozwoju, trochę też pokazując, że feminizm nie jest fanaberią kobiet.

Na etapie Group – Centric człowiek nie jest w sensie psychologicznym oddzielną osobą a może słusznie w socjologii nazywany jest jednostką społeczną. Człowiek na tym etapie dostaje tożsamość, wartości od społeczeństwa i żyje według ustalonych norm, zasad, schematów.  I nie wolno wychodzić poza linię 🙂

Kolejny etap rozwoju Skill – Centric jest przełomowy.  Człowiek odseparowuje się od grupy i staje się świadomy swojej odrębności. Należy wciąż do tradycyjnej grupy, jest jej częścią, ale już nie tylko determinuje go grupa, ale też specjalizacja, wiedza itp.  Jestem ekspertem. Początek feminizmu jest dla mnie przykładem rozwoju w kierunku tego kolejnego etapu Skill- Centric. Kobiety chciały  się uczyć, zdobywać wiedzę, być ekspertkami.

Dalej na drodze rozwoju pogłębia się separacja i budowanie indywidualnego obrazu siebie, indywidualnej osoby w ramach konstrukcji społecznej. Kolejny etap rozwoju to Self – determining, oznacza to, że osoba buduje sobie indywidualny obraz siebie z jasnymi granicami z elementów konstrukcji społecznej. Jak to się przejawia? Osoby mogą np. planować własną karierę wybierając dokładnie szkoły, oferty wsparcia. To etap wyników i osiągnięć, studiów MBA 🙂 Coaching jest narzędziem wsparcia na tym etapie, przejścia z Skill – Centric do Self – Determining. Jaki masz cel, co chcesz osiągnąć, jakie masz zasoby, co cię powstrzymuje?

Kolejny etap to kolejny przełomowy etap na drodze rozwoju- Self – Questioning. Ten etap nie jest już wspierany społecznie, to trudny etap, trudnych pytań: kim jestem ? jaki jest sens życia? To początek otwartej drogi, pełnej możliwości. Człowiek na tym etapie odsuwa się od społeczeństwa i samodzielnie bada siebie i świat, zaczyna widzieć swoje ” ja”  jako wytwór konstrukcji społecznej: społeczeństwo mnie determinuje 🙂

Co ciekawe ten konstrukt społeczny funkcjonuje jakby na powierzchni. Im bardziej badamy siebie i świat tym głębiej schodzimy i odkrywamy co z tego jest prawdą a co nie! Zaczynamy funkcjonować niejako w różnych wymiarach rzeczywistości. To co powierzchowne zaczyna się zmieniać pod wpływem naszego głębokiego wglądu w naturę rzeczywistości. Na powierzchni istniejmy w wymiarze świadomym i wraz z rozwojem stajemy się coraz bardziej świadomi.  Zaczynając od etapu – Self – Questioning idziemy drogą rozwoju kierując się do wewnątrz, rozwija się się mądrość i poczucie połączenia z systemem natura i innymi ludźmi. 

 

Elżbieta Rogalewicz

1-poster-size-arc-chart

Otwarta kultura ucząca się

Pracując dla wielu firm i obserwując rynek nie mogłam i wciąż nie mogę się nadziwić, jak zamkniętą i mechaniczną mamy społeczność i kulturę. Np. generalizując, żeby dostać pracę muszę już wszystko umieć. Co mnie zadziwia, w sobie też, bo np. coaching to niekończąca się nauka i własny rozwój, więc kiedy mam zacząć coachować? 🙂  Zaraz po studiach i nawet teraz jestem pełna entuzjazmu i pełna pomysłów, przemyśleń do czasu,  kiedy zaczynam pracować  ( odzywać się) w ramach dzisiejszego systemu „ekonomicznie zależnej pracy i pracowników” 😦

Jak trybiki w maszynie uczymy się w szkole, pracujemy i żyjemy w utartych schematach. A ja tęsknię do otwartej uczącej się społeczności i kultury:-), gdzie ludzie się organizują a nie są organizowani. Wiem też, że istniejemy na różnych etapach ego rozwoju i że na ten mechaniczny i zamknięty świat też jest czas i miejsce. Jest potrzebny. Jednak mam wrażenie, że zaczynamy powoli kierować się w stronę otwartych, uczących się kultur i społeczności.

I to mnie cieszy.  Co ciekawe coaching to właśnie takie narzędzie wspierające rozwój w kierunku otwartych, uczących się społeczności. Przekraczając  kolejne ograniczenia, budując solidne ego a potem kierując się w stronę własnego wnętrza możemy odnaleźć własne wartości, sens i esencję siebie i stać się spełnionymi osobami, odpowiedzialnymi za własny rozwój i uczenie się.

Tylko spełnione osoby, które biorą odpowiedzialność za swój rozwój, uczenie się mogą stworzyć otwarte i żywe, organiczne kultury, społeczności i organizacje uczące się. Takie, w których jest miejsce na entuzjazm, inicjatywę, refleksję, emocje, siebie. Takie, w których jest miejsce na uczenie się i ciągły rozwój, dla wspólnego dobra.

 

Elżbieta Rogalewicz